Szukaj:Słowo(a): dokładna mapa Polski geograficzna
Moja ciotka wymysliła kiedys na wakacjach (Suwalszczyzna)taka zabawę
towarzyską. Chodziło o zagospodarowanie nazw geograficznych tamtejszego rejonu
Polski - a sa kapitalne. Na przykład Trupiszki, Kurwia Stara... ?Mielismy tego
masę, ale jak to w zyciu, wiekszość na jedne wakacje.Zostały na zawsze Ostródy -
na wszelkie ostre narzedzia, jest w kuchni szuflada na ostrudy. I Tałty - to
na określenie odziezy walajacej sie po domu, nierzadko brudnej!
Może ktos wykorzysta pomysłna Sylwestra, ale potrzebna chałupka w północno-
wschodnich rejonach Polski, albo przynajmniej dokładna mapa.
Gość portalu: Longislander napisał(a):

> Brak zgody Polski nie zmieni realiow geograficznych. Worek zytawski mozna latwo
>
> ominac kosztem dodatkowych paru milionow euro. Poza tym najkrotsza droga z
> Pragi do portow niemieckich omija Polske z dala bo prowadzi przez Drezno. Tam
> powstaje autostrada. Maloskowosc nic Polsce nie da, a narobi duzo szkod
> politycznych. Popatrzcie na mape zanim zaczniecie pisac.

Sam popatrz na mapę, ale dokładną. Alternatywne rozwiązanie kosztować
bedzie nie parę milonów, ale parę miliardów euro. Jakby było inaczej, to
Niemcy dawno by tą drogę zbudowali na swoim terenie i nie zabiegali by o
zgodę Polski na budowę takiego kawałeczka (4 km). Zanim następnym razem się
wymądrzysz, pomyśl chwilę.
Kto dokładnie zna granice Mazur?

Fakt. Nie są to argumenty rzeczowe, ale i ty nie podałas niczego poza tym,
ze "tak Ci w szkole mówili". Najlepiej, czywiscie, gdybym miał tu jakis atlas z
wyraźnie oznaczonymi granicami krain geograficznych i historycznych. Tyle, że
takim atlasem nie dysponuję, mało tego, nigdy nie miałem okazji mieć przed
oczami przyzwoitej mapy gdzie byłyby zaznaczone szczegółowo granice krain w
Polsce.

Pojezierze iławskie geograficznie jest jak najbardziej na Mazurach. System
jezior z okolic Iławy łączy sie w jeden organizm z jeziorami wokół Ostródy. To
chyba dosyć mocna przesłanka za "mazurskością" Iławy, bo co do "mazurskości"
Ostródy chyba nikt nie ma najmniejszych wątpliwości? Historycznie te tereny zwą
sie "OstProissen" (czyli Prusy Wschodnie). Oczywiscie błędem byłoby utożsamiać
Prusy Wschodnie z Warmią i Mazurami. Te drugie jedynie zawierają się w
pierwszych.

Jak jest z rzeczywistymi granicami Mazur? Jest okazja by rozwijać dalej ten
wątek i spróbować znaleźć zadowalającą odpowiedź.
Prusy co to wlasciwie jest?
ciezko dokladnie opisac roznorodnosc, w polskich opracowaniach w zasadzie sa
opisywane tylko regiony nie znalazlem jakiegos bardziej kompleksowego zrodla
(jesli kto posiada namiar to prosze podac), sam mam mape gdzie w sumie kazdy
dzisiejszy powiat ma wlasna nazwe geograficzna (mapa Pawlowskiego zawarta w
zeszycie historycznym z 1940r). przy takim ogromie zwykly podzial na Warmie i
Mazury etc... to pestka.
na sobote :)
Aleksander Antoni Chafuen w swojej książce pod tytułem "Chrześcijanie za
wolnością" wydanej po polsku przez krakowskie "Arcana" przypomina, że
twórcami teoretycznych fundamentów gospodarki rynkowej byli katoliccy, XVI i
XVII-wieczni uczeni, głównie z uniwersytetu w Salamance. Po wielkich
odkryciach geograficznych napłynęło do Hiszpanii mnóstwo amerykańskiego
złota, a rozwój sytuacji na rynku, również pieniężnym, doprowadził tych
spostrzegawczych i inteligentnych ludzi do stworzenia teorii wartości, teorii
pieniądza, m.in. odkrycia "parytetu siły nabywczej pieniądza" tzn. zjawiska,
że w zależności od obfitości pieniądza w danym kraju, identyczny pieniądz
może mieć różną siłę nabywczą. Wszyscy oni byli nie tylko katolikami, ale
nawet zakonnikami, więc trudno w tej sytuacji nadal podtrzymywać
tezę "Pastora", że gospodarkę rynkową stworzyli "innowiercy". Jest to, jak
sądzę, takie samo nieporozumienie, ugruntowane w swoim czasie przez Maxa
Webera, jak podważanie prawomocności praw ekonomicznych w
imię "sprawiedliwości społecznej". Gospodarka bowiem, podobnie jak fizyka,
nie jest ani "chrześcijańska", ani "antychrześcijańska". Może być tylko
sprawna lub niesprawna, chociaż warto zauważyć, że sprawność gospodarki jest
wprost proporcjonalna do poziomu etycznego gospodarującej społeczności,
podobnie jak mapa biedy na świecie prawie dokładnie pokrywa się z mapą
fałszywych ideologii.

biznes.interia.pl/news?inf=678497
loquin.phd napisał:

> ... Warszawę, Wielkopolskę, Dolny Sląsk, Slask i Pomorze. Elektoratem PO
> (oraz SLD, JKM i do pewnego stopnia LPR) jest Polska A. Jeśli zdołamy na
> stałe wcielić lewobrzeżne Mazowsze do Polski A i ten stan posiadania
> rozbudować, zacznie się Polska europejska i silna. Na razie znów czeka Polskę
> czyściec, no ale cóż. Poloniae B+C gratias.

A dokładnie ,za Tuskiem głósowały duże miasta i rozległe tereny po-
pegieerowskie w Polsce Północno-Zachodniej. Dobrze to widac na dokładnej
mapie , wg powiatów i gmin :
www.prezydent2005.pkw.gov.pl/PZT/PL/WYN/W/0G.htm
Ciekawostka, w większości powiatów dolnośląskich i pomorskich zwyciężył
Kaczyński. Tusk geograficznie to :
1. duże miasta
2. enklawa opolsko-górnośląska
3. mniejszości narodowe
4. "jądro ciemności" - północno-zachodnie obszary po byłych PGR-ach.

Bardzo trudno uznać toto za "Polskę A"
Polecam:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=30361465&a=30361465
Polacy z Anglikami tez maja niewiele wspolnego, inna religia, inny ustroj, inna
mentalnosc, lewa strona/prawa strona, kolonializm (zauwaz ze WB nadal ma sporo
malych "kolonii"), silna ekonomia itd itp. Tak wiec dlaczego WB i Polska mialyby
byc w tej samej organizacji europejskiej?

I nie wysliaj sie tu na geografie bo kwalek Turcji lezy w Europie. Poza tym,
Europa geograficznie to tylko kreska na mapie (wiekszosc ludzi nawet nie zna
dokladnie jej biegu), i nic wiecej nie znaczy.

A to ze Turcja inna kuturowo? To bardzo dobrze, cholery mozna dostac w tym
nudnym globalizujacym sie spoleczenstwie. Na Kasprowym wierchu juz dawno nie
bylem, cciekawe czy nadal jest tam fast-food z hamburgerami i innymi
"przysmakami." Zauwaz rowniez ze polska kultura jest pelna wplywow azjatyckich.
Szable, kawaleria (swoja droga czy prawdziwi Sarmaci nie pochodzili z terenow
Syrii i Turcji?), tzw mazurki (slodkie ciastka wielkanocne). Przyklady
pewniemoznaby mnozyc. I co? Wyszlo nam to na zle?

Popieram turcje w EU.
alatien napisał:

> Polacy z Anglikami tez maja niewiele wspolnego, inna religia, inny ustroj, inna
> mentalnosc, lewa strona/prawa strona, kolonializm (zauwaz ze WB nadal ma sporo
> malych "kolonii"), silna ekonomia itd itp. Tak wiec dlaczego WB i Polska mialyb
> y
> byc w tej samej organizacji europejskiej?

No wiesz co np. wielu Polaków mówi po angielsku a po Turecku żaden, jeśli już
mówimy o przenikaniu się kultur.

> I nie wysliaj sie tu na geografie bo kwalek Turcji lezy w Europie. Poza tym,
> Europa geograficznie to tylko kreska na mapie (wiekszosc ludzi nawet nie zna
> dokladnie jej biegu), i nic wiecej nie znaczy.

Dlaczego nie geografia? Bez wysiliania się jak przeczytasz traktat z Maastricht
to zobaczysz, że członkiem UE może być tylko kraj europejski, więc chyba jakieś
kryteria trzeba przyjąć. No i w kulturowych, geograficznych i historycznych to
Turcja jakoś nie bardzo jest europejska.

> A to ze Turcja inna kuturowo? To bardzo dobrze, cholery mozna dostac w tym
> nudnym globalizujacym sie spoleczenstwie.
No teraz to bajki pleciesz, jaka nuda, a co chialbys sie "rozerwac"?
Sprawa moim zdaniem jest raczej prosta,skoro jest taka mozliwosc to na tabliach
nalezy umiescic nazwy dokladnie takie jakich uzywaja sami mieszkancy
poszczegolnych miejscowosci pisane od Dabrowy Bial. do Bialowiezy alfabetem
bialoruskim a pomiedzy Bugiem i Narwia-ukrainskim dla wlasciwego oddania
fonetyki.
Jezeli chodzi o klasyfikowanie gwar,to uwazam ,ze w tej kwestii decydujace
zdanie maja jednak naukowcy jezykoznawcy.Jesli np. lekarz ci powie,ze masz
zapalenie wyrostka i nalezy przeprowadzic operacje(odpukac!) to nie bedziesz
sie sprzeczal,ze to tylko kolka i samo przejdzie bo to jest fachowiec i wie co
mowi(najczesciej).
Podobnie dzialacze BTSK,BASu i innych bialoruskich organizacji oraz
dziennikarze redakcji bialoruskich w radio i tv moga sobie otwarcie mowic lub
tylko sugerowac,ze na Bielszczyznie czy Hajnowszczyznie mowi sie gwarami
bialoruskimi ale zaden naukowiec jezykoznawca tego nie powie bo by sie
skompromitowal w swoim srodowisku zawodowym.
Wrocmy jeszcze na moment do przykladu bliskiej nam geograficznie
kurpiowszczyzny.
Wez sobie mape lomzynskiego i zerknij na nazwy poszczegolnych wsi.Odnosi sie
wrazenie,ze wiele z nich niewiele ma wspolnego z literacka polszczyzna.Nie wiem
jak to tam bylo kiedys rozwiazane ale wydaje sie,ze po prostu uznano za
oficjalne nazwy uzywane lokalnie i dla miejscowych sa one kurpiowskie a dla
reszty-polskie.
> a Polska? gdzie to w ogole jest? my mowimy ze w europie srodkowej a cala
Europa
>
> mysli ze w Europie wschodniej; czy mozna byc dumnym z kraju ktorego trudno
> poprawnie umiejscowic na mapie?
dokładnie w Europie środkowo-wschodniej-jest cos takiego jak atlas
geograficzny/mapa -widzę braki z geografii -polecam czasami zajrzeć.
nikomu w Europie i na Wyspach nie przejdzie przez gardlo inne okreslenie pod
waszym adresem nizi "Europa WSCHODNIA".

I kim ty się sugerujesz anglikami czy francuzami ktorzy nie umieja odruznic
np: polskiego od rosyjskiego czy innego slowianskiego jezyka co?
ktuzy tak sie znaja na wszystkim ze Polski ktora od setek lat jest w Europie
szukaja na mapie w azji czy afryce he he
a co do Europy wsch to po czesci jest to fakt patrzac z polozenia geograficznego
Polski a dokładnie trzeba by powiedziec Europa środkowo - wschodnia czyli
Polska,Czechy czy inne państwa.Polska zawsze byla pod wplywem wschodu i zachodu
ale czy daje to nam jakas ujme co? w stosunku do innych państw Europy.
A prawdziwa Europa wsch (Rosja, Ukraina itd )to twoim zdanie kim sa
europejczykami czy moze azjatami co ?
Stolica Polski w Lomzy
jako student chodziłem na lektorat jezyka angielskiego. Dostaliśmy
nowego lektora, Amerykankę, która wcześniej uczyła angielskiego w
Japonii. Na jednej z lekcji przyniosła mapę Europy Środkowej wydaną
w japonii (ok. 1980 r.). Zajęcia miały być poświęcone nazwom
geograficznym. Z duyżym rozbawieniem zauważyliśmy, że na mapie
Polski wogóle nie było Warszawy, a głównym miastem - stolicą Polski
była LOMZA. Kraków był w miejscu Szczecina, którego też nie było.
jeszcze kilka większych miast w Polsce też było poprzestawianych.
I przypadek drugi. kilka lat temu ściągnąłem z oficjalnej strony
www Europejskiego Komitetu Normalizacyjnego CEN (w Brukseli) mapę
Europy, na której były poszczególne kraje z zaznaczonymi skrótami
nazw krajowych jednostek normalizaqcyjnych. Bardzo ciekawie na tej
mapie wyglądała linia brzegowa polskiego wybrzerza. Po prostu nie
było obwodu kaliningradzkiego, tylko w tym miejscu był Bałtyk.
Dokładnie linia brzegowa szła po granicy z obwodem kaliningradzkim.
A może ktoś w Brukseli miał wizję?
Nawigacja satelitarna GPS - mapa Polski

Przenosze watek z forum Telefony bo wydaje mi sie ze dotyczy nie tylko komorek.

Chodzi mi o nawigacje satelitarna GPS widoczna na wyswietlaczu telefonu
komorkowego np. Nokia 6670.
Kupilem system nawigacyjny Route 66 2005 Mobile Europe Nokia - Kit:
www.66.com/route66/products.php?cid=UK&prodid=1159
Jest to kompletny zestaw z oprogramowaniem nawigacyjnym, miniaturowym
odbiornikiem GPS odbierajacym jednoczesnie sygnal z 12 satelitow.
W zestawie sa rowniez karta pamieci RS-MMC 256 MB do telefonow komorkowych
i urzadzenie do czytania i zapisywania na tych kartach np. map.
Sa dwie CD z oprogramowaniem i mapami zachodniej Europy (ponad 900MB).

Mapy np. Angli, Niemiec, Belgii, Holandii, Luxemburga, Austrii, Szwajcarii,
Francji itp. sa tak dokladne ze mozna na nich okreslic...pojedyncze numery domow.

Przetestowalem:
funkcjonuje to super z Nokia 6670 i innymi telefonami z systemem operacyjnym
Symbian OS, a dodatkowe informacje o zmianach np. korkach czy objazdach
uzyskuje sie przez GPRS.

Zestaw nadaje sie rowniez do wedrowek pieszych: widoczny na wyswietlaczu
telefonu jest kompas, dokladne koordynaty geograficzne,
wysokosc nad poziom morza jak rowniez szybkosc poruszania sie.

Oczywiscie mozna tez w kazdej chwili uzywac telefonu do rozmow.

Problem tylko w tym ze nie ma mapy Polski.
Mapa powinna byc jako plik .prm.

Czy ktos cos slyszal na ten temat, wie gdzie kupic lub jak zrobic taka mape
jako plik .prm

Podnosze watek bo mam nadzieje ze jednak ktos wie cos na ten temat.

Chodzi mi o nawigacje satelitarna GPS widoczna na wyswietlaczu telefonu
komorkowego np. Nokia 6670.
Kupilem system nawigacyjny Route 66 2005 Mobile Europe Nokia - Kit:
www.66.com/route66/products.php?cid=UK&prodid=1159
Jest to kompletny zestaw z oprogramowaniem nawigacyjnym, miniaturowym
odbiornikiem GPS odbierajacym jednoczesnie sygnal z 12 satelitow.
W zestawie sa rowniez karta pamieci RS-MMC 256 MB do telefonow komorkowych
i urzadzenie do czytania i zapisywania na tych kartach np. map.
Sa dwie CD z oprogramowaniem i mapami zachodniej Europy (ponad 900MB).

Mapy np. Angli, Niemiec, Belgii, Holandii, Luxemburga, Austrii, Szwajcarii,
Francji itp. sa tak dokladne ze mozna na nich okreslic...pojedyncze numery domow.

Przetestowalem:
funkcjonuje to super z Nokia 6670 i dodatkowe informacje o zmianach np. korkach
czy objazdach uzyskuje sie przez GPRS.

System nadaje sie rowniez do wedrowek pieszych: widoczny na wyswietlaczu
telefonu jest kompas, dokladne koordynaty geograficzne,
wysokosc nad poziom morza jak rowniez szybkosc poruszania sie.

Oczywiscie mozna tez w kazeej chwili uzywac telefonu do rozmow.

Problem tylko w tym ze nie ma mapy Polski.
Mapa powinna byc jako plik .prm.

Czy ktos cos slyszal na ten temat, wie gdzie kupic lub jak zrobic taka mape.
> 1. W polszmacie w jednej linii jest Poznan, warszawa i Lublin. Wiec jednak
> sie
> da dac trzy miasta. Smiesznie to troche wyglada bo na drugiej mapce w miejscu
> warszawy jest lodz. Wiec nie pitol za przeproszeniem ze nie mozna bo mapka
> bedzie nieczytelna.

Nie chodzi o to czy w jednej linii, tylko o to gdzie. Lublin to wielkie miasto
w czesci pl-wsch, poznan w zach-pn. Warszawa jak i Lodz to centrum.

> 2. W linii prostej jest jakies 120 km a nie sto. Dla przykladu w lini prostej
> miedzy warszawa i lublinem jest 140km.

tylko geograficznie W-wa i Lodz to praktycznie to samo. W-wa i Lublin juz nie.

> 3. Lodz nie lezy obok warszawy. jak nie wierzysz to wsiadz w samochod albo
> pociag to zrozumiesz ile czasu zabiera przejechanie sie do tego miasta.

dokladnie dwa razy tyle ile zajmuje przejechanie w godzinach szczytu z jednego
kranca Lodzi na drugi. Wiez ze to porownanie, jest najmniej sensowne, bo gdyby
byla droga miedzy Lodzia a Warszawa, to odleglosc ta pokonalibysmy w godzine i
pare minut (patrz Lodz - Czestochowa).

> 4. To mi wytlumacz jaka jest pogoda w lodzi jesli w Poznaniu ktory w linii
> prostej jest 180km pada a w warszawie ktora jest 120km jest slonce. To co
wtedy
>
> w lodzi jest mzawka?!

A mnie wytlumacz, jak to jest, ze w to lato stalem u siebie przed domem i nie
padalo a sasiad mieszkajacy 200metrow dalej zwiewal przed deszczem. (nawiasem
mowiac pierwszy raz mi sie to zdazylo).
Wiesz dobrze, ze nie o to chodzi, czy jest mrzawka czy nie, a roznicy na mapie
polski w pogodzie midzy W-wa a Lodzia i tak NIE USWIADCZYSZ.

> 5. Miedzy poznaniem warszawa lublinem gdanskiem suwalkami wroclawiem nie ma
> pasm gorskich a jednak sa one na mapach pogody

Bo jak sobie popatrzysz na te miasta to tworza one mniej wiecej rownomierna
siatke pokrywajaca Polske. Lodz w takiej siatce gdy jest juz W-wa sensu nie ma.

Jakies kompleksy z Ciebie wylaza. Uwierz mi, ze jesli chodzi o mape na ktorej
jest cala Polska, to osobne rysowanie Lodzi (gdy jest juz W-wa) sensu NIE MA
najmniejszego, bo bedzie to powtorzenie juz podanych informacji.
"Nasze ukochane panstwo, bedace swego czasu w czolowce cywilizacyjnego
postepu, zostalo po cichu zlikwidowane po II WS. Podli zaborcy - Czesi,
Rosjanie, Litwini, Niemcy i Polacy zalkowicie wymazali z mapy panstwo, ktore
polozylo na lopatki Napoleona, zagrozilo imperialnej potedze Brytyjczykow,
wydalo nie wiem ilu noblistow i zbudowalo Jahrhunderthale in Breslau ze
sprezonego betonu. Ludzie Prus - obudz sie! "
Prusy to my
slaskiesprawy.tripod.com/Artykuly2/Prusy.htm
My w Polsce ze swej strony moglibyśmy powiedzieć dokładnie odwrotnie. Idąc po
1945 r. (geograficznie) na Zachód natknęliśmy się na Prusy i najpierw dokładnie
je w sobie zdusiliśmy po to, by je teraz dla siebie (i Europy) na nowo odkryć.
Nawet jeśli nasz Wrocław jest po części lwowskim przeszczepem, to jednak z
Wrocławia zawsze będzie bliżej do Berlina niż do Lwowa. A wrocławskie mury
zawsze będą opowiadały całkiem inne historie niż np. wileńska Góra Trzykrzyska.
Dobrze, że w te historie wsłuchujemy się, jak gdyby były także naszymi własnymi.

Nasza przygoda z Prusami bynajmniej się nie kończy. Z jednej strony wychowani
na endeckich i moczarowskich stereotypach Prusaka jako głównego wroga Polski
podejrzliwie wpatrujemy się w Niemcy, czy aby duch pruski znów nie staje się
groźny, i – co jest już absurdem – nawet w neonazistach z byłej NRD widzimy
pruską recydywę. Z drugiej natomiast, coraz częściej natykamy się na pruskie
dziedzictwo, które powoli odsłania nam swój czar i urok. I im bardziej będziemy
wrastać w Zachód, tym lepiej samemu sobie powiedzieć: nie ma się czego bać, w
końcu dzisiaj Prusy to my. Do pewnego stopnia.
jozefosmenda napisał:

> Wszystko ładnie i pięknie bo historii wymazać się nie da!

Te miejsca to jakaś zagraniczna (nie udało mi się niestety dojść jaka) baza
danych, bazująca na może nieco starych ( ? Karol Emanuel) danych. Ale
przeglądając komputerową mapę Polski na CD, zauważyłem że przy dużym
powiększeniu wyskakują te nieuwzględnione oficjalnie nazwy np. :

img345.imageshack.us/img345/2063/zrzutekranu11ur.jpg

Oprócz Cz.L. jest również np. Kłodnica, Stara Kużnia, Ruda Płd. .
Nie ma tylko Radoszów, którego współrzedne geograficzne wypadają przy
skrzyżowaniu Kalinowej i Oświęcimskiej.
Wskazuje to że te nazwy cały czas istnieją i wciąż określają konkretne miejsca,
w jakiś aktualnych oficjalnych zasobach geograficznych, więc nie ma się co
martwić o ich zniknięcie, czy jak powyżej niepokoi się osi o ich znalezienie na
mapach czy w kontekście GPS.
Moim zdaniem w sprawie Cz.L. pewne racje są, ale akurat z powodu intensywnego
lobbingu, toczy się wyłącznie w stosunku do Cz.L. . Za chwilę ktoś się obudzi i
znowu będzie podobna sprawa gdzie indziej.
Jeśli już, to należało by chyba jednak postawić sprawę jako zmianę podziału
dzielnicowego zamieszczonego w Statucie, przygotowując się porządnie (przy
współpracy np. fachowców z Wydziału Geodezji itp.) a nie robiąc to "na wariata"
jak to się teraz odbywa na RM.
Co do granic teraz obowiązujących granic dzielnic to też nie jest tak źle jak
się to przedstawia. Napotkałem jakieś statystyki i zestawienia liczbowe robione
przez jednostki samorządowe, które dokładnie podają dane rozbite na dzielnice.
Wnioskuję z tego że jest gdzieś jakiś może niezbyt formalny spis przynależności
mieszkańców do określonych dzielnic, używany jak widać w oficjalnych miejskich
dokumentach.
ciekawostka - Google Earth !!!
"Google zaoferował w środę darmowy program Google Earth, który służy do
wyświetlania trójwymiarowych map satelitarnych Ziemi. Program potrafi
pokazywać na mapach obiekty takie jak ulice, szkoły czy restauracje wraz z
opisami dostarczonymi przez wyszukiwarki Google

Google Earth prezentuje trójwymiarowe mapy satelitarne zintegrowane zasobami
geograficznymi Google. Pozwala to na wyświetlenie szczegółowego obrazu
dowolnego terenu wzbogaconego o wyszukane w Google Maps informacje dotyczące
poszczególnych obiektów. Program działa na komputerach z zainstalowanym
systemem Windows 2000 lub XP i wyposażonych w kartę graficzną z akceleratorem
3D. Niezbędny jest stały szerokopasmowy dostęp do internetu. Wersja na
komputery Apple jest w przygotowaniu.

Silnik graficzny programu pozwala oglądać trójwymiarowe mapy z dowolnej
perspektywy. Dostępne są zdjęcia całego globu, różni je jedynie
szczegółowość - najdokładniejsze są obrazy Stanów Zjednoczonych, Kanady,
Wielkiej Brytanii i Irlandii. Dokładność map pozostałych regionów świata jest
stopniowo zwiększana, ale już teraz niektóre polskie miasta (m.in.: Warszawa,
Kraków, Wrocław i Trójmiasto) są oddane w pełnej rozdzielczości.

W centrach 38 największych amerykańskich miast dodatkowo widać trójwymiarowe
modele budynków.

Na mapach można wyświetlić m.in. lokalizację szkół, parków, restauracji i
hoteli. Google Earth potrafi także wyszukiwać drogę pomiędzy wskazanymi
punktami - dokładnie opisana sieć głównych dróg i ulic obejmuje wszystkie
większe miasta.

Darmowa wersja Google Earth ma nieco ograniczoną funkcjonalność, m.in. nie
potrafi wymieniać danych z urządzeniami GPS i arkuszami kalkulacyjnymi.

Google Earth powstał dzięki temu, że Google kupiło w październiku 2004 firmę
Keyhole zajmującą się mapami satelitarnymi. Oferowany przez Keyhole za 69,95
dol. program został ulepszony, zintegrowany z usługami Google i udostępniony
za darmo jako Google Earth. Podobnie wyglądała ewolucja płatnego programu do
katalogowania zdjęć - Picasa, kupionego wraz z producentem przez Google, a
następnie udostępnionego za darmo."

gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,2793591.html
www.google.com/search?hl=en&q=mapa+polski&btnG=Google+Search
mapa.szukacz.pl - Mapa Polski z planami miast
Interaktywna mapa Polski w 6 skalach. Baza danych o 17.500 miejscowościach oraz
informacje o województwach, powiatach, gminach i kodach pocztowych.
mapa.szukacz.pl/ - 101k - 19 Oct 2005 - Cached - Similar pages

Mapa Polski, mapa Europy - dokładne plany miast, informacje o ...
Interaktywna mapa Polski i Europy. Odległości między miastami, wyznaczanie trasy
przejazdu oraz współrzędne geograficzne miast.
www.odleglosci.pl/ - 24k - 19 Oct 2005 - Cached - Similar pages

AutoMapa - nawigacja GPS, mapy cyfrowe
... programy do nawigacji i precyzyjne mapy wektorowe Polski i miast (Warszawa,
Kraków, Poznań, etc. ... AutoMapa - nawigacja, gps, mapa samochodowa Polski ...
www.automapa.com.pl/ - 13k - Cached - Similar pages

Mapa Polski
Darmowa Mapa Polski i dokładna Mapa Samochodowa. ... [Allegro.pl - najwięcej
ofert, najlepsze ceny, sprawdź!] Mapa Polski - >>>. >> Tutaj << ...
www.tapetki.aplus.pl/Mapa-Polski/ - 6k - 20 Oct 2005 - Cached - Similar pages

Polska_mapa_i_miasta
Mapa i miasta Polski, Stolice Europy (współpraca z Serwerem Warszawy) ... UWAGA!
Nowa mapa administracyjna Polski, obowiązująca od 1999 ...
www.eurofresh.se/poland-map/polska.htm - 13k - Cached - Similar pages

Mapa Polski
www.mapka.pl/ - 1k - 19 Oct 2005 - Cached - Similar pages

Mapa Polski
mapa Polski, interaktywna mapa Polski, wektorowa mapa Polski, internetowa mapa
Polski, aplikacje mapowe do internetu.
mapa.polski.internetart.pl/ - 13k - Cached - Similar pages
waldek1610 napisał:

graybar napisał:
Wpisac w przeszukiwarke Google "failure" i popatrzmy, co wyskakuje na samej
gorze strony :) Ciekawe rezultaty dostaniemy.
W: Co znajduje sie pod tym haslem mapa Polski???
Posun sie Tizedik :). Co bedziesz sama o zmroku siedziala na nowej
setce. Hiszpania mnie urzekla. Moglbym tam mieszkac. Ani Malagi ani
Alicante nie znam. Andaluzja bardzo mi sie podoba. Zamierzam tam jeszcze
wrocic i zjezdzic ja dokladnie. Malaga jest dwa razy wieksza od Alicante.
I na pewno historycznie i artystycznie ciekawsza. I z Malagi tylko pol h
do Terremolinos :). Ale o Alicante tez slyszalem same mile rzeczy. Sadze,
ze na nauke jezyka lepsze bedzie Alicante. Mniejsze, tansze i mniej
rozpraszajace. Nauka Wam glownie powinna byc w glowie :). O kasie jeszcze
przez moment. Dawno nie siedzialem na takiej olbrzymiej potencjalnej kasie.
Nasze 90 mil i okolo 300 mil w New Jersey. Nie wytrzymalem i zadzwonilem do
siostry z prosba o kupienie mi trzech losow. Losowanie dzisiaj. Jezeli
trafie :))) to kupie miejsce w Andaluzji. Nie bede tam mieszkal wiecej niz
pol roku wiec sie na pewno dogadamy :).

Ywona,
pracuje z samymi imigrantami :). Jedni przyjechali tutaj niedawno, niektorzy
troche wczesniej a jeszcze innych rodziny dotarly z Europy okolo 200 lat
temu :). Od lat nosze w kieszeni mape Europy i dbam o podstawowe obycie
geograficzne moich wspolpracownikow ale jak widac na "youtube" duzo jest
jeszcze do zrobienia :). Moi wspolpracownicy moga juz z pamieci wymienic
sasiadow Polski. Co jakis czas to sprawdzam :).

Gunther/Amigo,
siemanko i graba. Milo jest Ciebie widziec. Zauwaze, ze Tizedik od dawna
dawala Tobie do zrozumienia, ze Ciebie lubi. Ale jak kazdy mezczyzna
domagasz sie zapewnien :). Podobno jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi
o kase. Byc moze nieprzyjazna symbioza ma podloze rowniez quasi-moralne :).

Zdrowia Wszystkim i ryb,
do poniedzialku z kasa lub bez :),
m.
Prosto z satelity widok na Tatry w internecie

Zanim turysta wybierze się do Zakopanego, lub Popradu albo w Tatry Polskie lub
Słowackie może zajrzeć do Internetu, by tam skorzystać z dokładnych map i
informacji powstałych na bazie dokładnych zdjęć satelitarnych, zawartych w
Systemie Informacji Geograficznej dla Euroregionu Tatry. Wczoraj w Zakopanem
odbyła się polsko- -słowacka konferencja prezentująca ten projekt.

Najpierw Urząd Miasta Zakopanego zlecił wykonanie wysokorozdzielczych
satelitarnych zdjęć fragmentów obszaru Euroregionu Tatry. Było to niebagatelne
przedsięwzięcie, bo zrobienie tych specjalistycznych fotek kosztowało ponad
pięćdziesiąt tysięcy złotych. Część pieniędzy na realizację tego projektu
pochodzi z unijnego Wspólnego Funduszu Małych Projektów Polska - Słowacja
2002/2003. Całość kosztuje 25 510 euro. Z tego 75 procent pokrywa wspomniany
fundusz, 7 procent miasto Zakopane, resztę - Tatrzański Park Narodowy.

Zgromadzone dane będą przede wszystkim służyć służbom administracyjnym,
samorządowym, parkom narodowym. Na pierwszym poziomie szczegółowości
obejmującym swoim zasięgiem obszar całego Euroregionu mogą być podstawą do
generowania map tematycznych, np. demograficznych, komunikacyjnych,
administracyjnych itp.

Projekt ma także znaczenie dla zwykłego człowieka mieszkającego po obu stronach
Tatr oraz dla przyjeżdżającego tu turysty. To oni są jedną z ważniejszych grup
adresatów, do których kierowana jest ta propozycja. - Dzięki temu projektowi
powstanie nowa jakość uzyskiwania informacji o Tatrach i Euroregionie, zostaną
zastosowane najnowsze technologie Serwerów Danych Przestrzennych, dzięki którym
możliwe będzie prezentowanie w sieci zgromadzonych danych. Umożliwi on
wyszukanie interesujących informacji w sieci Internet, wydrukowanie mapki, czy
też przekieruje do właściwej strony internetowej - zapewniają autorzy projektu.

Już możemy zajrzeć do sieci i sprawdzić te deklaracje. Dostęp do danych odbywa
się na stronie(ECZ)

www.gis.um.zakopane.pl.
Krainy historyczno-geograficzne Polski (Śląsk, Mazowsze, Wielkopolska, itd.) nie zostały wymyślone przez twórców ostatniej reformy administracyjnej kraju, lecz posiadają ponad tysiącletnią historię. Granice tych ziem wynikają z bardzo konkretnych uwarunkowań historycznych. Wystarczy wziąć do ręki pierwszy, lepszy atlas historyczny, by sprawdzić gdzie dokładnie przebiega granica między Małopolską, a Śląskiem, i jakie miasta obecnego woj. śląskiego należą do Małopolski. Jeśli z historią i geografią Polski jesteś na bakier, to polecam przynajmniej przejrzenie rzetelnych witryn w sieci, poświęconych tej tematyce. Jedną z nich jest serwis „Województwo Śląskie – Więcej niż jeden region” dostępny pod adresem: www.wojewodztwoslaskie.eu/index2.php?id=slaskie-mapa
Mnie osobiście najbardziej ciekawi, co takiego Częstochowa zyskuje na przynależności do tego województwa? Fakt, Katowice są znacznie bogatsze, niż Kielce, Opole, czy Zielona Góra. Ale w jaki sposób korzysta na tym Częstochowa? Przecież nie od dziś wiadomo, że podział środków wojewódzkich i unijnych, następuje według prostej zasady: Im dalej od Katowic, tym gorzej. Częstochowa, jeśli w jakimkolwiek stopniu się rozwija, to tylko dzięki własnym funduszom, ewentualnie dzięki dogodnemu położeniu geograficznemu.
Tak, teoretycznie mogłoby istnieć województwo, złożone z dużej ilości silnie rozwiniętych ośrodków miejskich. Województwo takie winno mieć jednak szczególną specyfikę, zdecydowanie inną, niż województwa z jednym wyróżniającym się ośrodkiem miejskim. Dopóki jednak władza, wszelkie instytucje wojewódzkie i środki finansowe będą skoncentrowane wyłącznie na Katowicach, województwo to pozostanie jednym wielkim nieporozumieniem.
PS: Miło, że czasem na częstochowskie forum Gazety zagląda ktoś z okolic Katowic :)
Pozdrawiam!
Mylisz sie. Jest dokladnie odwrotnie. Koncepcja E.Centralnej
narodzila sie w juz w 19 wieku, Niemcy zreszta wciaz, nazywaja ten
region Mitteleuropas. Poczytaj zachodno-europejskie gazety i
zauwazysz ze w 80-90% mowiac o Polsce uzywa sie pojecia E.Centralna.
Oczywiscie, w czasie zimnej wojny, podzial byl oparty na zalozeniach
politycznych, istnialy wtedy tylko dwie czesci europy: zach, i wsch.
Jezeli jednak chcialbys sztucznie wbrew logice wciaz dzielic europe
na dwie czesci, pomijajac przynaleznosc tez zreszta polityczna
Polski do nota bene zach. organizacji jaka jest EU, to musial bys
podzielic europe na dwie rowne czesci. Wtedy 3/4 Polski znalazla by
sie w E.Zachodniej, a 1/3 we wschodniej. W podziale kulturowym
dzielacym Europe tez na dwie czesci, Polska wbrew twojej opini jest
lokowana w czesci zachodniej, razem z Czechami i Wegrami. Wez teraz
jakikolwiek atlas geograficzny panstw Europy zachodniej, i sproboj
odnalezc Polske, nie badz zdziwiony jezeli nie znajdziesz jej na
mapie Europy Wschodniej. Oczywiscie wciaz pokutuje dane nazewnictwo,
i czasmi rzeczywiscie tu i tam nie uzywa sie bardziej subtelnego
podzialu na E.Centralna i E.Wschodnia, ale ma to do czynienia ze
skrotem myslowym majacym okreslic dawne panstwa komunistyczne bez
wzgledu na rzeczywiste ich polozenie i przymaleznosc. Lokalizacje
Polski w E.Wschodniej najbardziej widoczne jest od strony
wschodniej. Rosja lokalizujac Polske na wschodzie, daje do
zrozumienia ze kraj ten nalezal do jej strefy wplywow, a obecnie ma
to do czynienia z kampania Moskwy przeciwko Tarczy antyrakietowej.
Jezeli Rosja lezy wedlug nich w E. Wschodniej i tamze lezy Polska
latwo przekonac swiat, ze tarcza budowana jest na jej podworku.
Gdyby uzywala okreslenia E. Centralna nie mialoby to takiego
wrazenia.
Gość portalu: Stefan napisał(a):

> Ja:
> > Swoja droga to mile, ze bliskosc biegunow magnetycznych z geograficznymi
> > przypadla akurat na czasy, gdy nawigacja kompasowa byla nam bardzo potrzeb
> na.
>
> Po zastanowieniu odwoluje ta bzdure. Dawnym nawigatorom byloby jednak znacznie
> milej, gdyby te bieguny byly dalej od siebie. Zeby kat miedzy wskazaniem
> Gwiazdy Polarnej i kompasu byl bardzo wyraznie wiekszy. Bo najwiekszym
> problemem nawigacji byl pomiar dlugosci geograficznej. Ustalenie szerokosci
> geograficznej, to pryszcz, to jest wysokosc katowa Gwiazdy Polarnej nad
> horyzontem. Zeby zmierzyc dlugosc, trzeba bylo miec ze soba bardzo dokladny
> zegar nastawiony na czas portu macierzystego i porownac jego wskazania z czasem
> lokalnym. Czas lokalny wyznaczano obserwujac, kiedy Slonce jest najwyzej
> (ew. kiedy jest dokladnie na poludniu). To jest trudno ustalic z jaka taka
> dokladnoscia; w dodatku jesli akurat na chwile sie zachmurzylo, to trzeba czeka
> c
> do jutra.
>
> Gdyby bieguny geograficzny i magnetyczny byly na tyle daleko od siebie, zeby ka
> t
> miedzy wskazaniami Gwiazdy Polarnej i kompasu dal sie z sensowna dokladnoscia
> zmierzyc, to podroznik zblakany w przestworach oceanu moglby z tego kata
> wyliczyc sobie dlugosc geograficzna.
>
> - Stefan
>

Witam!

Czyzby..?

Nie wiem z całą pewnością.., ale deklinacja magnetyczna nie wydaje mi się być
funkcją wyłącznie geometryczną położenia obserwatora względem obu biegunów...
Bo gdyby byłó jak prawisz.., to deklinację można byłóby wyrazić funkcją położenia
geograficznego...

Pozatem tak jak powiedziałęś oznacza się deklinację na polskich mapach...
A na angielskich rysuje się różę wiatrów i deklinacja zależy od kierunku czyli
występuje anizoztropia deklinacji...

Te wskazania będą zabrzać złóża rud żelaza oarz pozostałości paleo-magnetyczne...
Choć nie wiem jak duzy jest udział tych zaburzeń...

Do Sapieżanki: nie wydaje mi się aby bieguny ustawiały się czasem prostopadle do
osi obrotu ziemi...
Jeśli mnie pamięć nie myli to one sobie raczej wędrują i zanikają...

Pozdrawiam!

Ignorant

+++
Gość portalu: szuk napisał(a):

> > A daje to zadziwiające zgodności z wynikami metody lingwistycznej...
> >
>
> Co do metod lingwistyczneych jestem dość słabo przekonany bo koleje rozwoju
> języka są bardzo zagmatwane.
> Ciekawe np. jak lingwisci tłumaczyliby powstanie języka angielskiego dzisiaj
> gdyby nie było żadnych źródeł historycznych tylko sam język. Mogłyby naprawdę
> powstawać fantastyczne historie :))

+++Ignorant: Nie rozumiem, co masz na mysli, bo język angielski jest dobrze
znany lingwistom i nie tu żadnych tajemnic w jego powstaniu: jest językiem
germańskim z silnymi wpływami celtyckim i do tego jeszcze mocno zlatymizowanym,
więc co?

>
> Podobnie jest z polskim językiem.
> Mówi się np. że Wisła może być pochodzenia niesłowiańskiego.
> Tymczasem wystarczy lekko przekształcić wyraz na Wie'sie'ła aby juz brzmiał
> semantycznie znajomo :)))

+++Ignorant: Niech se Wisła płynie po polskiej krainie, ale ciekawsza będzie
Odra i Łaba, które (przypominam) po niemiecku nazywają Oder i Elbe...

Ligwisci na tę germńską przestawkę mają nawet specjalny termin...

Powstała ona znacznie wcześniej ( nie chce mi się teraz sprawdzać jest w tym
przytoczonym przez mni artykule o w wątku o pochodzeniu Słowian)niż twierdzą to
modne ostatnio teorie o przybyciu Słowian, z czego dobrze wiemy tylko o
expansji Słowian w VI w...

Zatem mamy dowód iż polskie nazwy są znacznie starsze niż germańskie i starsze
niż expansja Słowian w VI w

Zresztą nie wiem czemu mielibyśmy bardziej polegać na metodach genetycznych niż
lingwistycznych, które dają obraz mniej-więcej zgodny z faktami historycznymi i
geograficznymi..
Są też zgodne z danymi etnograficznymi i entogenetycznymi

A teraz są dodatko potwierdzone przez te wyrywkowe badania genetyczne...

Pozdrawiam!

Ignorant
+++
>
>
>
>
>
>
> > Oczywiście można krytykować dobór prób i wyciągane wnioski...
> >
>
> zbyt mała liczba osób to chyba głowna słabość badań zespołu prof. Cavalli-
Sforz
> a
>
> > Ale myślę, że dokładniejsze badania jeszcze silniej potwierdziłyby teorię
> > autochtoniczną...
>
> Dowód 100% byłby dopiero gdyby zdobyto DNA z wieków p.n.e.
> Nie mieliśmy jednak dotąd szczęscia znaleźć zamrożonego gdzieś Słowianina na
> podobieństwo znaleziska tego alpejczyka sprzed 5 tys. lat temu.
>
>
>
> > Dziwny wydaje się wniosek dotyczący Węgrów, ale to może wynik szczupłości
> prób,
> >
> > chociaż może w znanym przysłowiu jest coś prawdziwego, bo piszący te słowa
> ma
> > udokumentowane w rodowodzie domieszki węgierskie...
>
> Tym mniej dziwi podobieństwo że polskie próbki brane były z Zamojszczyny a to
> blisko do Panonii.
>
> > Zresztą może rzeczywiście Węgrzy są ugrofińscy tylko z języka?
>
> jest to zadziwiające w historii że małe grupy są w stanie narzucić większym
> swój język jak to się działo wiele razy.
>
>
> > Związki polsko-niemieckie też są dobrze opisane, więc dziwiłbym się gdyby
> > genetyka powiedziała co innego...
>
> Szkoda że takich badań nie wykonano przed nowoczesnymi migracjami :) kiedy
> ludzie poruszali się głównie na własnych nogach ( ewentualnie wozem) - wtedy
> można by byc może utworzyć dość dokładne mapy regionalne..
>
> > W sumie nic sensacyjnego, bo było wiadomo od dawna, pozostaje tylko kwest
> ia
> > zwiększenia dokładności
> >
>
> Są to oczywiscie dopiero początki, mam nadzieję że badania będą kontynuowane..
>
Gość portalu: bonczek napisał(a):

> Widzisz, podobnie jak Brezly tak i Ty patrzysz na to z pewnej perspektywy tak
> geograficznej jak i emocjonalnej a także kuturowo religijnej.

Zgadzając się dodam jedynie, że istnieją pewne przesłanki, które ułatwiły mi
wyjazd. Ja po prostu już od dawna w Polsce czułem się jak nie u siebie. Coś mi
nie pasowało, choc sam nie wiedziałem, co dokładnie.

Brezly wyjechał jakiś czas po mnie i patrz, jak szybko mu odwaliło :-)

> Ja po 40 latach abstynencji polityczno-psychologicznej na łez tych padole co
> Polską się zowie do pewnych spraw się przyzwyczaiłem i w pewne cuda zacząłem
> wierzyć.

Jeszcze nie jest za późno. Czy naprawdę się przyzwyczaiłeś ? Czy już naprawdę
nic Cię w Polsce nie wkurza i nie zawstydza ?

> Cieszę się z tej Uni własnie z tego powodu że bedzie bat
> nad nami i poznamy to o czym jeszcze nie mamy pojęcia i wydaje nam się
> nieosiągalne.

Zakładasz przy tym milcząco, że Unia w przeciągu następnych dwudziestu-
trzydziestu lat wyewoluuje do takiej bądź innej postaci państwa federacyjnego. A
ja nie jestem tego pewien. Oczywiście - integracja postępuje. Popatrz jednak na
nieruchawość brukselskiego cielska. Już teraz jest tragicznie, a zupełnie nie
wyobrażam sobie prewencyjnej interwencji europejskich sił szybkiego reagowania
na np. Cyprze w 24 godziny po wybuchu walk. Nie da się sterować okrętem, jeśli
każdy z 25 oficerów uważa się za kapitana. A co gorsza - świat zmienia się coraz
szybciej. Coraz częściej o zwycięstwie lub porażce decydować będzie nie tyle
stanowisko przez Unię zajęte lecz czas jaki Unia potrzebowała do jego wypracowania.
Napoleon raczył raz stwierdzić "szybka decyzja to połowa zwycięstwa". Co prawda
zaraz potem wziął i przegrał bitwę pod Waterloo :-), fakt faktem jednak
pozostaje. Szybkość reakcji liczy się tak samo jak reakcja sama w sobie.

Z każdym nowym członkiem Unii rośnie ryzyko zablokowania jakiejś decyzji za
pomocą "liberum veto". Do czego ten akurat przywilej w Polsce szlacheckiej
doprowadził, objaśniać chyba nie muszę.

>Taki Adams czy Andreas L. to tylko przystanki na drodze do
> sukcesu ale czy znasz w historii taki tramwaj, który się na Haltestelle nie
> zatrzymuje? Ja nie ...ale po prostu wierzę dlatego walizki rozpakowałem.

Kiedyś musi być ten pierwszy raz ;-)

Europa bez Polski da sobie radę. Przez dłuższy okres czasu sobie zresztą
znakomicie radę dawała. Osobiście niepokoi mnie to, że niewielu Polaków nie
zdaje sobie sprawy z tego, że bez Unii Polska zginie. Państwo w starym,
dziwiętnastowiecznym jego znaczeniu nie ma prawa już dziś samodzielnie przeżyć.
Chyba, że jako Korea Północna, Kuba, Iran albo inna Białoruś - czyli jako dziura
w mapie z pomnikiem lokalnego półboga na każdym skrzyżowaniu.
Tego naprawdę chcemy ?
1)Jagajła czyli Władysław II Jagiełło nie był zdrajcą Litwy i Litwini tak nie
mówią "1ja" - Litwa ze względu na to, że Litwini stali się małą mniejszością a
państwie które utworzyli zbierając ziemie ruskie byli... skazani na
rutenizację - językiem szlachty litewskiej nie był litewski lecz
starobiałoruski i ... pojawili się Polacy. Gdyby nie oni staliby się Rusami.
Polonizacja zmieniła kierunek, co i tak było skazane na wynarodowienie.

2)Owszem nie znamy dokładnie granic Grodów Czerwińskich (dorzecza Sanu, Bugu i
górnego Dniestru) ale zanamy nazwy toponimiczne które mają rodowód polski
(lechicki) od ponad dziesięciu wieków... a to się z powietrza nie wzieło i tego
nie da się zafałszować!

W wielu opracowaniach historycznych i w należących do nich ujęciach
kartograficznych podaje się ,że najdawniejsza granica między Polską a Rusią
biegła mniej więcej wzdłuż Wieprza i Wisłoka , ogólnie biorąc na zachód od
górnego Sanu. Za tą linią opowiadają się różni , także polscy historycy ,
często w najbardziej oficjalnych wydawnictwach ostatnich dziesięcioleci
np. "Historia Polski" pod redakcją H.Łowmiańskiego - mapa pt. "Słowiańszczyzna
zachodnia w IX wieku" lub "Wielka Encyklopedia Powszechna PWN " - mapa "
Polska za Bolesława Chrobrego". W "Atlasie historycznym Polski" na mapie
pt. "Slowiańszczyzna zachodnia w latach około 800-950" granica
wschodnia "polskiej grupy językowej" poprowadzona jest linią Wieprz - Wisłok ze
znacznymi odchyleniami na zachód - np. aż po średni Liwiec na Mazowszu i Poprad
w Karpatach (!) . W ten sposób beztrosko przeniesiono stan w przybliżeniu z
połowy XIX wieku o tysiąc lat wstecz. W "Dziejach Polski " pod redakcją
J.Topolskiego na barwnej mapie pt. "Granice państwa Piastów" obszar między
Wieprzem -Wisłokiem a Bugiem i górnym Dniestrem (z wyłączeniem okolic Lwowa
pokrętną , nie wiadomo czym uzasadnioną linią) określony jest jako "zdobycze
Bolesława Chrobrego - stan 1018 r." . Tą samą barwą jak Morawy i Słowacja , co
sugeruje , że monarcha również na wschodzie zajął ziemie niepolskie.
Analogiczny stan rzeczy znajduje się na mapie "Poland c. 963-1034"
reprezentacyjnego kompendium przeznaczonego dla obcokrajowców pt. "History of
Poland", gdzie wspomniane wyżej ziemie zostały zaliczone jako "Conquests of
Bolesław the Great". Jednak na przekór opiniom wielu historyków utrzymujących,
że brak jest językoznawczych dowodów na pobyt na tych ziemiach elementu
zachodniosłowiańskiego (polskiego) można stwierdzić ,że dowody takie istnieją w
postaci archaicznych nazw miejscowych. Wstępny przegląd nazewnictwa
geograficznego ziem dorzecza Sanu, Bugu i górnego Dniestru pozwolił ujawnić
kilkanaście archaicznych hydronimów (nazw rzek) i toponimów (nazw
miejscowości) należących do kompleksu zachodniosłowiańskiego, a tym samym
prapolskiego. Są to nazwy takie jak, jak znane od dawna jako dowód pierwotnej
polskości górnego Pobuża: Bełz, Bełżec, Bełzec, a poza tym Stobnica (prawy
dopływ Wisłoka), Baryczka (dawniej Barycz lewy dopływ Sanu), Sopotnik,
Krakowiec, Strwiąż, wieś Barycz nad Strwiążem, Sopot Wielki i Sopot Mały koło
Lubaczowa, Sopot nad Stryjem na południe od Borysławia, a poza tym hydronimy
(nazwy rzek ) w dorzeczu górnego Dniestru - Tyśmienica i Kłodnica. Spośród tych
nazw największą wartość przedstawia zwarty bastion zachodniosłowiańskich
(prapolskich) nazw Stubno-Barycz-Nakło na wschód od Sanu, a na północny wschód
od Przemyśla."

www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/bastion/bastion.html
> Warszawa to nie pepek tego kraju

ale wlasnie jest to pepek tego kraju

widac to doslownie we wszystkich aspektach zycia
poczynajac od jazdy samochodem gdzie mozna zoabczyc jak kolosalnie
przytalczajace jest ilosc samochodow w warszawie

poprzez przejzenie sobie panoramy firm i zobaczenie jak przytlaczajca wiekszosc
firm jest w warszawie

przez zajrzenie na jakiekolwiek ogolnopolskie strony z ogloszeniami o prace
gdzie 95% ofert bedzie z warszawy

tutaj sa jedyne wirzowce w polsce w centrum, to jedyne miasto ktore mozna
nazwac mala metropolia troche przypominajaca miasta zachodnie

polecam mape z GDDKIA
www.gddkia.gov.pl/grafika/pomiar_ruchu/agregacja_ruchu.gif
wiadac na niej ze najpierw jest warszawa a potem slask (katowice itd) - poznc
lodz, gdanski sie nie licza

widac ze najbardziej obloznona w polsce droga to warszawa-piotrkow-katowice i
to tutaj najpierw powinna powstac autostrada a nie gdzie na peryferiach

widac tez ze znacznie wicej samochodw jedzie na trasie warszawa-poznac niz
warszawa-lodz-poznan

widac tez ze troche wiecej jedzie samochodw na trasie warszawa-gdansk niz
gdansk-lodz - dokladajac do tego ogromny ruch warszawa-piotrow-katowice widac
gdzie powinna isc autostrada polnoc-poludnie

ogolnie jak sie spojrzy na ta mape to widac ze warszawa jest centralnym punktem
z ktorego promieniscie rozchodza sie najbardziej uczeszczane drogi w polsce -
im dalje od warszawy tym diagram jest wezszy

tak - warszawa jest pepkiem polski

(jeszcze widac duza potrzebe drogi katowice-krakow-rzeszow)

> Lodz jako duze miasto lezy w dokladnym srodku dlatego tam bedzie przebiegac
> autostrada

to tak jakby w USA wszystkie autostrady szly przez srodek pustyni w Ohio
zamiast przez duze miasta

srodek geograficzny nie ma nic do rzeczy

>
> a co do skupiska ludzi chyba nie byles na slasku albo byles bardzo malutki i
> nie pamietasz

bylem ostatnio w katowicach zeby zoabczyc samochod w komisie - jezdzilem po
okolicy cala niedziele - jedna wielka wies

zapraszam do warszawy jak chcesz zoabczyc jak wyglada "swiat" z milnionami
samochodw, wiezowcami itd.

> przyjedz zapraszam i sprobuj przejechac od Gliwic do Myslowic i od Tychow do
> Siemianowic
>
> wtedy dowiesz sie jak wyglada skupisko ludzi
>
> to ze w Warszwie jest Sejm i palac prezydencki to nie znaczy ze wszystko musi
> wokol tego miasta sie obracac

akurat poslow pochodzenia wiejskiego i tego prezydenta to mozecie nam tu nie
przysylac albo nawet sobie zabrac - ja mam juz dosc sluchania poslow, senatorow
i ministrow z wiejskim akcentem ktorzy przyjechali na studia do wawy za komuny
i dostali +5 punktow na egzaminie wstepnym za wiesniackie pochodzenie

(ostatnio tak super przykladem byla konfontacja prokuratora Kapusty vs zastępca
prokuratora generalnego Ryszard Stefański przed komisja ds. Orlenu - ten
Stefański to mial glos i akcent jak z jakiejs komedii o wiesniakoach "sami
swoi" - wiesniak z zapadlej wsi - jak go uslyszalem to spadlem ze smiechu z
krzesla
> Jak brakuje argumentów to się sięga po inwektywy?

Ty właśnie tak postępujesz. Podaję dokładny prawdziwy opis jakichś zdarzeń, a ty
tylko potrafisz odpowiedzieć inwektywami typu:

> Człowiek powtarzający piramidalne
> banialuki geograficzne chwali się znajomością geografii. Czy Ty w sklepie nie
> próbowałeś przypadkiem kupić globusa Paryża?

A ty nie próbowałeś kupić mapy podziału Luksemburga na strefy czasowe?

>
> Jeśli chodzi o przewagę w powietrzu, to w 1939r, kiedy armia niemiecka była w
> Polsce, Francuzi mieli przewagę w każdym z rodzajów broni, mniej więcej jak
> 1:100. Co z tą przewaga zrobili? Nic!
> Istotne jest bowiem, jak się tą przewagę wykorzysta.

Mówimy o stanie z roku 1940. W 1940 roku przewaga Niemców (pomijając kwestię
marynarek wojennych) była BEZDYSKUSYJNA, o czym szczegółowo mówiłem już wcześniej.

> Jeśli się omawia kampanię 1940 roku to mówienie wyłacznie o Francuzach, z
> pominięciem pozostałych aliantów, ma taki sens jak oddzielanie Austriaków
> spomiędzy Niemców. Wszyskie jednostki alianckie walczyły razem na każdym
> ówczesnym froncie. I razem były liczebniejsze niż niemieckie, a liczbą czołgów
> przewyższały je bardzo wyraźnie (o 800 sztuk).

Austria została w 1938 roku przyłączona do Niemiec. Nie słyszałem nigdy o
Anschlussie Francji do WB. A wojska WB, Belgii i Francji podlegały każde swojemu
narodowemu dowództwu, nie było naczelnego dowódcy alianckiego (jeszcze wtedy),
to nie wojna w Iraku. Albo, mówiąc krótko, mylisz się.

> Co do władz polskich to wolę jednak takie co uciekają, aby podjąć walkę gdzie
> indziej, od takich co podejmują otwartą kolaborację z własnym okupantem.

Władze polskie uciekły do Rumunii, gdzie zostały internowane. Dalszą walką
pokierował Raczkiewicz. Jeśli chodzi o Francuzów: wielu Francuzów nie pogodziło
się z kapitulacją i TEŻ utworzyło rząd na emigracji i TEŻ walczyło dalej. Ale
oczywiście ponieważ nie znasz się na historii, to nie słyszałeś o gen. de
Gaulle'u. A nawet reżim Petaina nie współpracował z Niemcami w takim zakresie,
jak chcieli tego Niemcy.

> Zaplecze kolonialne. Oczywiste jest, że potencjał przemysłowy Algierii i Maroka
>
> był nieporównywalny z Australią, a jeszcze bardziej z Kanadą.

Czyli przyznajesz mi rację, czyli się mylisz. Czyli koniec dyskusji.

Ale potencjał
> ludnościowy można było porównywać.

HAHAHAHAHAHAHA! Takiej bzdury dawno nie czytałem! Porównywanie liczby ludności
Imperium Brytyjskiego z liczbą ludności francuskiego imperium kolonialnego!
HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!

Jednostki Legii oraz jednostki senegalskie
> były chyba przydatne w walce?

FLC wzięła udział w wojnie nawet po kapitulacji Petaina.

> Btw. pisanie o zasobach rudy uranu, w kontekście wydarzeń roku 1940, nie ma
> chyba sensu?

Jasne, że nie ma sensu, jeśli pominąć 2 następujące fakty:

1) Niemcy rozszczepili jądro uranu już w 1938 roku
2) Einstein o tym doniósł rządowi USA już w 1939 roku i wtedy zaczęto "Manhattan
Project"

> Co do rzekomych umów na temat podziału kolonii francuskich.
> Ja napisałem o rzeczywistych wydarzeniach, a nie o pobożnych życzeniach
> Mussoliniego i Franco.

Nie, ty napisałeś tylko o swoich debilnych teoriach wykluczających zajęcie
kolonii francuskich przez państwa faszystowskie. To niczego nie udowadnia.
Powtarzam: przeczytaj "Historię Niemiec".

> Zadziwia mnie zresztą, że oni się nie umawiali na podział kolonii brytyjskich.
> Przecież były większe.

Te też chcieli zdobyć.

> Jeśli chodzi o kolonie hiszpańskie, mój mędrcze, to istotnie większość
> Hiszpania utraciła. Ale to nie znaczy, że utraciła wszystkie!

Jasne, że nie wszystkie, parę kolonii jeszcze mieli. Ale to bez znaczenia,
hiszpańskie imperium kolonialne już wtedy nie istniało. No, wymień, ile kolonii
Hiszpania miała w 1940 roku. Chętnie się pośmieję.

> Część Maroka pozostawała kolonią hiszpańską do 1956 roku. Po dziś dzień
> Hiszpania utrzymuje władzę nad dwiema wyspami u wybrzeży Maroka: Ceutą i
> Melillą. Hiszpańskie Maroko sąsiadowało z Marokiem francuskim.

> Stosunki między
> nimi były więcej niż poprawne.

To tylko twoja (bzdurna) teza.
Spośród ośmiu rozpatrywanych przez nas cerkwi, włączając nawet te już nie
istniejące, czas powstania pięciu – a więc zasadniczej większości - znamy na
podstawie dat rocznych, a nawet miesięcznych i dziennych. Z nich najstarszą jest
świątynia w Gorajcu, wzniesiona w 1586r. Siedem lat później powstała cerkiew „na
mieście” w Potyliczu (1593r.), a po następnych pięciu latach cerkiew w Woli
Wysockiej (1598r.). Pierwszą i ostatnią z tych budowli dzieli różnica 12 lat. Z
kolei aż po 44 latach od czasu budowy cerkwi gorajeckiej wzniesiona była
domniemana cerkiew parafialna w Werchracie (1632r.), a po następnych 12 latach w
Baszni Dolnej (1644r.). Cerkwie – „garncarska” w Potyliczu i parafialna w
Radrużu, datowane dotychczas orientacyjnie, w pierwszym przypadku na połowę XVI,
a drugim na koniec XVI wieku – na zasadzie analogii musiały więc powstać w
przedziale czasu między połową lat 80. XVI a 2 ćwiercią XVII stulecia. Ponieważ
bliższe formalnie są im cerkwie z końca XVI wieku, to właśnie ten okres
należałoby uznać za najbardziej prawdopodobny czas ich powstania. Odpowiednio
pewne cechy łączące cerkiew nowosielecką i werchracką, wskazują na zasadność
datowania tej pierwszej na 1 tercję XVII wieku.

Ogólnie można stwierdzić, iż pod względem okresu swego powstania interesujące
nas cerkwie dzielą się wyraźnie na dwie grupy, charakteryzujące się stosunkowo
niewielką rozpiętością czasu budowy (po 12 lat między Gorajcem a Wolą Wysocką i
tyle samo między Werchratą a Basznią). Sytuacja ta nie może być przypadkowa.
Wydaje się, że cerkwie wykazują pewien rozwój - przechodząc od początkowego
okresu, który można byłoby określić klasycznym (k. XVI wieku), do fazy
schyłkowej (2 ćw. XVII wieku).

Najstarsze cerkwie tej grupy, zachowane w większości do dnia dzisiejszego
(Gorajec, Wola Wysocka, Potylicz-św. Ducha i Radruż), reprezentują jednocześnie
drewniane budowle sakralne Kościoła Wschodniego o najodleglejszej i stosunkowo
dobrze udokumentowanej metryce. Pod tym względem wspomniane świątynie korzystnie
prezentują się na tle innych, istniejących obecnie wczesnych świątyń, przeważnie
datowanych hipotetycznie. W Polsce są to cerkwie w: Uluczu (1510r.?, XVII w.),
Korczminie (XVI w.?), Powroźniku (1604r.?, 1643r.); na Ukrainie – w Starej Soli
(św. Paraskewy, 1440r.?, XVI w.), Rohatynie (1546r., 1 połowa XVII w.),
Drohobyczu (św. Krzyża, XVI w.-1661r. i św. Jura, XVI w.- pocz. XVII w.).[65]
Interesujące nas cerkwie nie są więc samotną wyspą, choć – w odróżnieniu od
wymienionych wyżej budowli – tworzą wyraźnie wyodrębnioną, zwartą grupę.

Zagadnienie geografii całego zespołu świątyń, które wykazują wyraźną wspólnotę
pod względem swej chronologii, stwarza jednak pewien problem. Z jednej strony
zdecydowana większość budowli zajmuje zwarty obszar o powierzchni około 500 km²,
gdzie największe odległości między świątyniami nie przekraczają 25 kilometrów
(Gorajec-Potylicz, Basznia-Werchrata), a najmniejsze dochodzą do 5-10 kilometrów
(Gorajec-Nowe Sioło, Radruż-Werchrata, Potylicz-Werchrata). Z kolei poza granice
tego terytorium odsunęła się cerkiew w Woli Wysockiej, która znacznie rozszerza
zasięg występowania wspomnianych cerkwi na wschód.

Pomimo tej dysproporcji obszar występowania większości cerkwi nie traci na
zwartości, a mapa występowania analogicznych cerkwi przyjmuje formę wydłużonego
pasa, ciągnącego się z północnego-zachodu na południowy-wschód, dokładnie wzdłuż
wału Roztocza Wschodniego (il. 1). Kraina ta wyznacza więc główną oś
geograficzną dla całej grupy. Fakt ten należy szczególnie podkreślić, bowiem
wydaje się, iż aspekt geograficzny przeważa nad czynnikami ogólnokulturowymi.
Nowy Rynek.List czytelnika.
Chciałbym skierować państwa uwagę na dwie książki autorstwa Lubomira
Czupkiewicza, których wydanie przeszło bez echa, a powinien je
przeczytać każdy Kaliszanin.Owe dziełka to: "Polanie zachodni i ich
państwo" i "Pochodzenie i Rasa Słowian".Prace na wzajem się
uzupełniają i mozna powiedzieć, że jedna stanowi rozszerzenie
drugiej.Ad rem pan Czapkiewicz podaje dane z na nowo odczytanej mapy
Ptolemeusza, która jak się okazało zawiera błędy typowe dla map z
tego okresu i map średniowiecza.Dokładny opis popełnionych pomyłek
znajdziecie państwo na www.opracowaniach.
Po dokonaniu korekty okazało się, że na mapie oprócz Kalisza
(Calisia) znajdują się: Askana-Kraków, Askaukalis-Solec Kujawski,
Bunition-Kamień Pomorski, Egetmatia-Nysa Kłodzka, Karrodunon I-
Częstochowa, Lakiburgion-Wolin, Limialeon-Opalenica, Nomisterion-
Kłodzko, Rugion-Miastko i wiele innych miejscowości, rzek i gór
dobrze nam znanych lecz ukrytych pod innymi nazwami.Na maie co
ciekawe jest też Ślesin, lecz pod nazwą Setidawa, nazwet nieco
zbliżonej do nzawy dzisiejszej.Nowa interpretacja mapy Ptolemeusza
kładzie kres dyskusji czy Kalisz to Calisia napewno tak! Pozostaje
pytanie świat jakiego ludu został opisany na mapie? Nowe odkrycja
sugerują istenienie w tym czasie w okolicy Kalisza mennicy
celtyckiej, nazwy geograficzne też można przypisać Celtom.Być może
to oni byli w owym czasie mieszkańcami Calisii.Mapa powstała w II
wieku naszej ery, lecz ile lat trwało zebranie odpowiednich
wiadomości o topografii wtedy przecież egzotycznych krain.Kolejnymi
władcami grodu nad Prosną byli prawdopodobnie germańscy Wandalowie,
którzy na terenie południowej Polski utworzyli państwo
Lugiów.Pozostawili po sobie pamiątki nazwę rzeki Wisły-Wandal i
nazwę góry, gdzie podobnonsą źródła Wisły, Gewand-Giewont.Inne
plemię Wandalii Silingowie dali nazwę krainie Śląsk i górze Ślęża.Po
odejściu Wandali pod koniec V w ne.(którzy nota bene zawędrowali aż
do Tunezji) Kalisz przypadł w udziale sarmackim Serbom, posiadającym
na terenie wielkopolski państwo zwane Białą Serbią.Nazwy
miejscowości mające w sobie sylabę "serb" lub "sarb" pochodzą z tego
czasu, jak nazwa pod kaliskiej miejscowości Chotów w języku
Sarmatów znacząca tyle co twierdza.W owym czasie Kraków należał do
sarmackiej Białej Chorwacji.Tuż przed inwazją Polan w VII w ne.
Kalisz był stolicą plemiennego państwa Glapian.Nigdzie więcej jak
tylko w poblizu Kalisza wystepują nazwy typu: Glapiniec,
Glapieniec.Są to owi "Glopeani" opisani przez Geografa Bawarskiego,
nie mający nic wspólnego z jeziorem Gopło, jak do tej pory
sądzono.Czy Glapianie byli Sarmatami, czy już Słowianami nie
wiadomo.Na marginesie, herby szlachty polskiej sa takie same jak
oznaki sarży wsród Sarmatów i herb nie jest przywiązany do jednego
nazwiska, ewenement na skalę światową.
Te jakieś 90% tego listu.Rzeczywiście dziwne, że ów książka przeszła
bez echa.Bo jeśli to stek bzdur, to sie dziwie, że historycy i
archolodzy tego nie zjechali bezlitośnie.Jestem ciekaw,jak to się
skończy, czy pan Czupkiewicz, będzie podobnie jak prof. Buko obalał
stare historyczne mity.
Dorwalo sie dwoch takich Kargulow i pisza bzdury o rzeczach, o ktorych nie maja zielonego pojecia. Oswiece Was iz w cywilizowanych krajach zachodniej Europy i Ameryki Polnocnej nikt sie nie smieje z zastosowania Nawigacji Satelitarnej, Systemow Informacji Geograficznej i metod geostatystycznych, statystyki przestrzennej czy chociazby zwyklej statystyki w rolnictwie. To tylko w Polsce sa tacy ciemni ludzie, ktorzy smieja sie z wykorzystywania zaawansowanych technologii do wszystkiego co sie da. A prawda jest taka, ze w normalnych krajach dzieki temu sie oszczedza, a nas ludzie wola sie z tego nabijac jednoczesniej klepiac biede.

Nie mowie, ze wszedzie na zachodzie kazdy rolnik i farmer ma ciagnik sterowany przez komputer i GPS ale tego typu zastosowanie nie wywoluje tam sensacji i durnych komentarzy na forach w internecie. Przykladem zastosowania omawianych technologii jest chociazby wsparcie rolnika w nawozeniu. Przykladowo, najpierw rolnik na swoje pole wpuszcza ekipe, ktora wg. wczesniej ustalonej siatki pobiera probki gleby do badan w laboratorium w celu ustalenia parametrow gleby takich jak zawartosc substancji organicznych, zwiazkow azotowych, zwiazkow fosforu itd. + parametry gleby np. pH i inne tego typu. Dokladne badanie laboratoryjne wielu probek jest drogie, dlatego po przebadaniu kilku(nastu) probek z pomoca statystyki szuka sie korelacji miedzy tym co nas interesuje czyli zawartoscia nawozow w glebie (zwiazki azotu, fosforu, organiczne itd.), a jakas cecha gleby, ktora mozna taniej, latwiej i szybciej zbadac. Przykladowo znajdujemy korelacje z pH (wymyslam teraz, bo moze akurat z pH nie bedzie tej zaleznosci, nie znam sie na glebach ale to tylko przyklad, a cech gleba ma wiecej). Teraz ponownie wpuszczamy ekipe na pole i tym razem pobieramy probki z o wiele wiekszej liczby miejsc aby uzyskac dokladny "obraz" tego jak nasze pole "wyglada". Mierzymy sobie to pH pehametrem czy chociaz papierkiem lakmusowym (mala dokladnosc) co juz jest o wiele tansze niz dokladne badanie w laboratorium i wklepujemy to wszystko do komputera - oczywiscie kazdy pomiar ma takze zmienne okreslajace dokladna jego pozycje. Teraz z wykorzystaniem metod geostatystycznych na podstawie tych tylko kilku(nastu) dokladnych pomiarow parametrow gleby + wielu pomiarow tego pH i naszej wiedzy nt. zaleznosci pH od zawartosci w glebie nawozow mozemy dokonac po pierwsze estymacji dokladnych parametrow gleby w miejscach badania pH i po drugie interpolacji tychze parametrow na calym naszym polu. Efekt; otrzymujemu dokladna mape gdzie na naszym polu nawozu jest za malo, gdzie jest go odpowiednia ilosc, a gdzie jest go za duzo. Teraz na podstawie tej mapy mozemy wytyczyc sobie trase dla naszego ciagnika, ktoredy jechac aby nie marnowac paliwa na jezdzenie po terenie dobrze nawozony, i gdzie i ile (sic!) nawozu sypac. Co wiecej, jesli na naszym polu sa jakies gorki a my posiadamy cyfrowy model rzezby terenu, odpowiednie oprogramowanie GIS (system informacji geograficznej) bedzie wstanie nam zaprojektowac optymalna trase aby zuzyc jak najmniej paliwa na bezsensowne jezdzenie po gorkach. Zeby bylo ciekawiej, posiadajac ciagnik z odpowiednim komputerem pokladowym i GPSem mozemy zaprojektowana trase wprowadzic do komputera a ten sam bedzie sterowac pojazdem i sypac nawoz kiedys trzeba.

To wszystko moze brzmic smiesznie dla niektorych, a innym wydac sie fantastyka ale na zachodzie tak sie robi! Porownajcie sobie chociazby zuzycie i skutecznosc nawozow w Polsce i Holandii. Nie chce teraz sklamac bo nie pamietam dokladnych danych ale relacja jest mniej wiecej taka, ze w Polsce jeden rolnik zuzywa dobre 5 razy wiecej nawozow na hektar niz rolnik w Holandii. Bo u nas, w zwiazku z tym, iz rolnik sypie wszedzie rowno to jakies 80% nawozu jest splukiwane z pola - przy okazji "dzieki temu" zanieczyszczane sa wody gruntowe, a nasze jeziora, stawy i oczka wodne ulegaja blyskawicznej eutrofizacji (zarastanie, tworzenie stref beztlenowych przy dnie, wydzielanie siarkowodoru, obumieranie ryb - przez przerzyznienie przez splukiwane nawozy). Tymczasem w takiej Holandii, gdzie GPS dla rolnika to nie jest jakis smieszny skrot, a GIS nie kojarzy sie tylko z Glowna Inspekcja Sanitarna, marnuje sie nie wiecej niz 20% sypnietego na pole nawozu.

Efekty widac chyba golym okiem. Jedzcie sobie do Holandii zobaczyc ich gospodarstwa, a potem wroccie do Polski. Gdyby nie to jak wygladaja nasze gospodarstwa, patrzac na statystyki zuzycia nawozow moznaby pomyslec, iz nasi rolnicy sa bogatsi skoro stac ich na marnowanie 80% zakupionego nawozu.
Bydgoszcz w kręgu kultury islamu-z Arabia.pl
Bydgoszcz w kręgu kultury islamu
Dalia Nazmi-Fahim, Katarzyna Górak-Sosnowska
2006-09-29 17:16:40
25 września odbyły się kolejne warsztaty dla gimnazjalistów organizowane przez
Stowarzyszenie ARABIA.pl i Polski Komitet ds. UNESCO. Tym razem z programem „W
kręgu kultury islamu” pojechałyśmy do Bydgoszczy, do Ośrodka Szkolno-
Wychowaczego nr 1 dla Dzieci i Młodzieży Słabo Widzącej i Niewidomej im. Louisa
Braille’a.

Nie będziemy ukrywać, że początkowo miałyśmy sporo obaw co do przebiegu i
realizacji warsztatów. Stanowiły one dla nas wielkie wyzwanie. Nie mając
doświadczenia w pracy z dziećmi niewidomymi i słabo widzącymi, zdawałyśmy sobie
sprawę z konieczności dokładnego przeanalizowania programu oraz konsultacji ze
specjalistami, które punkty programu możemy realizować, a z których powinnyśmy
zrezygnować. Na szczęście miałyśmy szansę na odpowiednie przygotowanie się,
zarówno merytoryczne jak i organizacyjne, dzięki prof. Barbarze Weigl, która
podczas ponad trzygodzinnej superwizji dyskutowała z nami kwestie związane z
nowym wyzwaniem. Nie były to porady sensu stricto, lecz raczej zwrócenie uwagi
na pewne problemy i wskazywanie potencjalnych rozwiązań oraz możliwych do
zastosowania scenariuszy.

Po konsultacji z nauczycielami Ośrodka, szybko zorientowałyśmy się, że nasze
obawy co do możliwości realizacji całego programu są bezpodstawne. Szkoła była
w stanie zapewnić wiele pomocy naukowych, dzięki którym udało się przeprowadzić
także te bloki warsztatowe (jak kaligrafia czy geografia), których początkowo
miały być z programu usunięte. Na przykład rysunki kaligraficzne, które
prezentujemy podczas warsztatów, zostały powiększone za pomocą specjalnego
rzutnika.
.
Podczas lekcji pisania, dzieci niewidome, którym towarzyszył nauczyciel z
ośrodka, mogły przeczytać swoje wybrailowane imię w alfabecie arabskim,
wyczuwając palcami kształt liter. Okazało się, że w obu tych alfabetach jest
sporo kropek. Różnica polega na tym, że Braillem czyta się od lewej, a po
arabsku od prawej.
.
Nasi podopieczni równie dobrze poradzili sobie z kaligrafowaniem swoich imion
po arabsku oraz odczytywaniem prostych słów w tym języku. Sporo emocji
wzbudziła fonetyka – nauka języka arabskiego, a zwłaszcza tych dźwięków, które
nie występują w języku polskim.

Wśród wielu przedmiotów w szkole zaintrygowały nas mapy dla osób niewidomych,
gdzie nazwę kraju można odczytać było pismem braillowskim, a granice rozpoznać
po wypukłościach plastikowej mapy. Dzięki temu mogliśmy zrealizować nasz
program w jego klasycznej postaci, odpowiadając m.in. na pytania, kto był
pierwszy – Arab, czy muzułmanin i które państwa są arabskie, a które
muzułmańskie..

To nowe dla nas doświadczenie zaowocowało nowym pomysłem interaktywnych zajęć
ramach bloku geograficznego. Jedna z prowadzących warsztaty, Magda Kubarek,
chcąc zachęcić swych podopiecznych do wymieniania państw ze świata islamu,
zaproponowała zabawę w sylaby. Dzieci musiały podzielić nazwę jednego z państw
muzułmańskich na sylaby, a następnie każda z grup wykrzykiwała jedną z sylab,
tak że wszystkie części słowa były wypowiadane równocześnie. Jedna z osób miała
za zadanie odgadnąć nazwę kraju. Nie musimy chyba opisywać radości
gimnazjalistów w momencie gdy przyszła kolej na panią prowadzącą, aby
zgadywała...

Szczególną częścią warsztatów był pokaz strojów i przedmiotów arabskich. Każdy
element stroju został dokładnie dotknięty. Uwadze dzieci nie umykały
najdrobniejsze cekiny, frędzle czy ornamenty. Jednej z niewidomych uczennic,
koleżanki klasowe postanowiły zawiązać pas do tańca brzucha. Dziewczynka była
zachwycona słysząc dzwonienie cekinów przy każdym wykonywanym ruchu, co zresztą
skończyło się oddaniem pasa dopiero po ostatniej lekcji warsztatów. Inna
uczennica opatuliła się szczelnie czadorem – okazało się, że zakrywa ją
szczelnie od stóp do głów. Dziewczynka mogła wyczuć jego rozmiar i kształt,
choć nie mogła swojego stroju zobaczyć.

Wśród przedmiotów i rekwizytów spore zainteresowanie wzbudzały te, które miały
zapach – różnego rodzaju perfumy arabskie, przyprawy, jak również tytoń
(jabłkowy – jak stwierdził jeden z uczniów - najlepszy). Jednym z rekwizytów
był talizman w kształcie ręki Fatimy z wygrawerowanym okiem na dłoni: ręka,
która widzi. W Bydgoszczy zyskała nowe, symboliczne znaczenie.

Część merytoryczna przebiegała różnie w różnych grupach. Osobiście byłam (DNF)
zaskoczona bardzo otwartym podejściem dzieci do odmienności religii
muzułmańskiej. Dość zastanawiające było również, że ani razu nie padły ostre,
negatywne opinie stereotypowe na temat muzułmanów, które tak często można było
usłyszeć w innych gimnazjach. Oczywiście pojawiały się skojarzenia: terrorysta
i wielbłąd, jednak nie oznaczały w tej szkole zagadnień najbardziej
frapujących dla uczniów. Sporo wątków w dyskusji dotyczyło natomiast różnic i
podobieństw pomiędzy chrześcijaństwem a islamem.
.
Ośrodek jest czwartą placówką na liście Szkół Stowarzyszonych UNESCO, która
zgłosiła chęć uczestniczenia w programie. W Polskim Komitecie ds. UNESCO
program nasz koordynuje pani Ilona Morżoł, która tym razem pojechała z nami na
warsztaty, towarzysząc nam nie tylko podczas samych zajęć, ale także w
burzliwej fazie ostatecznych przygotowań oraz w chwilach zupełnie
pozamerytorycznych. To dzięki niej udało się nam zmodyfikować i dopracować
pewne punkty zajęć – np. wprowadzić wspomnianą kaligrafię. Żadna z nas nie
wpadła na pomysł, że arabskie litery można by wybraillować rycikiem. Jak się
okazuje, nie ma rzeczy niemożliwych.

Pod wieloma względami zajęcia w Bydgoszczy nie różniły się od tych w innych
szkołach. Tak samo było sporo śmiechu, wspólnych zabaw, ale i dyskusji W każdej
grupie znalazły się dziewczynki zainteresowane tańcem brzucha oraz kilku
ancymonów, którzy za punkt honoru stawiali sobie zagięcie prowadzącego.
Szczególnie mile wspominamy atmosferę panującą w tej szkole, bardzo ciepłe
powitanie nas oraz życzliwą pomoc nauczycieli, szczególnie zaś pana Tomasza
Pestki, który znalazł czas w weekend, aby rozwiać nasze wątpliwości związane z
programem zajęć. Dziękujemy!
Gość portalu: NAT napisał(a):

> Kama, jak widzisz Maciej patrzy na swiat poprzez organ, ktory u normalnyh
> ludzich ma duzo nizsze funkcje fizjologiczne niz mozg - 'geograficznie'
>rowniez znacznie nizej polozony.

Juz w pierwszym zdaniu widze,jak zazdrosc przez ciebie przemawia.
Panicznie chcialabys miec,to co mnie przychodzi bez problemu.
Pamietasz chyba piosenke JOHN "COUGAR"Mellenkamp'a w ktorej refren brzmial:
"Sometimes love doesn't feel like it should,
so HURT ME GOOD"

> Jego najnowsze argumenty:
> 1. Amerykanie lepiej znaja geografie poniewaz czesciej od Polakow jezdza na
> Floryde i do Las Vegas. Po powrocie z holiday'u dalej nie potrafia pokazac na
> mapie gdzie byli ale to nie istotne bo maja zdjecia pod kasynem i pamiatki z
> Disney World.

Dokladnie tak.

> Sa oczywiscie tacy, ktorzy podrozuja do starej Europy celem
> zobaczenia poczatkow europejskiej kultury, ale z takimi Maciej nie ma do
> czynienia - inna klasa spoleczna.

Tu grubo bladzisz.
Ton obecnej cywilizacji swiatowej nadaja USA i to pod kazdym
wzgledem:muzyka,kino ,teatr,nauka.
Reszta swiata albo nadaza,albo zostaje w tyle i tu byl podal wlasnie ciebie
jako dobry przyklad.
Bo jak Amerykanie wg ciebie powinni jezdzic do Europy w poszukiwaniu poczatkow
kultury,to Europejczycy powinni jezdzic do Egiptu i Iraku(Mezopotamia).
Bo jesli Europejczycy jak ty uwazaja ze Egipt i Irak to 3-ci swiat,to co
Amerykanie maja powiedziec o Europie?
Teraz szczerze NAT.
Kiedy ostatnim razem bylas w Egipcie i Iraku w poszukiwaniu zaczatkow kultury?

> Przecietny Polak, w oczach Macieja, jezdzi na
> wakacje raz na 10 lat do Grojca, chociaz Las Vegas znajdzie na mapie bez
> wspolpracy z uniwersyteckim wydzialem geografii.

Jesli przecietny Polak zarabia 6,ooo doll rocznie a przecietny Amerykanin 36,000
doll rocznie,to kto sobie moze pozwolic na jakie podroze?

> Pytalam kiedys znajomych z USA czy potrafia wymienc wszystkie stany USA -
zaden nie potrafil bo, tak jak mowilas, w szkolach nie ucza nic spoza
bezposredniego podworka.

Tak dla sprawdzianu.
Departamentow we Francji jest ok 50.
Ile z nich potrafisz wymienic?
W Polsce wojewodztw jest stosunkowo malo,wiec dodajmy do tego landy w Niemczech
i kantony w Szwajcarii.
Moglabys z pominieciem jednego wymienic wszystkie?
Na dodatek,ci znajomi z USA zartowali,bo ja sie nie urodzilem w Stanach i 50
stanow znam.
Ty nawet nie lapiesz dowcipow amerykanskich.

> 2. Szkolnictwo w USA jest lepsze, bo produkuje wiecej laureatow Nobla.
> a/ Wiecej niz kto? Polska? Porownaj ludnosc obydwu krajow oraz sposob
> fundowania wyzszych uczelni i idiotyzm porownania widoczny bedzie dla
kazdego, tzn oprocz Macieja.
> b/ Ilu sposrod okolo 200 'amerykanskich' laureatow Nobla, np na polu fizyki,
> urodzilo sie, chodzilo do szkly i konczylo uniwersytety w innych krajach,
zanim podjeli prace naukowa w USA? Ciekawa statystyka, dostepna na Nobel Prize
> website.Bierze sie to stad oczywiscie, ze najlepsze amerykanskie
uniwersytety,
> zwlaszcza te z Ivy League, sa bardzo zamozne i moga takie badania fundowac. .

I tu postawilas sobie niezwykle trudne zadanie do rozwiazania.
CZY RESZTA SWIATA POWINNA NASLADOWAC USA ,CZY RACZEJ POTEPIAC JAK TY TO ROBISZ?
Jesli Amerykanie sie bogaca i wiedza jak to robic,to czy nie lepiej brac z
nich przyklad,zamiast szukac dziury w calym jak ty to robisz.
Pisalas ,ze jestes pracownikiem naukowym i ja sie domyslam na jakim poziomie.

> c/ Ciekawostka. Laczna ilosc nagrod Nobla przyznanych naukowcom
uniwersytetow
> krajow Europejskich takich jak Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Holandia,
> Szawjcaria rowna sie z grubsza biorac ilosci nagrod przyznanych naukowcom
> universyetow amerykanskich. Statystycznie na ilosc ludnosci nie ma
specjalnej roznicy.
> d/ Ciekawostka. Wedle afiliacji uniwersyteckiej, w dalszym ciagu najwiecej
> laureatow (77) powiazanych bylo z Cambridge University( ten w Anglii, nie
> Massachusettes, USA)
>
> 3. Maciej, ktory wedle kola jego wielbicieli, kocha Polske ponad wszystko,
> zdolal jak na razie obwiescic, ze:
> - polskie szkolnictwo jest bezndziejne, bo nie ucza grac na mandolinie
> - polskie dzieci nie nadaja sie jako towarzystwo dla jego potomkow i powinny
> pozostac 'pod kluczem' kiedy Maciej & Co zjezdzaja na, jedyne finansowo
> dostepne, wakacje w starej ojczyznie
> - polska grypa czepia sie delikatnych gosci polonijnych.ZGROZA
> - polska kuchnia uniemozliwia rozwoj fizyczny i umyslowy obywateli, chyba ze
w
> pore uciekli na lono hamburgerow i hot dogs
> - Warszawa smierdzi i wislane ryby maja plamy

Tu juz zaczynasz swoja stara spiewke,czyli poziom lub depresja do ktorej sie
nikt poza toba nie bedzie znizal.

> MACIEJA SWIADOMOSC KSZTALTUJE JEGO BYT. Ot, obrazek bytu Macieja jasny i
> klarowny dla wszystkich. Niecierpliwie oczekuje na nowe rewelacje celem
> uzupelnienia traktatu: MACIEJ KOCHA POLSKE.

Wyraznie bylo widac,ze Agata zalowala,ze cie poczatkowo poparla.
DO NIEZADOWOLONEJ Z ZYCIA
MASZ TUTAJ SWOJ POST I MAJA ODPOWIEDZ.
ZAMIAST ZACZYNAC NOWE POSTY I BEZSENSOWNIE ROZPOCZYNAC NAGONKE BAZAROWA,NA TYM
POSCIE POKAZ,KTORA Z MOICH ODPOWIEDZI CI NIE PASUJE I DLACZEGO.
NAJPIERW PRZYKLAD,POZNIEJ KOMENTARZ.
ZADNYCH KOMENTARZY BEZ PRZYKLADOW-BO TO JEST BAZAR.

Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

> Gość portalu: NAT napisał(a):
>
> > Kama, jak widzisz Maciej patrzy na swiat poprzez organ, ktory u normalnyh
> > ludzich ma duzo nizsze funkcje fizjologiczne niz mozg - 'geograficznie'
> >rowniez znacznie nizej polozony.
>
> Juz w pierwszym zdaniu widze,jak zazdrosc przez ciebie przemawia.
> Panicznie chcialabys miec,to co mnie przychodzi bez problemu.
> Pamietasz chyba piosenke JOHN "COUGAR"Mellenkamp'a w ktorej refren brzmial:
> "Sometimes love doesn't feel like it should,
> so HURT ME GOOD"
>
> > Jego najnowsze argumenty:
> > 1. Amerykanie lepiej znaja geografie poniewaz czesciej od Polakow jezdza n
> a
> > Floryde i do Las Vegas. Po powrocie z holiday'u dalej nie potrafia pokazac
> na
> > mapie gdzie byli ale to nie istotne bo maja zdjecia pod kasynem i pamiatki
> z
> > Disney World.
>
> Dokladnie tak.
>
> > Sa oczywiscie tacy, ktorzy podrozuja do starej Europy celem
> > zobaczenia poczatkow europejskiej kultury, ale z takimi Maciej nie ma do
> > czynienia - inna klasa spoleczna.
>
> Tu grubo bladzisz.
> Ton obecnej cywilizacji swiatowej nadaja USA i to pod kazdym
> wzgledem:muzyka,kino ,teatr,nauka.
> Reszta swiata albo nadaza,albo zostaje w tyle i tu byl podal wlasnie ciebie
> jako dobry przyklad.
> Bo jak Amerykanie wg ciebie powinni jezdzic do Europy w poszukiwaniu
poczatkow
> kultury,to Europejczycy powinni jezdzic do Egiptu i Iraku(Mezopotamia).
> Bo jesli Europejczycy jak ty uwazaja ze Egipt i Irak to 3-ci swiat,to co
> Amerykanie maja powiedziec o Europie?
> Teraz szczerze NAT.
> Kiedy ostatnim razem bylas w Egipcie i Iraku w poszukiwaniu zaczatkow kultury?
>
>
> > Przecietny Polak, w oczach Macieja, jezdzi na
> > wakacje raz na 10 lat do Grojca, chociaz Las Vegas znajdzie na mapie bez
> > wspolpracy z uniwersyteckim wydzialem geografii.
>
> Jesli przecietny Polak zarabia 6,ooo doll rocznie a przecietny Amerykanin
36,00
> 0
> doll rocznie,to kto sobie moze pozwolic na jakie podroze?
>
> > Pytalam kiedys znajomych z USA czy potrafia wymienc wszystkie stany USA -
> zaden nie potrafil bo, tak jak mowilas, w szkolach nie ucza nic spoza
> bezposredniego podworka.
>
> Tak dla sprawdzianu.
> Departamentow we Francji jest ok 50.
> Ile z nich potrafisz wymienic?
> W Polsce wojewodztw jest stosunkowo malo,wiec dodajmy do tego landy w
Niemczech
>
> i kantony w Szwajcarii.
> Moglabys z pominieciem jednego wymienic wszystkie?
> Na dodatek,ci znajomi z USA zartowali,bo ja sie nie urodzilem w Stanach i 50
> stanow znam.
> Ty nawet nie lapiesz dowcipow amerykanskich.
>
> > 2. Szkolnictwo w USA jest lepsze, bo produkuje wiecej laureatow Nobla.
> > a/ Wiecej niz kto? Polska? Porownaj ludnosc obydwu krajow oraz sposob
> > fundowania wyzszych uczelni i idiotyzm porownania widoczny bedzie dla
> kazdego, tzn oprocz Macieja.
> > b/ Ilu sposrod okolo 200 'amerykanskich' laureatow Nobla, np na polu fizyk
> i,
> > urodzilo sie, chodzilo do szkly i konczylo uniwersytety w innych krajach,
> zanim podjeli prace naukowa w USA? Ciekawa statystyka, dostepna na Nobel
Prize
> > website.Bierze sie to stad oczywiscie, ze najlepsze amerykanskie
> uniwersytety,
> > zwlaszcza te z Ivy League, sa bardzo zamozne i moga takie badania fundowac
> . .
>
> I tu postawilas sobie niezwykle trudne zadanie do rozwiazania.
> CZY RESZTA SWIATA POWINNA NASLADOWAC USA ,CZY RACZEJ POTEPIAC JAK TY TO
ROBISZ?
> Jesli Amerykanie sie bogaca i wiedza jak to robic,to czy nie lepiej brac z
> nich przyklad,zamiast szukac dziury w calym jak ty to robisz.
> Pisalas ,ze jestes pracownikiem naukowym i ja sie domyslam na jakim poziomie.
>
> > c/ Ciekawostka. Laczna ilosc nagrod Nobla przyznanych naukowcom
> uniwersytetow
> > krajow Europejskich takich jak Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Holandia,
>
> > Szawjcaria rowna sie z grubsza biorac ilosci nagrod przyznanych naukowcom
> > universyetow amerykanskich. Statystycznie na ilosc ludnosci nie ma
> specjalnej roznicy.
> > d/ Ciekawostka. Wedle afiliacji uniwersyteckiej, w dalszym ciagu najwiecej
>
> > laureatow (77) powiazanych bylo z Cambridge University( ten w Anglii, nie
> > Massachusettes, USA)
> >
> > 3. Maciej, ktory wedle kola jego wielbicieli, kocha Polske ponad wszystko,
>
> > zdolal jak na razie obwiescic, ze:
> > - polskie szkolnictwo jest bezndziejne, bo nie ucza grac na mandolinie
> > - polskie dzieci nie nadaja sie jako towarzystwo dla jego potomkow i powin
> ny
> > pozostac 'pod kluczem' kiedy Maciej & Co zjezdzaja na, jedyne finansowo
> > dostepne, wakacje w starej ojczyznie
> > - polska grypa czepia sie delikatnych gosci polonijnych.ZGROZA
> > - polska kuchnia uniemozliwia rozwoj fizyczny i umyslowy obywateli, chyba
> ze
> w
> > pore uciekli na lono hamburgerow i hot dogs
> > - Warszawa smierdzi i wislane ryby maja plamy
>
> Tu juz zaczynasz swoja stara spiewke,czyli poziom lub depresja do ktorej sie
> nikt poza toba nie bedzie znizal.
>
> > MACIEJA SWIADOMOSC KSZTALTUJE JEGO BYT. Ot, obrazek bytu Macieja jasny i
> > klarowny dla wszystkich. Niecierpliwie oczekuje na nowe rewelacje celem
> > uzupelnienia traktatu: MACIEJ KOCHA POLSKE.
>
> Wyraznie bylo widac,ze Agata zalowala,ze cie poczatkowo poparla.
Gość portalu: stanish napisał(a):

> > aby mi wykazali, ze puste lotnisko bez lotow i pasazerow jest to czego bi
> edna
> i
> > bezrobotna Lodz potrzebuje najbardziej
>
> Powielasz glupie stereotypy, Lodz wcale nie jest taka biedna jakby niektorzy
> chcieli.
Czy moglbyc napisac dokladniej, ktorzy to podli ludzie chcieliby aby twoja Lodz
byla biedna?
prosze napisz "kto za tym stoi", zawsze mnie ciekawily przyczyny
powstawania tego typu teorii konspiracji i manii przesladowczych
skad sie bierze to glebokie przekonanie ze jestesmy biedni tylko dlatego,
ze "komus" na tym zalezy?

> Lotnisko jest potrzebne, gdyz ulatwi zycie mieszkancom, turystom,
> biznesmenom. Nie chodzi o nowe Heatrow, ale o regionalny port lotniczy z
> kilkoma sensownymi lotami.
no tak fajnie by bylo, ale wystaczy tylko nieuchronne zderzenia z rzeczywistosci
i wszystki linie lotnicze, po kolei
uciekaja z Lublinka ledwie zywe, z glodnym skowytem i podwinietym ogonem
i jakos nie daja odczucia, ze takie zyczenia sa bliskie spelnienia

>
> > ze bez lotniska nikt tu nie zainwestuje (ile jest duzych miast w Europie,
>
> > Azji i Ameryce ktore maja do najblizszego lotniska dalej niz do Okecia a
>
> > rozwijaja sie wspaniale?)
>
> Mozesz podac przyklady? Z tego, co wiem lotnisko to jedna z podstaw rozwoju.
> Wszedzie na swiecie nowe lotniska sie buduje a nie zmayka, to jest chyba jakis
> argument.
no wiec, niektore lotniska sie zamyka zupelnie, szczegolnie te, ktore w
miedzyczasie zostaly otoczone rozwijajacym sie miastem, niektore degraduje do
statusu rekreacyjnego a duze nowe lotniska buduje sie w pewnym oddaleniu od
miast i konieczna czescia infrastruktury lotniska jest system autostrad, ktory
laczy nowe lotnisko z miastem lub metro, szybka kolej itd
wszsystko zalezy od geograficznego polozenia i otoczenia
w przypadku Lodzi, niedlugo trzeba sie zastanawiac aby dojsc do wniosku,
podobnego do jakiego doszly setki innych podobnych miast na swiecie, Lublinek
jest za maly i za blisko osiedli mieszkaniowych, za bardzo w miescie
w zwiazku z tym, nawet z przyczyn ekologicznych nie ma przyszlosci,
wystarczy poczekac aby jakis mieszkaniec zlozyl skarge do sadu w Polsce lub
Brukseli aby sie przekonac jak wazne sa lub beda za kilka lat ekologiczne
problemy zwiazane z lotniskiem w miescie

aby zobaczyc jak sie rozwijaja lotniska np w USA
wystarczy wejsc np na www.mapquest.com i popatrzyc na mapy miast w USA
kazde wieksze miasto w USA ma duze lotnisko za miastem polaczone
autostrada,ktore obsluguje 100% lokalnych pasazerow
oprocz tego jest tez zawsze kilka malych starych lotnisk wybudownaych
kilkadziesiat lat temu, ktore zostaly w miedzyczasie otoczone rosnacym miastem i
dlatego zdegradowane do statusu rekreacyjnego lub
kompletnie zamkniete
Lublinek wlasnie jest takim starym malym zle polozonym lotniskiem i wszelkie
dalsze inwestycje
to wyrzucanie pieniedzy w bloto
Lublinek wlasnie reprezentuje sposob myslenia sprzed kilkudziesieciu lat

TAK!
Lodz potrzebuje lotnisko tylko nie w tym miejscu i nie takie jak Lublinek
moj model dla Lodzi to duze miedzynarodowe lotnisko pomiedzy Lodzia i Wwa
polaczone autostrada z Lodzia, czas dojazdu ok 30-45min
i w tym kierunku powinny isc rozwazanie i plany
i do takiej wizji nalezy przekonac potencjalnych inwestorow

>
> > ze problemem sa pasazerowie, ktorzy nie chca latac (jak ich zmusic? moze
> > nastepna runda dotacji?)
>
> Pokaz mi post gdzie ktos pisal, ze problemem sa pasazerowie - bo maja takie
> wspaniale warunki a nie lataja. Piszemy raczej o warunkach dla pasazerow.
>
> > ze problemem jest zarzad lotniska bo ma slaba strone internetowa (kilkase
> t
> > postow na ten tylko temat!)
>
> No i dobrze dzieki temu strona lotniska sie poprawila.
>
> > ze problemem sa linie lotnicze bo: nie lubia Lodzi, maja bezsensowne
> polaczenia
> > ,
> > maja za drogie bilety,
> > nie chca latac z 3 pasazerami w samolocie, itd itd
>
> Wlasnie dokladnie tak jest.
ROTFL :))))))
ok, to jak chcesz ten problem rozwiazac???

>
> > ze problemem sa wszystkie rzady, zarzady i prezydenci bo nie chca zabrac
> > pieniedzy glodnym i
> > bezrobotnym aby utopic je w duza betonowa plyte w srodku miasta
>
> Gosciu ale bredzisz...
>
> Mysle, ze moge sie z Toba zgodzic, iz na forum panuje pewnego rodzaju nutka
> fantazji i poboznych zyczen. Ale czy to zle? W koncu z najbardziej nierealnych
> i zwariowanych pomyslow rodza sie najczesciej rzeczy wielkie.

nie to nie jest zle, wrecz bardzo dobrze, mysle, ze mimo pewnych
frustracji niektorych piszacych,
forum jest pozytywnym forum, gdzie
wsrod rozgardiaszu potyczek slowno ideologicznych
i przepychanek miedzy roznymi wizjami i pomyslami,
choc z trudem ale nastepuje jakas wymiana ideii, pogladow
a czasami wrecz, o zgrozo!, ksztaltowanie sie nowych pogladow
ewolucyjnie bardziej doskonalych
tylko czas pokaze, ktore z nich sie sprawdza...
> Wiesz... czytam twoje wpisy i zadaje sobie wiele trudu aby zrozumiec co ty w
> sumie chcesz mi udowodnic.

I VICE VERSA-DOKLADNIE OD SAMEGO POCZATKU NIE ROZUMIEM CO CHCESZ UDOWODNIC.

Twierdzisz ze wypisuje głupoty, ze moglbym "zadac
> sobie trud"

SPARAFRAZOWALEM (A SCISLEJ POWTORZYLEM) TYLKO TWOJE ZDANIE...

albo wrecz posadzasz mnie o nieuctwo.

RACZEJ ZOSTALBYM PRZY OPCJI ZLEJ WOLI -ALE JAK CHCESZ

Otoż wiesm kiedy został
> załozony Lwow, przez kogo i co sie z nim działo na przestrzeni wieków. Wiem
> rowniez kiedy powstały pierwsze wzmianki o Krakowie oraz kiedy miasto zaczelo
> wzrastac i sie rozwijac. Chce Ci jednakze napomknac, ze o ile w sredniowieczu
> Krakow mial sie calkiem dobrze - bedac przeciez stolica Polski o tyle przestal
> sobie radzic w chwili jak ta stolecznosc utracil pod koniec XVI wieku. Wowczas
> Lwow, ktory byl waznym osrodkiem od czasów Kazimierza Wielkiego mniej wiecej od
>
> 1349 lub wowczas gdy nadano mu prawo magdeburskie w 1356 roku. Co wiecej w XV -
>
> XVIII wieku odgrywa on znaczaca role miedzynarodowa, ktorej nie zatraca takze w
>
> pozniejszym okresie a ktora roazija sie w szczegolnosci w wielu XIX i w 20-lecu
>
> miedzywojennym XX wieku. Krakow jednakze jak juz wspomnialem role ta zaczal
> zatracac na rzecz warszawy i w sumie nigdy pozniej nie odzyskal swej dawnej
> swietnosci jaka posiadal bedac miastem stolecznym.

WIEK XIX/XX LECIE -RAZEM 120 LAT. KRAKOW STOLICA BYL PRZEZ 500...NIE MOWIAC O
"POLSKICH ATENACH" NA POCZATKU XX WIEKU

> Piszesz ze historia sie nie ogranicza do wieku XIX. Niechybnie masz racje w
> zupełnosci. Ale z tamtego okresu pochodzi mnostwo zabytkow Lwowa (chce
> napomknac ze miasto splonelo w 1527 roku, jak rowniez bylo najezdzane przez
> Tatarów i Szwedów - co owocowalo zniszczeniami), czemu w znacznej mierze
> terazniejszy Lwow zawdziecza swoj urok. Poza tym we Lwowie znajduje sie ponad
> 60 % zabytkow calej Ukrainy. Wiec o czyms to swiadczy.

I CZEGOZ TO DOWODZI??CHYBA ZNOW TWEJ ZLEJ WOLI I NIEMOZNOSCI ZAUWAZENIA ZE WIEKSZOSC ZABYTKOW KRAKOWA POCHODZI Z XIV-XVII W...
NIE WIEM SKAD WZIALES TE 60 % ALE JEZDILEM TROCHE PO UKRAINIE I POWIEM KROTKO- NIE MASZ RACJI.
> Co do wiekosci miasta Lwow ma ok 850 tys mieszkancow a Krakow 740 tys. ale nie
> chodzi tutaj o liczby w sczegolnosci tylko o stwierdzenie ze Krakow w hierarchi
>
> stoi wyzej niz Lwow teraz. Owszem, moze i masz racje. Krakow staje sie modny
> czy nawet był modny przez ostatnie lata szczegolnie, natomiast Lwow nie jest
> taki "trendy" i hierarchicznie na nizszym szczeblu ale skad to wynika. otoz
> wystaczy rzut oka na mape aby sie dowiedziec dlaczego tak jest. Polozenie
> geograficzne tego miasta nie pozostawia wiele do rzyczenia. Ciekawy jestem
> jakie miejsce w hierarchii zajmowalby Krakow jakby znalazł sie poza granicami
> Polski gdzies w orbicie wpływow Ukrainskich? czy w dalszym ciegu by zachwycal?
> czy by sie tak znakomicie wybijal? watpie. A po drugie jak juz wspomnialem
> wczesniej gdyby Lwowo sie znalazł w granicah Polski Krakow by dostal silna
> konkurencje i smiem smialo stwierdzic ze w starciu ze Lwowem stracilby w
> znacznym stopinu swoja pozycje i wpływy.

PISALEM O HIERARCHII MIAST NA UKRAINIE...A TAM LWOW POLOZONY JEST ZNACZNIE LEPIEJ NIZ KRAKOW W DZISIEJSZEJ POLSCE-NA ZACHODZIE KRAJU, BEZ ZADNEGO DUZEGO, KONKURENCYJNEGO MIASTA I NA SKRZYZOWANIU NAJWAZNIEJSZYCH SZLAKOW KOMUNIKACYJNYCH. SAMA LICZBA LUDNOSCI NICZEGO NIE DOWODZI. NP. ZURICH JEST MIEJSZY OD KRAKOWA

> Co do nauki. Trudno porownywac Banacha i Banachiewicza. jeden wybitny matematyk
>
> drugi astronom i matematyk. jeden prof UJK drugi UJ. Z tym, ze ten pierwszy
> stworzył Lwowska Szkole Matematyczna. Byl prekusorem analizy funkcjonalnej,
> zajmowal sie na szeroka skale topologia, specjalista od szeregow ortogonalnych,

A RACHUNEK CRACOVIANOVY...
>
> oraz liczb rzeczywistych, obok Kopernika i Curie - Skłodowskiej najwybitniejszy
>
A KOPERNIK BYLA KOBIETA I NIE STUDIOWALA NA UJ...

> poslki uczony XX wieku. Nie mozesz porownywac jego osiagniec z osiagnieciami
> prof UJ. Zreszta spojrz na wykaz sławnych ludzi pochodzacych ze Lwowa -
> Konopnicka, Zapolska, Anders, Bartel, Bem, Bór-Komorowski, Fredro... długo by
> wymieniac.
I CO MAM CI TU WALNAC LISTE SLAWNYCH LUDZI Z XIX/XX WIECZNEGO KRAKOWA?DOSKONALE WIESZ, ZE LISTA BYLABY ROWNIE DLUGA
> jelsi juz sie lisytujemy to dodam jeszcze - moze nie słyszałes o tym - ze we
> Lwowie dzialala najwieksza i najpiekniejsza opera w europie,

NA PEWNO NIE NAJWIEKSZA (NIE JEST NAJWIEKSZA NAWET NA UKRAINIE -WIEKSZA JEST W ODESSIE) -CZY NAJPIEKNIEJSZA -COZ KWESTIA GUSTU. NIE PISZE TEGO, ZEBY ZMNIEJSZAC RANGE PRZEPIEKNEGO GMACHU WE LWOWIE. pO PROSTU W SWYCH ZACHWYTACH POSUWASZ SIE ZA DALEKO -AZ KU ZASLEPIENIU.

ze jest tam
> Politechnika wowcazs bardzo szanowana w swiecie, Uniwersytet szczycacy sie
> wieloma wybitnymi naukowacami ktorzy weszli do historii nauki, ze istniala tam
> wspomniana Lwowska szkola Matematyczna, Galeria Obrazów, muzeum Dzieduszyckich,
>
> Muzeum Zoologiczne oraz najslawniejsza Biblioteka Ossolinskich,

I ZNOW MIALBYM SIE LICYTOWAC??PO CO?TY I TAK NIE PRZYJMIESZ DO WIADOMOSCI, ZE K. I L. BYLY ROWNORZEDNYMI MIASTAMI PRZEZ WIEKSZOSC HIOSTORII..

palac
> Potockich - zabytek jakiego w Krakowie nie uswiadczysz. To sa skarby nauki i
> kultury... wiele ich jest i trudno wszystkie wymienic...

A WE LWOWIE NIE USWIADCZYSZ ZAMKU KROLEWSKIEGO CZY CHOCBY MARNEJ GOTYCKIEJ BAZYLIKI.. I CO Z TEGO??

> Wiec koelzko nie zarzucaj mi nieuctwa ani złej woli - przestudiuj historie
> gruntownie wowczas ie wypowiadaj. Sam przytoczyles kilka faktow, ktore w
> nieiwelkim stopniu oddaja istote sprawy.
> A co sie komu podoba to faktycznie kwestia gustu...
> pozdr

POWIEDZ MI WIEC "KOLEZKO" JAK INACZEJ -JESLI NIE ZLA WOLA - NAZWAC ZACHWYTY NAD JEDNYM MIASTEM I KOMPLETNE POMIJANIE ZASLUG DRUGIEGO?CZY CHOC W JEDNYM ZDANIU BNAPISALEM ZE LWOW JEST NIC NIE WARTY "NIE DORASTA DO PIET" (CYTUJE!!) NIE WIEM JAK "GRUNTOWNIE" PRZESTUDIOWALES HISTORIE LWOWA -I NIE INTERESUJE MNIE TO. NATOMIAST HISTORII KRAKOWA NIE ZNASZ LUB-CO BARDZIEJ PRAWDOPODOBNE -NIE CHCESZ ZNAC. FAKTY, KTORE TY PRZYTACZASZ ODDAJA ISTOTE SPRAWY LI TYLKO ODNOSNIE KILKUDZIESIECIU LAT PRZELOMU XVIII/XIX W, KIEDY KRAKOW ZNAJDOWAL SIE W NAJWIEKSZYM UPADKU. Z JAKICHS NIEZNANYCH MI POWODOW NIE CHCESZ TEGO ZROZUMIEC.
Drogi Mapie cytuję tutaj gen.Kozieja:
"istotne znaczenie ma zsynchronizowanie trzech segmentów wyspecjalizowanych w
zwalczaniu rakiet w kolejnych jakościowo różnych fazach ich lotu: startowej
(faza wznoszenia), środkowej (faza lotu balistycznego) i końcowej (faza uderzenia
w cel). Każda z tych faz ma swoje specyficzne właściwości z punktu widzenia
zwalczania atakujących rakiet.
Faza pierwsza to wznoszenie się rakiety od chwili odpalenia do czasu osiągnięcia
prędkości, która zapewniałaby następnie balistyczne dotarcie rakiety do
wyznaczonego celu. Trwa od 1,5 do 5 minut. Jest to najbardziej krytyczna faza.
Rakieta jest w tym czasie dużym i względnie powolnym obiektem zmagającym się
z pokonaniem przyciągania ziemskiego. Jest zatem wrażliwa na zniszczenie.
Jednocześnie z punktu widzenia operacyjnego zwalczanie rakiet balistycznych w
tym momencie byłoby rozwiązaniem
idealnym. Wystarczy jej uszkodzenie, by nie dotarła do
celu.
Ponadto zniszczenie rakiety od razu nad terytorium przeciwnika ma szczególne
znaczenie w razie przenoszenia przez nią ładunku jądrowego, chemicznego lub
biologicznego. To jest dodatkowy czynnik odstraszania. Dodajmy także, że
zbudowanie skutecznego systemu zwalczania rakiet w początkowej fazie ich lotu
oznaczałoby zapewnienie bezpieczeństwa przeciwrakietowego praktycznie na całym
globie. Taką bowiem wartość miałoby niszczenie każdej odpalonej rakiety,
niezależnie przecież od tego, przeciwko komu i w jakie miejsce na kuli ziemskiej
byłaby ona w rzeczywistości wymierzona.
Ale należy zauważyć, że ta początkowa faza jest równocześnie najbardziej
wymagająca z punktu widzenia zwalczania rakiet. Problem polega na zapewnieniu
błyskawicznej reakcji – wykryciu startu i natychmiastowym skierowaniu tam
środków rażenia. Chodzi więc przede wszystkim o zbudowanie takiego systemu
ciągłej obserwacji potencjalnych obszarów zagrożeń, który pozwalałby redukować
korzystne dla ewentualnego przeciwnika, tzw. "bezpieczne nisze", czyli miejsca o
ograniczonych (przez czynniki geograficzne
i czasowe) możliwościach wykrycia startu rakiet.
Najlepiej nadają się do tego systemy rozpoznania kosmicznego. Nad jednym z
takich systemów pracują wspólnie Amerykanie i Rosjanie w ramach programu RAMOS.
Drugi problem stanowi rażenie wykrytej rakiety w bardzo krótkim czasie. Wymaga
to albo bardzo szybkich środków rażenia (np. laserowych), albo rozmieszczenia
ich jak najbliżej potencjalnych miejsc startu wrogich rakiet.
Optymalnymi rozwiązaniami są zatem systemy laserowe bazowania kosmicznego i
powietrznego. Aczkolwiek w określonych warunkach przydatne mogą być także
morskie i lądowe systemy rażenia, w tym niszczenia kinetycznego. Środkowa faza
lotu rakiety trwa najdłużej. Dla rakiet (ich głowic) międzykontynentalnych może
to być nawet ok. 20 minut. Faza ta daje największe możliwości systemowi obrony
przeciwrakietowej. Swobodny lot głowic jest łatwiej przewidywalny. Można
przewidzieć ich dalszą trajektorię lotu i tym samym ocenić, co jest ich celem.
Zwalczanie rakiet w tej fazie zapewnia zatem obronę konkretnych obszarów i
regionów. Stosunkowo łatwo można monitorować lot głowic, a do ich niszczenia
wykorzystywać wszystkie technicznie dostępne środki i metody. Utrudnieniem jest
natomiast możliwość stosowania różnych środków maskowania i mylenia (np.
rozproszenie i towarzyszenie głowic pozornych). W tej chwili najbardziej
zaawansowane są prace nad systemami bazowania morskiego i lądowego.

Obrona niezawodna

Końcowa (uderzeniowa) faza ataku rakietowego trwa najkrócej – kilkanaście do
kilkudziesięciu sekund. Obrona przed pociskami rakietowymi w tej fazie ma
szczególne znaczenie w odniesieniu do rakiet krótkiego i średniego zasięgu,
których środkowa faza lotu balistycznego (i w ogóle cały atak) trwa bardzo
krótko. Dlatego obrona przed takimi rakietami wymaga posiadania mobilnych,
bardzo "szybkich" systemów antyrakietowych na teatrze działań, operujących
ponadto jak najbliżej potencjalnych celów uderzeń. Służą temu m.in. prace nad
takimi programami obrony przeciwrakietowej na teatrze działań, jak: system
obrony na dużych wysokościach THAAD (Theater High Altitude Area Defense), system
obrony powietrznej średniego zasięgu MEADS (Medium Extended Air Defense System),
czy też system obrony powietrznej PATRIOT.
Stworzenie jednego, spójnego systemu obrony przeciwrakietowej wymaga zatem
zespolenia i skoordynowania wielu różnych systemów wykrywania, śledzenia i
zwalczania rakiet we wszystkich fazach ich lotu i w różnych sytuacjach
strategicznych i operacyjnych. Skoordynowanie tych wszystkich elementów i
zdolności powinno zmierzać do zorganizowania tzw. obrony wielowarstwowej,
zapewniającej, że atakująca rakieta na każdym odcinku swego lotu (od startu do
fazy uderzeniowej) napotka stosowne przeciwdziałanie. Tylko w ten sposób można
osiągnąć potrzebną pewność (niezawodność) obrony.
Dopiero dokładnie analizując wszystkie powyższe aspekty projektowanego systemu
obrony przeciwrakietowej, można racjonalnie sformułować wnioski co do naszego
zaangażowania się w jego budowę. Przy czym zaangażowanie to powinno mieć na
uwadze nie tylko nasz wkład w zapewnienie możliwości skutecznego funkcjonowania
systemu
w ogóle.
Nie możemy się np. ograniczać jedynie do udostępniania własnego terytorium do
rozmieszczenia pewnych elementów systemu (np. wykrywania i naprowadzania), choć
i to ma oczywiście strategiczne znaczenie. Powinniśmy starać się aktywnie
uczestniczyć w rozwijaniu komponentów, które są szczególnie ważne z punktu
widzenia naszych narodowych interesów bezpieczeństwa. Dlatego swoje
zaangażowanie w program powinniśmy koncentrować raczej na przedsięwzięciach
związanych z budową lokalnych (operacyjnych i taktycznych) zdolności obrony
bezpośrednio naszego terytorium i wojsk na teatrze działań. Służyć temu mogłoby
np. włączenie się w prowadzone już przez USA, Niemcy i Włochy prace nad systemem
obrony powietrznej średniego zasięgu MEADS (przewiduje się jego wprowadzenie po
2010 r.) oraz nad doskonaleniem systemu rakietowego PATRIOT.
Ponadto wydaje się, że z racji naszych obecnych możli-
woś-ci, a także z uwagi na korzyści dla unowocześniania całej gospodarki,
powinniśmy być zainteresowani udziałem zwłaszcza w pracach nad podsystemami
wykrywania i śledzenia rakiet oraz podsystemem kierowania.

Stanisław Koziej

(Gen. bryg. prof. dr hab. Stanisław Koziej był dyrektorem Departamentu Systemu
Obronnego w BBN i MON oraz przedstawicielem Polski w NATO ds. polityki i
strategii nuklearnej. Obecnie jest niezależnym ekspertem strategicznym,
profesorem Prywatnej Wyższej Szkoły Businessu i Administracji w Warszawie oraz
wykładowcą w AON).

>