Szukaj:Słowo(a): dokładna mapa samochodowa
Racja, już kilka osób zwróciło mi na to uwagę. Nie wliczałam postojów, na to
rezerwuję osobno 2-3 godziny. Liczyłam, że drogą szybkiego ruchu da się jechać
70-90, w miastach oczywiście wolniej. Ale z tą średnią 80 to rzeczywiście sporo
przesadziłam.

Dlatego pytam jeszcze o trasę przejazdu, bo np. w życiu nie byłam samochodem w
Poznaniu. Czy jest tam jakaś przyzwoita obwodnica lub droga przelotowa, czy
trzeba przedzierać się przez centrum miasta? A jak jest w Ostrowie Wlkp. lub w
Pile i innych miastach na trasie? Myślę, że najprościej jechać: Katowice -
Kluczbork - Ostrów - Jarocin - Poznań - Piła - Wałcz - Kołobrzeg. A może ktoś
ma lepszy pomysł?

Oczywiście mam zamiar zaopatrzyć się w dokładną mapę samochodową, do wyjazdu
jeszcze trochę zostało. Na razie robię bilans za i przeciw i ciągle nie mogę
się zdecydować.
Atlas samochodowy
Czołem Internauci,
chciałbym trochę pojeździć po Polsce i Europie i do tego potrzebna mi jest
dokładna trasa przejazdu. Czy jest w internecie jakaś darmowa mapa, która
pokaże jak mam dojechać np. do Włodawy i np. Monachium ?
Z góry dziękuję.
Gdzie w internecie znaleść atlas samochodowy ?
Czołem Internauci,
chciałbym trochę pojeździć po Polsce i Europie i do tego potrzebna mi jest
dokładna trasa przejazdu. Czy jest w internecie jakaś darmowa mapa, która
pokaże jak mam dojechać np. do Włodawy i np. Monachium ?
Z góry dziękuję.
Nie tylko BMW
GB - to nie kwestia samochodu, ale systemu. na radjka samochodowe są poniekąd 2
systemy - Blaupunkt i Alpine (nazwałem je tak od standardów przyjętych przez te
firmy i zaadaptowanych przez inne).
Zupełnie przypadkiem znalazłem mapę Polski 2003-2004 z dokładną mapą Warszawy
na system Blaupunkt (właśnie się ściąga na osiołku),
znalazłem mapę Polski na PDA z modułem GPS (fajna i tania opcja - PDA -
wiadomo - do wszystkiego, a GPS dołączasz np. w czasie podróży),
znalazłem mapy miast Europy (głównie Włochy) na Nokię 6600 (pewnie na inne z
Jawą też).
Nie mam żadnego z tych urządzeń, ale co tam - zawsze mogę ściągnąć - może komuś
ze znajomych się przyda:):):)
pozdrawiam:)
Gość portalu: greg napisał(a):

> Problemy z mapami Polski to jak napisales standard ale..... niekoniecznie. 2
> lata temu przez przypadek bedac na pomorzu wpadla mi w rece mapa pomorza z
> knajpami EB czyli czysta reklamowka miejsc firmowanych przez EB do picia piwa
i
>
> jak sie okazalo byla na tyle dokladna ze zawierala nawet najmniejsze wioski w
> promieniu 60km od pomorza. Od tej pory jadac nad morze jest to podstawowa
mapa
> w aucie. mam nadzieje ze nikt mi jej nie pozyczy na wieczne oddanie. Tak wiec
> wiecie za co placicie pijac piwko.

Wiec szlakiem beczkowego pelnego naprzod marsz !
Szczoteczki do zebow, grzebienia i dobrej mapy samochodowej NIE POZYCZAJ !
Pierwszy raz do BG poleciałem samolotem (z czeskim bp do Zł.Piasków), i już
wtedy obiecałem sobie, że kolejny raz pojadę tam własnym autem. I tak było
następne trzy razy. Własny samochód umożliwia dotarcie w każde interesujące
miejsce, daje swobodę i luz. Poza tym droga do BG jest dla mnie jeszcze większą
frajdą niż samo leniuchowanie na plaży. Zawsze kilka dni poświęcam na Rumunię i
inne kraje ościenne. Tym razem zrobię podobnie, w tamtą stronę pojadę przez
rumuński Maramuresz, Bukowinę i Karpaty Wsch, a z powrotem przez Macedonię,
gdzie koniecznie zatrzymam się nad Jez. Ochrydzkim i przez Serbię, gdzie chcę
zobaczyć przełom Dunaju czyli Żelazną Bramę. Właśnie studiuję najnowszy
przewodnik Pascala o Czarnogórze, Serbii i Macedonii, i zaznaczam na swojej
trasie coraz to nowe miejsca do "koniecznego zobaczenia". Zakupiłem też bardzo
dobry węgierski atlas samochodowy Bułgarii i mapę samochodową Serbii i
Czarnogóry (polecam księgarnię www.bezdroza.pl), bez dokładnych map nie ma co
wybierać się w eksplorację Bałkanów.
Witaj Izo !

Niestety (albo raczej stety), turystyczne kraje budują po kilkaset km dróg i
autostrad rocznie (np. : Chorwacja czy Hiszpania), a antyturystyczne nic nie
budują tylko zmieniają numerację dróg (?...), więc nowy atlas co 2-3 lata jest
konieczny !
"Shella" cenię za rzetelność i czytelność (np. wioseczka nad brzegiem morza nie
jest oznaczona 5 km od niego), ale teraz - po usunięciu połowy oznaczeń
turystycznych - już do niego koniecznie trzeba dokupić atlas samochodowy danego
kraju (dla zwiedzania go autkiem), czy dokładną mapę regionu (aby wszędzie
trafić bez błądzenia)... :)
Oczywiście, jeśli chciałabyś tylko dojechać z K. np. do Dubrownika i po 2
tygodniach leniuchowania wrócić prosto do domku, to "Shell" Ci wystarczy...

Pozdrawiam serdecznie :)

bah7
kiedykolwiek jadę gdzieś samochodem w Europie, to miejscowość do której jadę
znika z atlasów i map samochodowych. Tzn najpierw jej nie ma, a potem pojawia
się w miejscu np gdzzie w atlasie zszyte są strony. jeśli korzystam z atlasa,
którego strony są klejone ,albo planu, to zawsze okazuje się, że ta miescowośc
była na stonie, która się odkleiła i zginęła. Podobnie jest z planem w-wy.
Gdybym teraz chciał wybrać się na ul kostomłocką to okazałoby się, że lezy ona
w kwadracie np V2. I napewno okazałoby się, że własnie strona z tym kwadratem
zginęła.
jak juz się uda znaleźć to miejscowośc - tam gdzie jest zszywacz i zagięcie
stron, to okazuje się, że znikają drogi, które do niej prowadzą. Tzn one nawet
są ale przeskakują ze strony na stronę ruchem konika szachowego i zawsze
prowadzą wzdłuz zszyc atlasu, więc ich nie widać jeśli używam składanej mapy to
ta miejscowośc zawsze lezy na zagięciach . jeśłi muszę jechać z A do B i one
leżą w odl. tylko 50 km to i tak okazuje się, że zawsze musze jechać
przynajmniej przez 4 strony w atlasie.
Kiedyś próbowałem przechytrzyć matrix i jeździć tylko wzdłuz szycia albo
zagięć, ale wtedy zawsze okazywało się że sa objazdy. Ostatnio wolę uzywac map.
jesli mam gdzies jechać i nie wiem dokładnie gdzie to lezy to zawsze się
kieruję na dziurę w mapie. I najczęściej trafiam.
Madzik, ze względu na wielkość tych wysp, dużą ilość przepięknych
miejsc, kręte i wąskie drogi, urocze plaże, ani jednej, ani drugiej
z nich nie da się zwiedzić podczas pobytu stacjonarnego, więc bardzo
dobrze, że zdecydowałaś się na samochodową wycieczkę objazdową.

I. Na pierwszy raz na Sardynii proponuję Ci trasę:

1. Santa Teresa Gallura & Capo Testa - Costa Paradiso - Castelsardo;
2. L'Elefante - S.S. Trinita di Saccargia - Stintino - Grotta di
Nettuno - Alghero;
3. Tharros - Nur. su Nuraxi - Marina di Arbus & Costa Verde -
Buggerru - Masua - Iglesias;
4. Grotta di S. Giovanni - Calasetta & I-a di S. Antioco - Costa d.
Sud - Cagliari;
5. Villasimius & C-po Carbonara - Seulo - Aritzo - Arbatax;
6. Grotta d. Buemarino - Orgosolo - M. Ortobene - Capriccioli - Baia
Sardinia - Palau ::: {Bonifacio}...

II. Na pierwszy raz (~2 tygodnie) na Korsyce 'z grubsza' proponuję:

Bastia - Cap Corse - Zach. Wybrzeże - Bonifacio - Solenzara - Tolla -
Evisa - Corte - Asco - Bastia... :-)))

Na Forum jest mnóstwo info na temat tych wysp (m.in. moich).

Pamiętaj tylko, że wycieczka samochodowa wymaga używania dokładnych
map!

Pzdr

bah77
Ech, jednak przygrzalo, ale nie mnie...
Kviku, nie zrozumiales mojego posta. Nie chodzilo mi juz w tej chwili o
istnienie badz nieistnienie Costa Maresme (to juz ustalilismy w poprzednim
watku), lecz Twoje przykre uwagi na temat posiadanych przeze mnie i baha map,
ktore to mapy byly dla Ciebie powodem do wypowiedzi na temat naszego
zarozumialstwa itp.
Dlatego tez wyjasniam lopatologicznie o co mi chodzi. Otoz, kviku, po dokladnym
obejrzeniu mapy Hiszpanii w atlasie samochodowym Marco Polo podtrzymuje swoja
opinie, ze jest to nedzna mapa zarowno pod wzgledem geograficznym, jak i
turystycznym. Powtarzam rowniez, ze uwazam mapy Michelina za znacznie lepsze, i
to nie dlatego, ze akurat ja z nich glownie korzystam. Odwrotnie wrecz, ja
korzystam zwykle z tych map bo sa powszechnie uwazane za najlepsze, co wlasnie
udalo mi sie potwierdzic wlasnorecznie. Oczywiscie mozesz sobie uzywac map
jakich chcesz, jednak postaraj sie na przyszlosc nie podawac ich jako zrodla
wiarygodnych danych.
Ja korzystałam z Marco Polo - zupełnie fajny, mały można go włożyć do torebki,
ma dokładną mapę samochodową w środku i dokładnie oznaczone i opisane ciekawe
trasy. Sprwadziłam go w praktyce - zwiedzałam samochodem całą wyspę i mogę go
spokojnie polecić. Można go kupić w księgarniach internetowych.
Dokładnie tak. Zresztą na mapach jest to wyraźnie zaznaczone, że droga z jednej
i drugiej strony tylko DOCHODZI do rzeki, a nie ją przecina. W atlasach
samochodowych też mozna odczytać, w którym miejscu jest zjazd z autostrady, a w
którym droga, która przechodzi wiaduktem nad autostradą, ale tamtędy nie
zjedziemy.

A Śledziu postanowił to jeszcze zdokumentować, i to w tak parszywą pogodę. W
związku z tym uważam, że Greg jest mu winien co najmniej parę kolejek.
Po takiej wyprawie solidna szklaneczka grogu na pewno była mile widziana.
Gość portalu: yola napisał(a):

> ezoteryka jest wszędzie - mój typ się zgadza, a wasze?

moj idealnie sie zgadza:) (Bliźniak)

> On – szybko się nudzi
aha:)

> Bliźniak jeździ świetnie, choć zanim jeszcze na dobre wyruszy w drogę, już
myślami jest u celu podróży.

dokladnie:) dobry plan drogi najwazniejszy. zapamietuje niemal na pamiec obraz
mapy i poszczegolne nr drog.

> Długa, monotonna jazda nuży go i denerwuje.
> By zapełnić pustkę, robi co może: słucha radia, rozmawia przez telefon i
przegląda atlas samochodowy, szukając krótszej drogi.

bez przesady, ale dluga droga mnie faktycznie meczy i nudzi. nic sie nie
dzieje... no czasem jakis swir spadnie z nieba:)
hmmm bolo chyba wytłumaczył jak najszybciej... a jak najlepiej?

zawsze przebijałem sie od strony boernerowa przez kaludyn potem
droga tuz przy otulinie kampinosu do lasek i dalej "w głab", ale
byly to wycieczki "po robocie" albo w niedziele rano w celu
odreagowania :P

jesli jednak chcesz ominac malo przyjemne przedmiescia czyt.
warsztaty samochodowe, lakiernie, hurtownie materialow budowlanych
itp. proponuje pojechac na stacje metra mlociny, wpakowac rower do
autobusu i wysiasc w truskawiu - stamtad do droga palmir albo prosto
szlakiem do "jadra ciemnosci" :P

tym sposobem nie tracisz energii na przejazd przez okolice malo
przyjazne/malo urokliwe i spokojnie mozesz wyszalec sie na lesnych
szlakach. ew jesli sil nie starczy to jest to dobry pomysł na
powrot.

druga rzecz ktora bym ci zaproponowal - ale tak juz na caly dzien -
to "wyprawa" rowerem na dworzec zachodni (sciezka rowerowa wzdluz
groczewskiej a potem wzdluz prymasa tysiaclecia) i pociag do
sochaczewa. stamtad kawalek przez opltoki (jakies 7 km) i dalej juz
kampinosem do warszawy. super jest to ze obierajac taka trase
unikasz tego wszystkiego co jest charakterystyczne dla kampinosu od
strony wawy - nordic wankerow, wycieczek szkolnych, spacerowiczow z
pieskami, grzybiarzy itd) dokladny opis znajdziesz w necie.

co do map - to spokojnie kupisz sobie w empiku (polecam bo jazda na
gps nie zawsze sie sprawdza)

poza tym w necie znajdziesz mape calego parku z zaznaczonymi
szlakami oraz schemat kampinosu (rowniez szlaki)
No teraz to jest o wiele piękniej z mapami, niż, ekhem, w zeszłym wieku ;)
Zgadza się. I pojawiło się wiele bardzo dobrze wydanych map (chwalę węgierskie: G. Apuseni i serię
Trascau oraz Bihor, bo z nich korzystałam i się sprawdziły).
Ale jak znajdziesz _porządne_ wydanie map gór...no na przykład Penteleu i Vrancea oraz okolic, to
masz u mnie duże piwo ;)
Bo zauważ, że dobrze 'obmapowane' sa rejony, które darzą sentymentem Węgrzy, a jest całkiem
jeszcze pokaźny obszar Rumunii, gdzie nie ma map wiele dokładniejszych niż samochodowe. Wiem,
marudzę.;) Ale ja lubię docierać w takie miejsca na własnych nogach (bo na okazję można czekac kilka
dni), i wtedy dokładna mapa to konieczność.
Witam!
Polecam mapę, Rumunia w skali 1:800 000 wydawnictwa Demart. Jest to mapa
samochodowa z wieloma informacjami przydatnymi turyście.
Trudno mi coś powiedzieć o wersji rumuńskiej, ponieważ planuję sprawdzić ją
dopiero we wrześniu. Korzystałem z tej samej serii map w innych krajach i byłem
zadowolony. Są bardzo czytelne, dokładnie jest naniesiona sieć drogowa z
niezbędnymi informacjami turystycznymi i krajoznawczymi. Mapa jest cieniowana i
dość dobrze odzwierciedla ukształtowanie terenu. Są zaznaczone odcinki dróg o
szczególnych walorach widokowych i to się pokrywa z rzeczywistością. Mapa
pomagała mi zawsze wybrać optymalny wariant podróży.
Pozdrawiam
Wracaja biale plamy na mapy
Dowiedzialam sie ze zarzadzono aby mapy Polski (samochodowe, i bardziej
dokladne) robic na stare sposoby pomijajac wszelkie poligony i wojskowe
tereny. Wracaja biale plamy. Nie bedzie wiec zaznaczonego poligonu przy Ustce
i jak ktos bedzie chcial isc w tamtym kierunku to nie dojdzie bo odkryje plot
ktorego nie bylo zaznaczonego. Dla mnie to glupota bo i tak kto by bardzo
chcial dowie sie o poligonie a mapa musi byc czytelna dla ludzi.
Mapy w skali 1:100 000 sa bardzo szczegolowe i przez to mozna bardzo dokladnie
zaplanowac wycieczke lub tez w razie zagubienia pozwalaja na natychmiastowe
odnalezienie sie. Jednak sa one uciazliwe w wielodniowych wycieczkach/wyprawach
rowerowych. Ich uciazliwosc to po prostu wymiary i zwiazana z nia masa. Gdyby
chcialo sie jechac w podroz, np dookola Polski to trzeba byloby zebrac 40 map!
Ja uzywam od wielu lat atlasu samochodowego w skali 1:300 000. Trafilem na
takie wydanie, na ktorym sa zaznaczone parki narodowe i krajobrazowe, pomniki
przyrody, zabytki a takze gruntowe lesne drogi. Dzieki temu wybierajac sie w
kilkunastodniowa wyprawe zabieram z soba tylko kilka stron redukujac w ten
sposob wage bagazu i balaganu w mapniku.
Ja też byłbym za pośpiesznym - w końcu tego dnia i tak wystarczająco nasiedzimy
się w pociągu, by jeszcze dokładać sobie dodatkową godzinę. Co do mapy to mam
dość dokładną (1:250tys), ale samochodową. Ale w tym przypadku to nie będzie
jakiś wielki problem - bo będziemy jechać głównie asfaltem. Chyba, żeby była
ochota na zjazd w teren w rejonie Kazimierza (szlaków na pewno tam nie brakuje,
jako że okolica bardzo malownicza). Jeśli będę miał okazję to może jeszcze coś
dokupię.
mrowka05052007 napisała:

> Jest to jakieś rozwiązanie. Trochę jednak obawiam się o
bezpieczeństwo
> (samochody), czasami bowiem nie da się uniknąć bardziej ruchliwych
dróg asfalto
> wych.

W tym przypadku przyczepka rowerowa jest najlepsza. Jezdzilem z nia
po Warszawie gdy syn mial 2 lata. Kierowcy omijali mnie szerokim
lukiem czyli znacznie szerzej niz w przypadku jazdy z fotelikiem.

> Na razie najbardziej prawdopodobna opcja to... instytucja babci

Tez to jest rozwiazanie ale jednak wspolne spedzanie czasu jest
fajniejsze zwlaszcza na krotkie wyjazdy.

>(do czasu jak
> przyszły potomek nie zacznie samodzielnie pedałować.

Czyli do 6-7 roku.

>
> Chętnie poczytam o Waszych innych wyprawach - może mnie coś
zainspiruje :-)

Z pisaniem jest ciezko i mam niewiele artykulow. Znacznie wiecej mam
fotorelacji.

> Nawet udałam się do Księgarni Wojskowej (Wy
> pisaliście o bibliotece) mając nadziej kupić ciekawe i dokładne
mapy, ale
> niestety okazało się ,że w porównaniu np. z Empikiem to porażka.

To zalezy czego szukasz. Ja do Empika nie zagladam bo tam sa mapy
glownie dla turystyki samochodowej czyli w duzych skalach a do
turystyki rowerowej potrzebuje mapy, na ktorych znajduje sie kazda
lesna sciezka. W ten sposob moge modyfikowac trase a nie bazowac na
wytyczonych szlakach, ktore jak wspomnialas, prowadza czesto wsrod
duzego ruchu samochodowego.
Proponuję ci poszukać na stacjach Schella lub w księgarniach atlasu
samochodowego europy. W 1999 roku kupiłem taki i służy mi do dziś. Jest tam
mapa Polski tak dokładna że atlas Polski który Gazeta Wyborcza niedawno
dodawała do gazety można nazwać krótko - bieda z nędzą. Oprócz tego mapy całej
Europy również bardzo dokładne choć w nieco większej skali.
Nawigacja
> samochodowa zawsze będzie droższa ze względu na większą dokładność. Czyli jak
> zwykle coś za coś.

A jak Europa zrobi swoje Galileo czy inny Copernicus z dokładnością nie 10 a 1 m
(fakt, że płatną ;-(( )? Dalej trzeba będzie korzystać z żyroskopów i obwodu
koła? Za jakość nawigacji samochodowej zawsze będzie odpowiadała jakość mapy.
Cóż z tego, że jesteś dokładnie w punkcie mapy, kiedy mostu na niej opisanego
po prostu nie ma ;-(
Najważniejsze w nawigacji jest mapa i urządzenia zawarte w navi.
Mapy nawigacyjne nie robi się w oparciu o mapy kartograficzne, tylko mapy
wojskowe, bo są bardziej dokładne. Poza tym navi nie "widzi" kilometrów jako
takich. System kalibruje się samoczynnie, ponieważ po przejechaniu paru
kilometrów i wykonaniu skrętów pod różnymi kontami, navi oblicza ilość impulsów
wejść i wyjść z satelity do samochodu na 1 kilometr. Poza tym, gdy obrócimy
samochód w miejscu, nie widzi tego, ani satelita, ani prędkościomierz,
natomiast widzi żyroskop i już nawigacja informuje nas o potrzebie zawrócenia
samochodu. Reakcja ma być natychmiastowa. Jest to bardzo ważne przy poruszaniu
się w gęstwinie uliczek jednokierunkowych lub zjazdów z autostrady i rond.
Jeśli rondo ma kilka wyjazdów i wjazdów kąty są dość istotne. Samochodowa navi
daje granicę błędu max 5 - 10 m.
Co do mapy Polski, to na dzień dzisiejszy będzie navi nas prowadziła po drogach
oznakowanych dwu i trzy cyfrowych, często nawet mniejszych, ale nie będzie
sytuacji, ze droga się kończy, bo jest zachowana siatka dróg, tylko z
pominięciem dróg lokalnych.
Jako, że ten wątek zrobiła sie już strasznie techniczny - odwrotnie do
założenia twórcy - kilka pytań

> Bo wyobraz sobie, ze ja juz kilka otwarlem. I zadnych zyroskopow nie
znalazlem.

i tak też myslałem, bo to cholerstwo duże i ciężkie
BTW - rozkręcałeś zwykłe czy stricte samochodowe. Jeżeli samochodowe, to czy
rzeczywiście nie jest "toto" podłaczane także do ABS? Skąd więc informacje o
obrotach koła

Czy zamiast takiego czujnika można zwiększyć "próbkowanie" odbiornika i dzieki
temu precyzyjniej określać prędkość i przebytą drogę? Sygnał z czterech
satelitów pozwoliłby także na zebranie informacji o połozeniu nad poziomem
morza, więc odpadałby tu problem "spłaszczenia" położenia na mapie, np. w
górach

moje pytanie o prędkość światła, to była podpucha ;-P

kierowiec1, czy dzisiejsza nawigacja samochodowa robiona przez specjalistów
(Becker, Blaupunkt, VDO) jest gorsza (wolniejsza, mniej dokładna, mniej czuła
itp.) od zwykłego gps garmina czy magellana?
inna-bajko, nie unos sie tak. Mówisz o zyroskopie, ale masz na mysli
elektroniczny (piezoelektryczny?) czujnik prędkości obrotowej. Każdemu, kto
zyroskop zna z definicji nie wydaje sie on urzadzeniem najlepszym do nawigacji
satelitarnej w aucie dla Kowalskiego. W miedzyczasie ktoś wymyslił te
elektroniczne ustrojstwa, które potrafia określić kąt i prędkośc kątową obrotu

>i zapytaj gdzie oni montują anteny GPS.
dobry odbiorik gps też może leżeć w schowku i zupełnie nieźle sprawować sie w
mieście (gęsta zabudowa)
> I nie wiem jaką ty specyfikację widziałeś, chyba, że jakiegoś palmtopa, oni
tez
>
> się uważają za nawigację.
za:
pl.wikipedia.org/wiki/Nawigacja
"Nawigacja - dział wiedzy zajmujący się określaniem bieżącego położenia oraz
drogi do celu dla staków, pojazdów i innych przemieszczających się obiektów."
mieści się tutaj i palmtop i gps i system samochodowy
> I nie szanujące się firmy tworzą mapy tylko dokładnie 2 firmy
w takim razie czym różnia się (oprócz systemu, do którego są nominowane)
Polska 2004 - 2005 - TravelPilot DX
GPMapa 3.0
AutoMapa
domyslam się, że używasz też gpmapy3.0. Wrażenia? Może napiszesz koleżance i-b,
że można na tym trafic w wybrane miejsce w Polsce w przeciwieństwie do
map "jedynie słusznych" firm oraz "samochodowego" sprzętu do nawigacji. nasza
koleżanka nie doczytała, że ta, jak Ona nazywa, "badziewie" także mozna
podłaczyć (w zależnosci od modelu) do innych układów samochodu.
p.s. o amerykańskiej policji mówi się, że uzywa garminów do nawigacji w
miastach (gęsta zabudowa, szybkość reakcji); dokladnie takich samych, jakie są
dostępne dla normalnego klienta (bez wodotrysków)
Kamienna Górka
Witam, w dniu dzisiejszym kupiłem Gazetę Wyborczą i wraz z nią otrzymałem
atlas Polska Południowa ( tydzień temu był Atlas Polska Północna) pozytywnie
się zdziwiłem ponieważ sprawdzając aktualność mapy przy miejscowości Bircza
zauważyłem oznaczenie Kamienna Górka. Wówczas uświadomiłem sobie że ów atlas
jest b.dokładny i warto go mieć, tym bardziej iż jest on pomocny jako mapa
samochodowa z dużą dokładnością. Tak sobie opisałem. Serdecznie Pozdrawiam a
szczególnie mieszkańców Kamiennej Górki. Henryk z Jeleniej Góry
jesli uwazasz ze zabojady maja taki balagan w zarzadzaniu i
organizacji to porownaj sobie np. mape samochodowa Francji i Polski
( czy tez inna infrastrukture, np. TGV )Przesledz dokladnie polska
"siec " autostrad po kilkunastu latach budowy. I nie mozna juz zwalac
teraz ani na komunizm , ani na rosjan ani nawet na brak kasy, bo kasa
jest z UE, wiec ???? Polak potrafi , chlac wòde chyba ....
hejka
moi drodzy, podrozowanie autostopem po Finalndii to ja wam zupelnie odradzam, hehee. Nie dlatego, ze macie sie czego obawiac ze strony kierowcow, tylko chodzi o ruch samochodowy w niektorych czesciach Finlandii:):):)ktory czasem jest zerowy hehe, np. w Lapland latwiej spotkacie na drodze renifera niz samochod:)W sumie nie wiem, ktora czesc Finlandii chcecie zobaczyc.Finlandia to bardzo specyficzny kraj, wart zobaczenia dla ludzi, ktorzy cenia dzika i piekną przyrodę. Wtedy najgorecej polecam Lapland, latem jest przecudownie, ale na prawde trzeba wziasc pod uwage, ludzi tam jest malo, miasteczka sa niewielkie i dosc daleko polozone od siebie, wszedzie lasy, wiec wyprawa jest super, ale o ile podrozuje sie wlasnym samochodem:)tam nie ma co liczyc na podroz autostopem, ewentualnie na poludniu, ale szczerze powiedziawszy, mieszkam tu dwa lata i nigdy nie widzialam autostopowiczow!!! Hmmm, jezeli macie jakies pytania to piszcie:) chetnie wam cos podpowiem. Nie wiem jak to sie ma z tym przejsciem od strony Rosji, mapy czesto dostepne sa w informacjach turystycznych, wiec z nimi raczej nie bedziecie miec problemow, niestety nie wiem, czy sa one bardzo dokladne:)
Jak to w jakim intersie?? W moim własnym, prywatnym interesie. Po prostu mam
zamiar w przyszłości korzystać z DTŚ, więc zależy mi na tym, żeby powstała i to
jak najszybciej. Z bezstronnym osądem już jest trudniej, bo jestem w tę sprawę
osobiście zaangażowany. Tym nie mniej, na argumenty czysto matematyczne (czyli
wyjątkowo bezstronne), zwolennicy DTŚ wygrywają zdecydowanie.

A co do dyrektora IO, to nie traktuję go jako autorytet w sensie, że profesor
itd. Ja z zasady nie uznaję takich autorytetów. Ostatecznie mamy demokrację i
każdy dysponuje dokładnie jednym głosem, niezależnie od wykształcenia, stanu
majątkowego itd. Nie mniej, IO jest bardzo istotną instytucją na mapie miasta i
jeśli dyrektor tej placówki mówi, że DTŚ ułatwi jej funkcjonowanie, to warto w
to wejść.

Zresztą, jakbyś nie wiedział, to spaliny samochodowe będą obecne w powietrzu
niezależnie od tego, czy wybudujemy DTŚ czy nie. Paradoksalnie jednak, po jej
wybudowaniu, ilość emitowanych spalin zdecydowanie spadnie.
Witaj Justyno!

> jak wybieraliscie trasę zwiedzania wyspy?
> chodzi mi o wynajęcie samochodu. kupilicie jakis
> przewodnik, w którym były wszystkie informacje?

M.in. tak:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=203&w=38204114&a=38282717

> a moze lepiej wykupic wycieczkę autokarową?

Polecam kupienie dokładnej mapy samochodowej i samodzielne zwiedzanie, np. tu
masz trasy po zachodniej Krecie:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=184&w=2843088&a=14247234

Jeśli wolisz krótsze wycieczki:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=203&w=40837858&a=40840574

Najciekawsze miejsca na Krecie w/g mnie:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=184&w=2843088&a=31873127

Pzdr

bah77
Myślę, że Gale dobrze ujął plusy i minusy objazdowych sposobów zwiedzania GR.

Dodam tylko, że w/g mnie zwiedzanie grupowe, np. autokarem może mieć sens w
kraju niebezpiecznym (np. RPA) lub pozbawionym przejezdnych dróg (np. PL), albo
miejsc, gdzie i tak są tłumy (np. Ateny) i "coś tam jeszcze".
"Szkoda czasu", w/g mnie.
W każdym innym kraju, szczególnie europejskim, zwiedzanie inaczej niż własnym
samochodem to w/g mnie "wielka bzdura" (żaden przewodnik nie jest w stanie
dogodzić gustom całej wycieczki!!!)...
Tylko samodzielnie ustalając trasę, to "wiem tak naprawdę gdzie chcę jechać i
czego szukać".

Oczywiście, trzeba nabyć nową, dokładną mapę samochodową, bo "żadna (stara) nie
jest aktualna", jak to w normalnym kraju (czyli takim, gdzie się buduje drogi).

Info z Forum + przewodniki pozwoliły mi na zorganizowanie sobie wycieczek
samochodowych podczas 14-sto dniowego pobytu na Krecie i "poznałem ją tak od"
A-S, "łącznie z rysem historyczno"-archeologicznym.

Obawiam się, że 14 dni nie wystarczy mi nawet na Cuda Natury Peloponezu...

"itd."

bah7
Witaj M.c.r!

> Nie ukrywam, że tegoroczny wyjazd (samodzielny) do Grecji był
> zainspirowany Twoimi podróżami.

Miło to czytać.

> Z ogromną chęcią poświęciłbym kilka dni na Macedonię, która z
> nieznanego mi powodu czymś mnie urzekła.

A ja planuję dojazd do GR m.in. wzdłuż wybrzeża MNE i AL, choć takie
widoki zapewne mnie nie urzekną:

fotoforum.gazeta.pl/3,0,849563,1,0,91.html

> Przejechaliśmy Korynt (nie miałem żadnej sensownej dokładnej mapy
> tego rejonu...

To duży błąd.
Do planowania i zrealizowania wycieczki objazdowej warto nabyć
dokładną mapę samochodową (min 1:300.000), która w przypadku GR
będzie co najmniej tak dokładna:

www.alpha-omegaonline.com/map_greece.htm

> Może ktoś wie gdzie się udać??

Sugeruję rozpoczęcie zwiedzania Kanału Korynckiego od zatapianego
mostu w Isthmii.

Pozdrawiam

bah77
bah77 napisał:

> > Przejechaliśmy Korynt (nie miałem żadnej sensownej dokładnej mapy
> > tego rejonu...
>
> To duży błąd.

Wiem. Zapomniałem po prostu o mapie Peloponezu Kupiłem mapy wysp Freytag &
Berndt (choć ponoć greckie Road są dokładniejsze) a o stałym lądzie nie
pomyślałem...

> > Może ktoś wie gdzie się udać??
>
> Sugeruję rozpoczęcie zwiedzania Kanału Korynckiego od zatapianego
> mostu w Isthmii.

A skąd są robione zdjęcia (najczęściej widziane w internecie) samego kanału?
Nadmienię, że na pewno jest to most samochodowy i jest on kawałek drogi od
kolejowego.
Oglądnąłem sobie dokładnie proponowane nowe rozwiązania szlaków komunikacyjnych
na tej mapie śródmieścia Katowic, i musze przyznać, że są one bardzo ciekawe.
Podoba mi się niezwykle korzystne dla miasta połączenie o kierunku
południkowym, ponad torami kolejowymi, od strony Bugli w kierunku ul. Sądowej i
Stęślickiego(Grundmanna). Tam by można zrobić taką estakadę drogową jak nad ul.
Bracką w Dębie. Połączenie ul. Mikołowskiej z ul. Sądową też jest korzystne,
chociaż jest tam trochę za ciasno.
Generalnie jestem zdania, że PKP zajmują zbyt dużo i niepotrzebnie terenów w
śródmieściu K-c i powinni je zwrócić miastu do zagospodarowania.
Natomiast, co do komunikacji tramwajowej w centrum K-c, to wydaje mi się, że
trudno będzie zrobić tą obwodnicę Rynku i okolic, z powodu dużych komplikacji o
wręcz rewolucyjnym charakterze. Obawiam się, że jak się wyrzuci tramwaje, to
ten obszar będzie zupełnie martwy i niefunkcjonalny komunikacyjnie (chaos).
Uszok i władze miejskie stawiają na odkorkowanie miasta, poprzez priorytetowe
rozbudowywanie tras samochodowych - i to jest słuszne, a za niedługo da efekty.
Natomias z tramwajami jest - jak z kwadraturą koła.
Gdyby jednak Rynek na wzór "sosnowiecki" miał dwa poziomy (na dolnym tramwaje z
przystankami) - to kto wie?! Może to by było idealne rozwiązanie?
...
CZUWAJ!!!
anka874 napisała:

> Poprawił mi się trochę budrzet i mogę dokonać zakupu tak do 900 zł.
> Jakie jesteś w stanie polecić modele w tej cenie .

Dorzuć stówkę i kup Nuvi 250 z GPMapą:
gps24.pl/nawigacja-garmin-nuvi-gpmapa-p-25156.html
To najtańszy sensowny GPS samochodowy z mapami Europy i (dokładnymi, aktualnymi)
Polski.

> Znalazłam jakiegoś thomsona za 850 zł nowy z wyświetlaczem 4,3 zna
> ktoś tą nawigacje ?

Daj link, to zobaczymy... Wielkość wyświetlacza ma trzeciorzędne znaczenie.
Najważniejsze są mapy.
Witam. Moim zdaniem najlepszą nawigacją samochodową jest Geosat6.
Kupilem Ją w Warszawie w firmie PROMACO posiada przede wszystkim
bardzo dokladne mapy Polski i Europy, wielki 4,8" wyswietlacz z
mozliwoscia ustawien w pionie lub w poziomie oraz z aktywnym
uchwytem a dotego za przystępną cenę. Dokladne dane sa na stronie
www.promaco.pl ;)
NAWIGACJA
Jestem zdecydowany kupić dobrą nawigację, jeżeli można to proszę odpowiedzieć na poniższe pytania i poradę jakiego gps mam kupić??
1- Z dokładną mapą europy zach., oraz polski – aktualizacja map – jaki okres jest za darmo ? ile kosztuje ?
2- przy jeździe autem czy wędrówkach pieszych można zapisać długość i szerokość geograficzną z rejestracją śladu i powrotu. Jeżdżę drogami leśnymi np. Swecji i przypuszczam, że tych dróg niema na mapie w gps - czy historie jazdy w obie strony można zapisać ? i ile tych szlaków z punktami w nich zawartych można zapisać i odtworzyć ?
3- Czy w kompie mam tę samą mapę co w gps?
4- Np. w gps zapisuje pozycję auta wyłączam gps idę np. do lasu lub pieszo po obcym mieście i po kilku godzinach włączam gps aby mnie zaprowadził do pozostawionego auta i ile takich dróg może zapisać w pamięci łącznie że śladem i powrotem?
5- Wypłynę w morze a gps samochodowy nie mam mapy to chociaż zaznaczyć punkt z długością i szerokością geograficzną
6- Tunelowanie – może być
7- TMS sam nie wiem? Bo mówią w języku obcym – czy ja to zrozumiem ?
Najlepiej kupić nawigację, do której w przypadku rozczarowania zainstalowanymi mapami będzie można wgrać inne mapy. Nie wiem jaką kwotę chcesz przeznaczyć na zakup i czy na pewno ma to być nawigacja samochodowa. Jeśli szukasz pGPSu do samochodu to najlepiej wybieraj spośród urządzeń z Automapą, ewentualnie wśród Garminów z GPMapą- one także mają dokładną mapę Polski.

pozdrawiam
Palmtop+GPS czy tradycyjna nawigacja samochodowa
Witajcie,

jako że zupełny ze mnie laik jeśli chodzi o sprzęt do nawigacji,
potrzebuję rady fachowców

Budżet: 800-1300 zł
Cel: dokładna nawigacja (raczej teren Polski), tania ekspoatacja
(aktualizacja map)
Problem: co wybrać za tą kasę: palmtopa z GPS, czy tradycyjną
nawigację samochodową

Pozdrawiam

Marek
Witam,
Jeżeli chce pani dokładne mapy wymienionych przez panią państw to proponuje
zakupić sobie jakiegoś PDA i wgrać tam mapę TomTom oraz AutoMape.
Jeżeli jednak funkcje PDA nie są pani potrzebne to radził bym bardziej Garmina z
GPMapą ponieważ jest ona prawie tak samo dokładna jak Automapa a kraje o których
pani wspomniała będą prawdopodobnie lepsze u Garmina. Garmin co prawda nie
posiada możliwości oglądania filmów ale posiada transmiter FM, który umożliwia
połączenie nawigacji z radiem samochodowym. Po połączeniu takim wszystkie
sygnały które wydaje nawigacja słychać we wszystkich głośnikach samochodowych,
łącznie z rozmowa telefoniczną:)
Pozdrawiam:)
Jestem zdecydowany kupić dobrą nawigację, jeżeli można to proszę
odpowiedzieć na poniższe pytania i poradę jakiego gps mam kupić??
1- Z dokładną mapą europy zach., oraz polski – aktualizacja map – jaki okres
jest za darmo ? ile kosztuje ?
2- przy jeździe autem czy wędrówkach pieszych można zapisać długość i szerokość
geograficzną z rejestracją śladu i powrotu. Jeżdżę drogami leśnymi np. Swecji i
przypuszczam, że tych dróg niema na mapie w gps - czy historie jazdy w obie
strony można zapisać ? i ile tych szlaków z punktami w nich zawartych można
zapisać i odtworzyć ?
3- Czy w kompie mam tę samą mapę co w gps?
4- Np. w gps zapisuje pozycję auta wyłączam gps idę np. do lasu lub pieszo po
obcym mieście i po kilku godzinach włączam gps aby mnie zaprowadził do
pozostawionego auta i ile takich dróg może zapisać w pamięci łącznie że śladem
i powrotem?
5- Wypłynę w morze a gps samochodowy nie mam mapy to chociaż zaznaczyć punkt z
długością i szerokością geograficzną
6- Tunelowanie – może być
7- TMS sam nie wiem? Bo mówią w języku obcym – czy ja to zrozumiem ?
Dobry wieczór
Ja tak jak większosc tu osób zupełnie nie znam się na nawigacji
samochodowej za to chcialabym sobie taką kupić i mam nadzieję że Pan
mi cos doradzi jako że widzę ze ma Pan olbrzymia wiedzę i nie
reklamuje tu tylko jednej firmy i najdroższych dostepnych nawigacji.
Zalezy mi żeby:
1 była to tylko nawigacja bez dodatkowo mozliwości odtwarzania
filmow, ogladania fotek itp. (ewentualnie może mieć same mp3).
2 żeby miala dokladna mape Polski ( i z tego co wyczytalam tu
wczesniej to najlepsza chyba bylaby Automapa?)
3 i miała od razu lub miała możliwośc dokupienia/dogrania mapy
Europy - z tym ze ta nie musi być super szczególowa
4 miala mlozliwość wyznaczania najkrótszej, najszybszej itp trasy,
5 informowała o fotoradarach i ewentualnie korkach i możliwosci ich
ominięcia
6 zeby mozna ją było aktualizować
7 oraz żeby byla stosunkowo latwa w obsłudze jak np. żeby nie trzeba
było wpisywać całych nazw ulic tylko zeby od razu po paru literach
wyświeltaly się ulice zaczynające sie od danej litery
8 i miala ekran 4,3
9 Co do ceny nie mam jakis specjalnych ograniczeń chcialabym zeby
cena byla po prostu adekwantna do tego co chce zeby było to dobrej
jakości ale nie zalezy mi na marce ma to byc po prostu sprzet do
codziennego uzytku.
Mam tez pytanie jesli chodzi o instalacje takiej nawigacji w
samochodzie - czy trzeba to jakos specjalnie instalować czy
wszystkie nawigacje sa po prostu np przymocowywane do szyby ??
Z góry bardzo dziękuje za odpowiedź
Witaj, też jeżdzę do Włoch, jeśli jeździsz 10 lat to nie bardzo rozumiem Twoje
obawy. Przecież nie możena całe życie jeździć tylko w miejsca, które się zna.
Przecież masz dostęp do tylu źródeł w internecie, mapki auto route czy michelin
na pstryknięcie myszki. Zawsze można gdzieś doczytać, dopytać, zobaczyć zdjęcia
pewnych obiektów, które będziemy zwiedzać. Jest tyle zdjęciowych galerii
poszczególnych miast. Przykład: turystyka/gazeta.pl/ Włochy. Seeetki zdjęć z
Włoch. O przewodnikach chyba nie muszę wspominac, Pascal zupełnie wystarczy
jeśli masz przewodnika. Sama jeżdzę od roku, ale dobrzy i doświadczeni piloci, z
którymi jechałam na staż uczyli mnie, że trzeba poszerzać zasięg swojej
działalności. Wystarczy się przygotować lepiej niż do "obcykanych" już tras. Ja
też nie byłam wszędzie we Włoszech, choć byłam w wielu miejscach małych i
dużych. Ale zamierzam być jak najszybciej się uda. Ale gdybym miała przewodników
w nowych dla mnie miastach i współpracowała kilka lat z biurem, to nie
widziałąbym problemu. Jak będę w tym roku we Włoszech to kupię sobie dokładny
atlas samochodowy całych Włoch. Kosztuje ok. 22 euro i jest tam wszystko, nie
trzeba map cząstkowych. Widziałam takie u kierowców, ale fajnie mieć swój i
wtedy nigdzie nie zginiesz, bo są tam też centra wszystkich wielkich i
mniejszych miast, powiększone obwodnice.
Mapa się nazywa dokładnie "Weekend w okolicach Warszawy" 1:200 000, wydał ją
Copernicus. Godne polecenia są jeszcze: Łowicz-Arkadia (ogród
romantyczny)-Nieborów (pałac i ogród klasycystyczny) a zaraz obok Puszcza
Bolimowska i rozlewisko Rawki przy zalewewie Bolimowskim (rzeka zalała kawał
lasu, pływa się kajakiem między nimi).

A co do Kazimeirza, to warto wstąpić do Męćmierza (w gorę Wisły) - wiatrak i
domy licznych aktorów; i przede wszystkim zobaczyć zamek w Janowcu -
super-romantyczne ruiny - do którego można się przeprawić promem samochodowym.
Nie przesadzajcie!!
Nie przesadzajcie z tym brakiem orientacji!! To, że po popatrzeniu
na mapę nie zawsze trafi się tam, gdzie się zamierza, wynika często
nie z problemów z orientacją, tylko z kiepskich map/planów. A tak na
marginesie: ostatnio pojechałam "na skróty" drogą narysowną jak byk
w dokładnym atlasie samochodowym. Głęboko w lesie droga robiła się
coraz węższa i węższa aż "zabrakło" asfaltu.
Wg. mnie brak orientacji występuje u osób, które wychodząc np. z
jakiegoś budynku kompletnie nie są w stanie określić, z której
strony przyszły (a bywają tam dość często)i w którą stronę mają isć.
Idąc ulicą nie są w stanie określić, po której stronie będzie
przecznica, w którą mają skręcić. Patrzą na plan/mapę i zupełnie nie
potrafią "przenieść" tego do rzeczywistości. Takim istotom
nieszczęsnym nie pomoże najlepsza nawet nawigacja!!
Więc dziewczyny, to co tu wypisujecie, to wg. mnie nie jest
absolutnie brak orientacji.
A różnice między płciami? A czy któryś facet przyzna się do tego, że
się zgubił? Że nie ma orientacji w terenie? Słyszałyście? Bo ja
nigdy.
Pozdrawiam.
dobra mapa samochodowa?
Muszę kupić sobie DOBRĄ mapę samochodową (mam jakieś z gatunku gadżetów
dodawanych do gazet, ale zazwyczaj są mało dokładne) i jestem ciekawa Waszych
opinii w tej kwestii - może ktoś poleci mi jakąś konkretną? Zależy mi przede
wszystkim na dokładności - uwielbiamy z mężem wycieczki po mało uczęszczanych
drogach, ale bez dobrej mapy to bywa stresujące :/

Pozdrawiam
Grecja mapa samochodowa
Mam szczegółową mapę Europy w wersji elektronicznej. Oblicza odległości, podaje
optymalny czas przejazdu, inne alternatywy itd. Mogę sprobować przegrać Ci ją
na płytę i podesłać. Być moze jest ona też gdzieś w necie do ściągnięcia,
nazywa się Europe - Route Planner Europe (chyba opracowana przez firmę Sony).
Dzięki niej mieliśmy dokładnie wyliczoną trasę (dzien po dniu) w podróży na
Korsykę i dwukrotnie na Kretę. Oczywiście trasy na miejscu (Kreta, Korsyka) też
ustalaliśmy dzieki tej mapie.
Aniub_24!

Jeśli chcesz dokładnie zwiedzać Kretę, to przede wszystkim kup sobie dobrą mapę.

Akurat o Krecie mnóstwo info znajdziesz na Forum, np. o jej zachodniej części
(użyj Wyszukiwarki):

# Piękny, bogato ilustrowany przewodnik - dzieło Wolfa:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=184&w=2843088&a=12023695

# Najciekawsze miejsca:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=184&w=2843088&a=31873127

# Trasy samochodowe:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=184&w=2843088&a=14247234

itd. ...

Pzdr

bah77
Witaj Aniu!

> Na miejscu zawsze warto "podeprzeć" się książką.

Warto, ale może napisz, co byś chciała znaleźć w tym przewodniku?

Jeśli miałbym kupić tylko 1 przewodnik, to wybrałbym "Marco Polo" (ze względu
na załączoną dość dokładną mapę do podróży samochodowych).

Do najpiękniejszych dla mnie miejsc na Krecie trafiłem bowiem i tak nie dzięki
przewodnikom, ale dzięki Wolfowi, Petrominowi i Betince, więc to Ci poleciłem...

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=203&w=6755706&v=2&s=0

Cóż, jestem dyletantem w tematyce muzeów, wykopalisk i kościołów, więc
przewodnik Zralka, głównie temu poświęcony, okazał się dla mnie w dużej mierze
nieprzydatny, choć okazał się bardzo ciekawą powieścią historyczno-kulturalną.
Zresztą, pomimo jego ceny, rozleciał się już przy pierwszym czytaniu.
I nie można z niego dowiedzieć się np., że nad Balos można (i warto!) dojechać
autem, a na moście w Aradena przeżyć prawdziwy zachwyt itp.

Pozdrawiam serdecznie :)

bah77

P.S.: Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa. :D
homohominilupus napisała:

> to udanego wyjazdu, galaxian!
> mozesz powiedziec skad drukowales mapki?

Mam 3 mapki i kazda byla z innej strony.
Nie sa to jakies super dokladne mapy samochodowe, a jedynie pogladowe, aby
wiedziec gdzie ktore miasteczko i plaze i sie znajduja.

To jedna, chyba najdokladniejsza:
www.gothassos.com/thassos%20map.htm
Ale aby ja zapisac to trzeba zrobic "zrzut ekranu" bo wylaczyli prawy klawisz
myszy :)

Mamy google jakos mi sie nie podobają :)

> jakbys podczas wyjazdu korzystal z netu i chcialoby Ci sie wejsc na
> forum, to moze skrobniesz pare slow? Im wiecej relacji, tym lepiej

Nie wiem czy bede mial dostep do netu.
Jesli tak co cos skrobne :)
Uwazam jak wyzej napisano. Przestrzenie do pokonania ogromne.
Skala nieporownywalna z tym co znacie z Niemiec. Dwa razy
jezdzilam po zachodnich stanach. Za kazdym razem podroz zaczynalam w
Las Vegas. Najprostsze i najtansze wynajecie samochodu.
Najprostsza "nauka" jazdy samochodem w USA,bo stosunkowo trudno sie
zgubic, a mapek miasta i wyjazdow z niego mozna znalezc zilion.
Duzo zupelnie tanich hoteli. Ja nigdy nie wydalam w kasynach ani
centa, a czas mozna miec zajety cala dobe i wiecej. Co mozna robic
w L.A, ktore jest glownie wielka autostrada? Zapewne Uniwersal
zobaczyc, objechac dzielnice z "najsynniejszym" kodem pocztowym....
Dlatego nalezy wziac dokladna mape samochodowa, najlepiej w wersji
amerykanskiej, gdzie odleglosci podane sa w godzinach jazdy i
wytyczyc trase, ktore pozwoli dojechac do najbardziej
interesujacych nas miejsc. Nie szukac moteli w poblizu miejsc
docelowych, bo zawsze sa drozsze i moze nie byc miejsca. Droga
wzdluz Pacyfiku jest niezapomniana, ale niezapomniane sa wymienione
w linkach parki, a ja oprocz tego np kocham pustynie Arizony i
stan Utach z jego parkami narodowymi, wyliczac mozna dlugo.... I
tego wszystkiego nie zaliczysz w kilka dni.
a przeprosiny za durnia i tym podobne,to przez klawiature szanownemu Panu gg
nie przejda?
20 tysiecy ludzi,to jest okolo 100 blokow,kazdy po 10 pieter,chyba usiade nad
dokladna mapa okolicy i zaczne liczyc,tyle ze czasu szkoda.tutejsza
parafia,czyli przy ul.bolkowskiej obejmuje duzo wieksza powierzchnie,niz ta z
ul.góralskiej(sprawdzajcie,jak nie wierzycie),a kosciol powstal tam w lat 10 i
to nie byle jaki.jak dodal Pan ulrychowiak,z datkow parafian.
a teraz czas podsumowac,bo Pan gg,jak byl niemily,tak jest dalej.
-nie przeszkadza mi obecnosc kosciola,cerkwi czy tez synagogi pod oknem,
-nie przeszkadza mi bicie dzwonow trzy razy dziennie,przynajmniej budzika rano
nie musze uzywac,
-nie interesuje mnie to,co ksieza robia w domu parafialnym:szkole,salon
masazu,gabinet stomatologiczny,czy warsztat samochodowy,
-nie interesuje mnie co ksieza robia z pieniedzmi,ktore dostaja na tace,bo to
ich pieniadze.nie chcesz,nie dajesz,
-nie interesuje mnie dalsza dyskusja o tym co wyzej,bo czasu mi szkoda.
za to denerwuje mnie to,ze co niedziela i swieto koscielne,mimo ze nie mam na
to ochoty,musze uczestniczyc w kazdej mszy swietej,bo w kosciele musi byc
glosnik na zewnatrz,a jak komus sie nie podoba to niech sie najlepiej
wyprowadzi,mimo ze bloki byly wczesniej niz kaplica zbudowana na biegu,bo
poprzedni kosciol spalil sie niedawno.czy musze cos jeszcze Panstwu tlumaczyc?
Temat ten rozciągnął sie na 50 postów od czerwca 2009 r. Sam autor
się nie odzywa od tamtej pory.Jeżeli nawet coś załatwił powinien
napisać.A tu ochotników do pracy co nie miara. I dziwię się,że chyba
niektórzy nie przeczytali dokładnie gdzie jest ta impreza- pisało
wyraźnie 100 km od Warszawy w strone Białegostoku.Patrząc na mapę
samochodową wychodzi mi tu Ostrów Maz lub Zambrów. A tu oferty z
drugiego końca Polski. Ludzie zastanówcie się: kto będzie ciągnął
obsługę z tak daleka? Przecież to dodatkowe koszty dla usługodawcy i
dla klienta. Czy takie dalekie wypady są opłacalne? No trzeba trochę
marketing brać na zdrowy rozum. No chyba ,że rzeczywiście klient się
upiera, chce płacić- proszę bardzo, można jechać kilometry.Ale wg
mnie dalekie trasy nie są opłacalne.
Czy ktoś może polecić dobrą mapę samochodową Krety
oczywiście aktualną, dokładną, nazwy na mapie zgadzały się z rzeczywistością
(dwujęzyczna grecki, angielski lub polski).
Czy ktoś kożystał z wypożyczalni samochodów w Rethymnom? np. orientacyjne
ceny, może konkretną wypożyczalnie, na co należy zwrócić uwagę przy
wypożyczeniu samochodu.
Nie porównuję nas.
My jesteśmy lepsi. Ostatecznie to oni dwa razy przegrali wojnę.
A jadąc schodami metra trudno spowodować wypadek samochodowy.

Tak natomiast wyglądają monachijskie autostrady na mapie Warszawy:
siskom.waw.pl/mapy/europa/warszawa-monachium.gif
Jak widać, pokrywają się dokładnie z linią przebiegu autostradowego ringu proponowanego przez pseudoekologów - czyli Sochaczew, Góra Kalwaria, Mińsk Mazowiecki
robert_c napisał:

> Nie porównuję nas.
> My jesteśmy lepsi. Ostatecznie to oni dwa razy przegrali wojnę.
> A jadąc schodami metra trudno spowodować wypadek samochodowy.

No nie.... piszesz bardzo na temat (inaczej) ... ale to oni po przegranej wojnie
stworzyli kraj do którego to my jezdzimy za chlebem a nie odwrotnie..

> Tak natomiast wyglądają monachijskie autostrady na mapie Warszawy:
> siskom.waw.pl/mapy/europa/warszawa-monachium.gif
> Jak widać, pokrywają się dokładnie z linią przebiegu autostradowego ringu propo
> nowanego przez pseudoekologów - czyli Sochaczew, Góra Kalwaria, Mińsk Mazowieck
> i
>

Bzdura... załączona przeze mnie mapa pokazuje, że autostrada omija łukiem miasto...
Chyba "obwodnica" bo któż nią bedzie jeździł??? czytelniku28 spójrz
na mapę samochodową Polski i dokładnie zapoznaj się z nią zanim
cokolwiek "mądrego" napiszesz! Co do Twojej ideologii korzystnego
wpływu autostrad czy dróg szybkiego ruchu na środowisku nawet nie
zamierzam dyskutować.
A co do do budowy domów w okolicy to po pierwsze: domy nie niszczą
lasów (nie robi sie z powodu budowy domu wycinki hektarów lasu), a
po drugie warunki zabudowy narzucają minimum 60% powierzchni czynnej
biologicznie!!!
Moja pierwsza samodzielna trasa (po paru miesiącach jeżdżenia z mężem) to
przejazd 25 km z synkiem po męża do szpitala. Cala noc nie spalam, śnila mi sie
operacja na otwartym sercu (moim!) i jakis wyadek samochodowy (nie mój). W
myślach przejechalam tę trasę milion razy. Jakos poszlo.

300 km to niewiele, jeżdże tyle czasem w jeden dzień (tez nie jestem
wieloletnim kierowcą). Po prostu jak jestem bardzo zmęczona, to nie wyprzedzam,
tylko się ustawiam za jakimś tirem i sune sobie wolniutko, 90 km/h.

Opracuj sobie dokladnie trase z mapą w ręku, żeby zmniejszyć ilosć
niespodzianek

Powodzenia i nie daj się zniechęcić!
Gość portalu: a napisał(a):

> www.mappy.com
>
> Dodali Polskę :-)
> Fajna mapa, bo potrafi pokazać dokładny adres (tzn. gdzie dokładnie jest w
> obrębie ulicy) i pokazuje ulice wyłączone z ruchu samochodowego.

********************************

Do kolekcji:

www.de.map24.com/
www.viamichelin.com
A mnie tego rodzaju mapy śmieszą, bo wyglądają jakby miały być tapetą do pokoju
dziecinnego. Przez parę lat sporo jeździłem po Europie i nie tylko - w
Niemczech, Włoszech czy Hiszpanii praktycznie każdy region wydaje dokładne
bezpłatne mapy dla turystów, takie na podstawie których mozna dojechać do
praktycznie najmniejszej wsi. Podobnie rzecz się ma w USA i Kanadzie, gdzie
stanowe biura informacji turystycznej gratisowo rozdają mapy samochodowe z
zaznaczonymi głównymi atrakcjami.
Mapa wydana przez SIT to moim zaniem efektowny, ale raczej bezużyteczny gadżet.
szukam dokładnej mapy Niemiec
Poszukuję dokładnej (najlepiej samochodowej) mapy Niemiec. A konkretnie
chodzi mi o miejscowości takie jak Manc( czy Manz), Saulchejm (czy Saluchejm)
i Udenchejm. Muszę tam dotrzeć a nie wiem gdzie to jest i jak się tam dostać.
POMÓŻCIE, please!!!

PS. Nie znam niemieckiego.
jest jeszcze drugi program - firmy Microsoft.

virtualearth.msn.com/
dziala tak samo jak Google Earth - czyli jako fotograficzna mapa samochodowa.
Niestety - najwiecej zdjec tylko z USA - pozostale kraje gorzej przedstawione..

Adres wpisuje sie po lewej stronie u gory (WHERE) - naciska AERIAL PHOTO -
plusem i minusem mozna przyblizac lub oddalac.

co do jakosci i ilosci zdjec - to sa to zdjecia satelitarne z
www.terraserver.com - i nie zawsze wszystkie miasta/miejsca pokazane sa
dokladnie

jak sie wam chce pobawic - to sprobujcie porownac obrazy z adresem w USA:
1600 Pensylwania Ave, Washington DC

mi sie bardziej podoba Google Earth - tam po prawej na dole jest opcja TILT -
czyli mozna obrocic obraz z widoku pionowego na poziomy
No ja tam swój zakątek zjeździłem dość dokładnie.
Osobiście nie mam trekinga, ale znam większość ludzi którzy te szlaki
wyznaczają, lokalnych przewodnikopisarzy i lokalne założenia dla szlaków z
rowerkiem są takie żeby były przejezdne przez niedzielnego cyklistę na MTB albo
wprawnego na trekingu. Jadąc z jedną grupką znajomych zawsze kilka osób na
trekingach się trafia i jeszcze nikt nie zaginął (fakt że jadą z jedną, góra 2
sakwami). Pare szlaków na które można wyruszyć z 4 sakwami w Polsce jest, jeden
wiedzie od Berlina przez Poznań po Moskwę. Szlaki EuroVelo raczej po chaszczach
nie prowadzą.

Szosówką bym z asfaltu nie zjeżdżał, dla szosówek są mapy samochodowe. Nie
upieram się że moja wersja jest lepsza, osobiście na wyprawy zawszę jadę
objuczonym MTB więc pewnie mam wyrobione nieco inne standardy przejezdności ;)
> Mocowania na kierownice garminów nie
> wytrzymują szybkiej jazdy po nierównym terenie i pękają.

A do jakich garminów? Bo każdy typ ma inne.

Co do tematu:
Najpopularniejsza gpmapa zawiera naprawdę dużą ilość drog szutrowych dopuszczonych (i nie dopuszczonych) dla ruchu samochodowego. W mojej okolicy tych dróg jest sporo ale ponoć nie w każdym rtejonie kraju tak jest. Posiada ponadto sladowe tresci topograficzne (lasy, jeziora, rzeki)
CNE zawiera bradzo dokładną siatkę dróg ale nie ma zadnych informacji topograficznych.
Mozna te mapy wzbogacić o warstwice.

Napopularniejsza mapa topograficzna polski (nie całej) jest topo 100 pl - gpsmaniaka - ale mapa jesli chodzi o pokrycie drogami jest na poziomie gpmapy - w sumie słabo. Choć wbrew pozorom to wystarcza. Zawiera tresci topograficzne i szlaki turystyczne.

Sa takze inne mapy topograficzne dla naszego kraju - mozna poszukac na mapcenter.

Strony niektorych nadlesnictw zawierają pliki szlaków turystycznych w GPS'owych formatach.

Na marginesie - przy nawigowniu z gps ilosc dróg czy scieżek na mapie wcale nie jest kluczowa. Bardziej chodzi o ustalenie swego polozenia - odleglosci do celu i kierunku poruszania.
Nie wiem czy Ci dobrze doradzę: ale ulica Lompy jest niedaleko ulicy
Jagielońskiej, na której znajduje się Urząd Wojewódzki a obok niego dość duży
parking samochodowy. Od tego miejsca jest nieduzy odcinek drogi do Lompy.
Także warto byłoby sie kierować na Urząd Wojewódzi ewentualnie Plac Sejmu
Śląskiego, który jest w tym samym miejscu.
Obejrzyj sobie dokładnie na mapie: mapa.szukacz.pl/
Cytat sowca napisała:
Szefostwo z MPK albo Urzędu Miasta (nie wiem dokładnie, kto opracowywał plany
remontów i komunikację zastępczą) powinno zostać poddane społecznemu linczowi na
Placu Wolności.  

Zarząd Dróg i Transportu, czyli pani Giedryś. Za społeczny lincz niechaj posłuży
jej obrazek w bucikach na skądinąd zgrabnym obcasiku, jadącej nieco
rozkolebotanym rowerem po łódzkiej ścieżce rowerowej. Miała za swoje :P
(była kiedyś akcja przejażdźki z łódzkimi radnymi jedną ze ścieżek. Bardzo
pięknie zachował się Godson, wzywając Straż Miejską do zaparkowanego na ścieżce
buraka samochodowego)

Na wiosnę i w wakacje był horror, ja starałam się dojeżdżać rowerem, chociaż
jeżdżenia po mieście rowerem szczerze nie lubię, bo to trochę jak całowanie
tygrysa w odwłok: przyjemność niewielka, a ryzyko duże. Teraz jest lepiej, dziś
z jednego krańca Łodzi na drugi (mój Julianów -> Paderewskiego przy Karpackiej)
przemieściłam się w czasie około półgodzinnym, mam wreszcie sprawny, omijający
wąską, zakorkowaną Kilińskiego dojazd na południe Łodzi.
Ale do warszawskiej łódzka komunikacja się nie umywa. Między innymi dlatego
jestem taki hura-bura-szef-podwóra przyjeżdżając na spotkania Musierowiczystek -
mając w ręku plan stolicy, w komórce mapę targeo i warszawską komunikację przed
nosem wiem, że tu doczłapię, tam pojadę za daleko (ostatnio rzuciły się na mnie
dwa Marymonty), ale dojadę sprawnie i bez zbędnych przesiadek.

A swoją drogą przychylam się do focha Sowcy, Ding_yun, następnym razem proszę
się odezwać, a ugościmy :)
Gość portalu: bromden napisał(a):

> jest taki fajny atlas z trasami rowerowymi w okolicach wroclawia, ale przeciez
> wystarczy zwykly atlas samochodowy,

Nie polecam ani jednego ani drugiego, chyba że ktoś lubi przejażdżki w
towarzystwie pędzących konserw. Jedyna słuszna pozycja, jaką znalazłem to
mapa: "Okolice Wrocławia" (skala 1:100 000) - są tam zaznaczone dość dokładnie
drogi gruntowe i niektóre ścieżki w lasach. Do tego plan Wrocławia - możliwie
dokładny - jeśli ktoś lubi penetrować zakamarki ;)

> tras jakos starannie nie planuje, jade, gdzie mnie oczy poniosa,
> jak przyjdzie wiosna, to ...

Kolega, widzę, rowerzysta wiosenny :). Plany są rzeczywiście bez sensu, ale oczom
też ufać nie mam zamiaru, bo już kilka razy zaniosły mnie w oklice jakichś
pieprzonych autostrad i innych zdziczałych zakątków. Przed wycieczką wolę wybrać
możliwie nieuczęszczany kierunek i bliskość lasu.
Ja korzystam z mapy Okręg Katowicki 1:40 000 (od okolic Siewierza na N do
Tychów na S i od Gliwic i okolic na W do DG i okolicznych przysiółków na E) Ma
wszystkie przejezdne scieżki w lasach (tzw drogi pożarowe), nazwy ulic
(przydatne w obcych miastach), niestety niezbyt dokładnie zaznaczone są ulice w
przypadku dużego zagęszczenia, ale ma dodatkowe mapki centrów wszystich
wazniejszych miast. Nie ma zaznaczonych szlaków turystycznych (mają je
dokladniejsze plany poszczególnych miast 1:20tys i 1:10tys).
Polecam, MZ wszytskie pseudo atlasy górnego ślaska wymiekaja...

Na S od Tychów korzystam ze starego planu tychów 1:20tys (sprzed podzialu gminy
w 1990) jest super, i planów poszczególnych gmin 1:20 tys.

Nie polecam atlasów samochodowych 1:200, 1:300, map krajoznawczych 1:300 (taki
zestaw 8 map = cała Polska) i map z jakiegos wydawnictwa wojskowego 1:100
(takie fioletowo-żółte), MZ za malo dokladne...

Co do jury to nie mam pojecia... ale wydaje mi sie ze map jest aż za dużo...
> Ciekaw jestem tylko szczegolow czyli samej sciezki. Czy to bedzie po
> istniejacych drogach samochodowych czy nie? Jaka nawierzchnia? To naprawde
> nie
> sztuka wyznaczyc sobie kreske na mapie "O, tu bedzie sciezka" w terenie
> postawic kilka tabliczek czy namalowac znaki na drzewach i niby juz mamy
> sciezke. Tylko co z tego ze sama sciezka jest nadal taka jaka byla - albo
> piaszczysta albo rozmakajaca po deszczu albo z korzeniami i kamieniami. Takie
> to by mamy w lasach juz teraz, licze ze to bedzie PRAWDZIWA SCIEZKA, tym
> bardziej jesli wg ambicji jej projektrantow ma stanowic realna konkurencje
> dla
> niemieckiej Nysa-Odra.

Dokładnie. Odcinki dróg dla rowerów na trasie Mescherin-Lubieszyn są po prostu
cudne. Z reguły jest to równiutka nawierzchnia asfaltowa. Czasem jest to
kostka, ale niefazowana i równo wyprofilowana. Jeśli taka ma być polska wersja,
to wróżę jej sukces. Jeśli natomiast będzie to bubel po naszemu: kostka
fazowana ułożona na zwykłym piachu, to turystów to raczej nie przyciągnie. Nie
ma nic gorszego niż telepać się sto kilkadziesiąt kilometrów po wertepach. Od
tego jest las ;-)

POzdro
Tomek
Raduszec Stary-tego nie ma na mapie!!?
..a przynajmniej w atlasie samochodowym 1:300000.Dziwne bo zawsze znajdowałem
w nim nawet największą 'dziure'(wybaczcie okreslenie).
Mama Klałdi mówiła kiedyś że córeczka przyszła na swiat w Krośnie
Odrzańskim,a Cezar wspominał ze Klałdia z lubuskiego,ale czy ktos wie gdzie
dokładnie jest ten Raduszec??
Gość portalu: pidżej napisał(a):

> niby darowanemu koniowi itd., ale w dołączonym do dzisiejszej gazety atlasie
> samochodowym nie mogę nic znaleźć - wybieram ze skorowidza arkusz 18 z
> tarnowem - dostaję lubelskie z kawałkiem ukrainy, chcę ziemi lubuskiej -
> dostaję olsztyn. czy były jakieś zmiany które przeoczyłem?

W dzisiejszej "Stołecznej" jest sprostowanie (a dokładnie przeprosiny).
Dali ciała i numery w górnych rogach odpowiadają kolejnym stronom atlasu, a nie
numerom map w skrowidzu.
I tak mapa 1 jest na stronie 4, mapa 2 na stonie 5, itd.
We wtorkowej Wyborczej mają jeszcze raz dołączyć ten atlas, pewnie juz
poprawiony.

Pozdr@wiam

TRUSKAVA
Prośba o mapę samochodową Ronda Mogilskiego
Szanowna Gazeto Wyborcza - GAZETA W KRAKOWIE !!!!
My biedni kierowcy prosimy Ciebie o zamieszczenie mapy samochodowej Ronda
Mogilskiego z dokładnym podziałem na pasy oraz naniesionymi miejscami gdzie
stoją biedni chłopcy w białych czapkach zbierający na flaszkę.
Komentarz Idiotkomisarza o tym jak to wszystko zrobiono dla naszego dobra
i w celu ułatwienia nam życia oraz uławtwienia jazdy po Krkowie możesz sobie
darować. Znając też Twój spryt i szerokie znajomości w Zarządzie Miasta i
Policji podaj nam jakie są najbliższe plany modernizacji ( co by tu jeszcze
spieprzyć panowie ) kolejnych ulic i skrzyżowań w Krakowie. Wiedza ta pozwoli
nam na opracowanie planów przejazdu przez Kraków.
Z poważaniem
kierowca
Polecam wam przewodnik po krecie firmy Marco Polo. zawiera bowiem bardzo
dokładny atlas samochodowy Krety, o niebo dokładniejszy niz mapy oferowane
przez wypożyczalnie albo dostepne w sprzedaży. Kupiłem go chyba przez onet za
ok. 24 zł.
Najlepiej jest zabrać ze sobą Guerquina albo Kajzera i dobrą mapę okolicy
(wystarczy dokładny atlas samochodowy 1:200.000) i te wszystkie przewodniki a
raczej "wyciągacze kasy" można sobie darować.
lmalczewski napisał:

> Najlepiej jest zabrać ze sobą Guerquina albo Kajzera i dobrą mapę okolicy
> (wystarczy dokładny atlas samochodowy 1:200.000) i te wszystkie przewodniki a
> raczej "wyciągacze kasy" można sobie darować.

Nie zgodzę się do końca z Tobą. Dla mnie przy wyprawie do nowego miejsca
istotne jest posiadanie zdjęcia obiektu, gdyż wiem wtedy czego szukać. Ile
razy - zachowane fragmenty murów przyziemia okazywały się czymś bardzo dużym,
albo z kolei nieistniejącym. Wybacz - Guerquin jest klasyką, którą "wypada"
mieć na półce, ale stan wiedzy od tego czasu się znacznie poszerzył. Poza tym w
G. informacje o lokalizacji są zazwyczaj bardzo skąppe, sprzed kilkudziesięciu
już lat i w podróży mało przydatne. Natomiast Leksykon rzeczywiście zabieram na
dłuższe wyprawy (mam 2 egzemplarze jeden jak spod igły na półce i drugi
do "trzaskania" w podróżach ;) ), jest on bardzo przydatny przy szukaniu
obiektów zachowanych w nikłym stanie, choć staram się jeszcze wyszukać coś w
innych źródłach. Nawiasem mówiąc w Leksykonie parę razy też natknąłem się na
drobne potknięcia, co nie umniejsza absolutnie wartości tego opracowania. Co do
przewodników - czesto zabieram dodatkowo ze sobą, a raczej zabierałem, bo
większość tych obiektów już znam, przewodniki Kaczyńskich po Polsce północnej
i południowej - uwagi na zdjęcia (niezbyt rewelacyjne), w przypadku lepiej
zachowanych obiektów dające pojęcie - czego szukać w danej miejscowości.
Kwestia wartości merytorycznej opisów to inna sprawa, ale na podróż to
wystarcza. Czasem w przewodnikach jest zamieszczone jedno, dwa zdania
ułatwiające szybkie znalezienie obiektu w danej miejscowości - a czasem jak
wiem z doświadczenia miejscowi robią wielkie oczy, gdy pyta się ich o zamek.
Czasem jadąc na większą wyprawę zabieram książki dotyczące konkretnego regionu -
np Radackiego, Janochę (Pomorze Zach. i Środkowe) lub coś konkretnie o zamkach
krzyżackich, albo dolnośląskich lub innych.
Natomiast w pełni podpisuję się pod sensem wożenia ze sobą atlasu 1: 200 tys.
(byle nie Kopernikusa) jest bardzo dokładny - ile razy władowałem się w
zaznaczone na nim drogi polne lub leśne, przejezdne wyłącznie traktorem ;)
Dosyć długo jeździłem z Mapą Zamków i często też ją mam - na początek była
dobra, choć weryfikacja opisów zwłaszcza we fragmentach dotyczących stanu
zachowania bardzo by sie przydała.
Jadąc w konkretne miejsca chyba mozna też zabrać coś z "radosnej" twórczości
Sypków - dla ułatwienia znalezienia obiektu, a merytoryczne informacje lepiej
czerpać z pewniejszych źródeł.
Myślę, że każdy ma swoje upodobania ;)
pzdr
raczej nie, ale na dokladnej mapie samochodowej mozesz zobaczyc
Dokładnych to chyba nawet Turcy nie mają, pare lat temu kupiłem u nich
samochodowy atlas ich kraju, wysłużył mi się już bardzo ale niejednokrotnie
mapy w nim miały średni związek z rzeczywistością ;-)
> domyslam się, że używasz też gpmapy3.0. Wrażenia? Może napiszesz koleżance i-
b,
>
> że można na tym trafic w wybrane miejsce w Polsce w przeciwieństwie do
> map "jedynie słusznych" firm oraz "samochodowego" sprzętu do nawigacji.

Jej chyba nie warto nic tłumaczyć. Czytania ze zrozumieniem uczą w podstawówce,
a ona ją chyba skończyła - więc już się nie nauczy :)

Nie używam GPMapy 3.0. Dopiero chcę ją kupić. Do tej pory używałem Nawigatora
Emapy.

GPMapę ma od niedawna kolega i bardzo ją sobie chwali. Ma błędy (jak wszystkie)
i zdaje się słabe pokrycie terenów zalesionych (więc na wędrówki nie za
bardzo), w porównaniu z Nawigatorem ma również mało dróg gruntowych.
Z zalet - jedna nieoceniona - ma sprawnie działający w Polsce autorouting z
poziomu odbiornika, czego nie ma żadna inna mapa. Jest też zgodna z Map Source,
więc można ją ładować na jedną kość CF razem z mapami z CN i podobno nie ma
problemów z routowaniem trasy przez granicę (z Polski do Niemiec np.).
Wyszukiwanie adresu miasto-ulica-nr domu (z poziomu odbiornika) działa bez
problemów - prowadzi pod drzwi :)

Jak sam wypróbuję, będę mógł potwierdzić:)

nasza
> koleżanka nie doczytała, że ta, jak Ona nazywa, "badziewie" także mozna
> podłaczyć (w zależnosci od modelu) do innych układów samochodu.

SP 2650 można podłączyć do samochodowej elekroniki. Na pewno to usprawnia
działanie GPSa na wąskich, zabudowanych ulicach, ale prawdę mówiąc, mi zdarza
się zgubić sygnał tylko na Wilczej, czy innych tego typu uliczkach a i to nie
za często - warunek - antena na dachu a nie wewnątrz samochodu.

> p.s. o amerykańskiej policji mówi się, że uzywa garminów do nawigacji w
> miastach (gęsta zabudowa, szybkość reakcji); dokladnie takich samych, jakie

> dostępne dla normalnego klienta (bez wodotrysków)

Też tak słyszałem. Używali zdaje się SPIII a teraz dostali do testowania nowy
model - wygląda jak mały iMac:)

A wracając do koleżanki - zadziwiający brak samokrytycyzmu. Ciekaw jestem dokąd
idą głupie dziewczynki? ;)

Pzdr.
Gal
Radzę Ci najlepiej, jak potrafię...

Auto znajdziesz sobie na miejscu, a teraz warto nabyć dobrą mapę wyspy,
przejrzeć Forum i dokładnie zaplanować sobie wycieczki samochodowe... :)

Pozdrawiam

bah77
Właściwie to ten przewodnik "Marco Polo" jest za darmo, bo sama mapa MP
kosztuje tyle samo, a do wycieczek samochodowych jest wystarczająco dokładna,
więc też polecam... ;-)

bah7
To Chorwackie bezdroża przyprawiły mnie o dreszcz emocji w te wakacje.
Wybraliśmy się na samodzielną,, samochodową wyprawę w dolinę rzeki Cetiny.
Zatrzymując się w różnych miejscach podziwialiśmy piękno Chorwackiego
krajobrazu. Mieliśmy mało dokładną mapę, a kolejnym celem naszej wyprawy tego
dnia było przygraniczne miasto Imotski. Staraliśmy kierować się na południowy
wschód jednocześnie wybierając najbardziej atrakcyjne widokowo drogi. Błądząc
po wąskich szlakach znaleźliśmy się na szczycie, z którego mogliśmy podziwiać
ujście Cetiny do Adriatyku. Widok był bajkowy, ale zgodnie doszliśmy do
wniosku, że nie do końca wiemy, gdzie się znajdujemy i gdzie należy jechać.
Zastanawiając się, w którą stronę powinniśmy się udać, zobaczyliśmy
kierunkowskaz, a właściwie reklamę konoby (czyli knajpy). Reklama była
słusznych rozmiarów. Uznaliśmy, że konoba ta znajduje się zapewne przy głównej
drodze, która zaprowadzi nas dalej do Imotski kolejnego celu naszej wyprawy.
Przez kilka kilometrów podążaliśmy za wielkimi znakami KONOBA. Droga stawała
się coraz węższa i bardziej kręta. Dotarliśmy do bardzo małej, starej i lekko
zaniedbanej wioski, w której uliczka była tak wąska, że lusterka samochodu
niemal ocierały się o mijane zabudowania. To tu, na końcu drogi (końcu – bo
dalej nie dało się po prostu jechać) znajdowała się KONOBA. Knajpka okazała
się „mini barem” w jednej z wiejskich izb. Wierzcie mi – tu diabeł mówił
dobranoc. Zatrzymaliśmy się tam na krótki odpoczynek. U miejscowych gospodarzy
kupiliśmy domowe wino i pyszną orzechówkę przy której wieczorem wspominaliśmy
naszą małą przygodę z chorwackich bezdroży.
Mój M zajmuje się tym tematem zawodowo, więc poprosiłam żeby coś Ci poradził.
Oto kilka rad mojego fachowca, pozdrawiam:

najwazniejsze przy zakupie jest to do jakich celow bedzie uzywana nawigacja i
jaka kwota dysponujesz. Same urzadzenia roznia sie miedzy soba funkcjami -
oprocz prowadzenia do celu mozna jeszce sluchac muzyki czy uzywac ich jako
zestawu glosnomowiacego. Dla mnie nawigacja to nawigacja - ma doprowadzic
bezpiecznie i bez problemow do celu. Dlatego nie szukalabym urzadzenia z
niewiadomo jakimi funkcjami.
jezeli szukasz nawigacji to szukaj nawigacji !! nie decduj sie na zadne
urzadzenia wielofunkcyjne typu telefon, palmtop itp. jezeli cos jest do
wszystkiego to jest do niczgo.
Druga sprawa to oprogramowanie czyli tzw "mapy". Najlepsze (to moje zdanie!!)
mapy w tej chwili ma "AUTOMAPA PL" (oczywiscie rozmawiamy tylko o Polsce).
wedlug danych producenta ma 99,9% pokrycia Polski. Z opini wielu uzytkownikow
jest dokładna i naprawde dobrze prowadzi. Pewnie znajda sie tacy co powiedza ze
sa ine duzo lepsze mapy - kazdy ma swoje zdanie. Oczwiscie sa wyjątki. Raz
szukalismy pewnej ulicy i z wielu dostepnych mi urzadzen znalazlem ja (ulice)
tylko w jednym urzadzeniu nie koniecznie najlepszym.
Tematu map na Europe nie poruszam.

MOJA RADA !!! Jezeli wiesz jaka kwote chcesz przeznaczyc i wiesz konkretnie co
chcesz od urzadzenia to proponuje udac sie do najblizszego sklepu z nawigacjami
i organoleptycznie wybadac ktora jest najbardziej odpowiednia. Kazdy szanujacy
sie sprzedawca pozwoli wlaczyc urzadzenie a wtedy sama mozesz sprawdzic jak
dokladne mapy urzadzenie posiada. Wpisujac nazwy ulic (najlepiej z nr domu)
zobaczysz czy wogole jest taka ulica uwzgledniona w mapie i jak jest oznakowany
dojazd itd.

Na co warto zwrócic uwagę:
- CENA !!!!
- mapy !!! (sprawdzic czy sa aktualne !!! czy z 2007 roku czy 2009 roku)
- czy jest slot na karte pamięci
- sposob mocowania (uchwyty)
- czy jest ładowarka sieciowa (samochodowa jest w standarcie)
- Wielkość ekranu
- Dodatkowe funkcje

Nie bede podawal i polecal kokretnych modeli bo nie chce zeby mnie zakrzyczeli.

Jezeli chcesz bardziej szczgolowych informacji sluze pomoca.
Witam ponownie!
Dziś nie o samorządzie ale postanowiłem zrobić alternatywny tekst do
Pana Połowniaka. Czy aby wszystko co Pan pisze jest prawdą?
Jeśli się uda proponuję Wam kontrpropozycję do artkułów Połowniaka -
poczytajcie o prawdziwej Szwecji.

Malmö i most.

Most przez cieśninę stał się nie tylko bramą pomiędzy Szwecją i
Danią, ale tak naprawdę otworzył dopiero Szwecję w pełni na Europę.
Istniejące wcześniej linie promowe nie dawały takiej szansy. To
prawda, że mieszkańcy migrują. Ale prawda jest taka, że największy
ruch ludności ma miejsce w samej Szwecji, gdzie ogromna ilość
Szwedów w poszukiwaniu dobrze płatnej pracy osiedliło się w Skåne
(południowa Szwecja) i to oni podróżują do pracy do Danii. Podróżują
codziennie samochodami, używając tzw. Brobizz - stałych przepustek
na przejazd mostem lub podróżują koleją, której linia układa się w
kształt litery U (warto sobie to obejrzeć na mapie) - od szwedzkiego
Helsinborga (uroczej miejscowości o wielowiekowej historii przez
Malmö do Kopenhagi aż po Helsingør, który leży dokładnie naprzeciw
Helsinborga. Notabene pomiędzy tymi dwoma miastami w godzinach
szczytu pływa po kilka promów w godzinie (dla porównania prom w
Świonoujściu to mniej więcej 1/10 promu w Helsinborgu). Turystyka
zakupowa, o której się tak szeroko rozpisuje Pan Połowniak z
pewnością ma raczej odwrotny kierunek, bo to właśnie w Danii są
niższe ceny alkoholu, papierosów, artykułów spożywczych czy nawet
przemysłowych. Zjawisko to z pewnością wynika z faktu, że obydwa
kraje nie należą do strefy euro. Most (właściwie przeprawa) który
jest niezwykłym osiągnięciem myśli architektonicznym i budowlanym
otworzył jeszcze jeden nowy kierunek, mianowicie Dania – Bornholm.
Duńczycy zakochani w swej niezwykłej wyspie w ilościach trudnych do
opisania ciągną co roku na nią by spędzić tam choć kila dni. Do
Ystad prócz drogi biegnie oczywiście linia kolejowa z Danii i
docierają wielkie, przegubowe autobusy liniowe Gråhundbuss (przez
analogię do amerykańskich Greyhoundów). Dość powiedzieć, że z Ystad
w sezonie każdego dnia jest co najmniej kilka odejść promów
pasażersko-samochodowych na Bornholm.

Na podsumowanie
Przeprawa przez cieśninę Öresund stała się niekłamanym kołem
zamachowym dla całego regionu. Ożywiła gospodarkę i turystykę.
Projekt wspólny, pomimo oszałamiających kosztów budowy, z pewnością
się opłacił i Duńczykom i Szwedom.
Już wkrótce ciąg dalszy, jeszcze tu wrócę
pozdrawiam serdecznie

Sven
Nowa mapa
www.mappy.com

Dodali Polskę :-)
Fajna mapa, bo potrafi pokazać dokładny adres (tzn. gdzie dokładnie jest w
obrębie ulicy) i pokazuje ulice wyłączone z ruchu samochodowego.
Osiedle Andaluzja
Samymi samolotami bym się nie martwił. One latają dużo bardziej na południe i ja
mieszkając na Drohobyckiej słyszę je ale nie jest t uciążliwe. Gorzej z
helikopterami które mają bazę na Granicznej i latają nieregularnie. Jeżeli masz
na myśli to osiedle:
www.osiedleandaluzja.pl/index.php/page/show/keyname/location
to największym problemem dla tej lokalizacji może być hałas samochodowy.
Po pierwsze wspomniana już AOW, która wg moich obliczeń będzie około 300-500 m
od tego osiedla. Przebieg AOW widoczny jest pod tym linkiem
tinyurl.com/yulxgd
Można też go zobaczyć na mapie UM:
gisserver.um.wroc.pl/mapa/
należy wejść w warstwy/Komunikacja, drogi, lotnisko/Obwodnica (AOW) planowany
przebieg oraz Warstwy/Plany zagospodarowania przestrzennego i pozaznaczać
wszystkie. Wtedy będzie widoczny dokładny przebieg AOW i węzła Lotnisko. Wydaje
mi się że to głównie węzeł będzie generował hałas, gdyż sama AOW będzie położona
w rowie. Na maps.google widoczne są już efekty prac archeologicznych i na ich
podstawie pozwoliłem sobie nanieść przebieg AOW na mapę:
tinyurl.com/26w6u5
Po drugie, chyba większym zagrożeniem jest Graniczna. W przyszłości będzie to
jedna z 3 dróg doprowadzająca ruch samochodowy do węzłów AOW we Wrocławiu i
zapewne nie będzie chroniona żadnymi ekranami.
Po trzecie dodatkowym źródłem hałasu staną się zapewne Factory Outlet oraz
budowany właśnie Carefour. Nie wiadomo również co powstanie pomiędzy osiedlem a
Graniczną.
Natomiast sam projekt osiedla jest bardzo ładny i słyszałem o przystępnych
cenach. Jeśli miałbym coś wybierać to raczej z kompleksu Granada która wydaje
się być najbardziej oddalona od źródeł hałasu.
Wkleję jeszcze raz co pisałem w innym wątku:

Samymi samolotami bym się nie martwił. One latają dużo bardziej na południe i ja
mieszkając na Drohobyckiej słyszę je ale nie jest t uciążliwe. Gorzej z
helikopterami które mają bazę na Granicznej i latają nieregularnie. Jeżeli masz
na myśli to osiedle:
www.osiedleandaluzja.pl/index.php/page/show/keyname/location
to największym problemem dla tej lokalizacji może być hałas samochodowy.
Po pierwsze wspomniana już AOW, która wg moich obliczeń będzie około 300-500 m
od tego osiedla. Przebieg AOW widoczny jest pod tym linkiem
tinyurl.com/yulxgd
Można też go zobaczyć na mapie UM:
gisserver.um.wroc.pl/mapa/
należy wejść w warstwy/Komunikacja, drogi, lotnisko/Obwodnica (AOW) planowany
przebieg oraz Warstwy/Plany zagospodarowania przestrzennego i pozaznaczać
wszystkie. Wtedy będzie widoczny dokładny przebieg AOW i węzła Lotnisko. Wydaje
mi się że to głównie węzeł będzie generował hałas, gdyż sama AOW będzie położona
w rowie. Na maps.google widoczne są już efekty prac archeologicznych i na ich
podstawie pozwoliłem sobie nanieść przebieg AOW na mapę:
tinyurl.com/26w6u5
Po drugie, chyba większym zagrożeniem jest Graniczna. W przyszłości będzie to
jedna z 3 dróg doprowadzająca ruch samochodowy do węzłów AOW we Wrocławiu i
zapewne nie będzie chroniona żadnymi ekranami.
Po trzecie dodatkowym źródłem hałasu staną się zapewne Factory Outlet oraz
budowany właśnie Carefour. Nie wiadomo również co powstanie pomiędzy osiedlem a
Graniczną.
Natomiast sam projekt osiedla jest bardzo ładny i słyszałem o przystępnych
cenach. Jeśli miałbym coś wybierać to raczej z kompleksu Granada która wydaje
się być najbardziej oddalona od źródeł hałasu.
Opisując wrażenia z naszych pierwszych
greckich wakacji opieram się na czterech filarach :
1. Na kartkach papieru zrobione Jagody opisy do zdjęć (zawsze wieczorem właśnie
przy winku, gdy chłopaki już spali żonka brała aparat, kartkę, długopis i mapę i
spisywała fotografowane miejsca; mówiła, że nie będziemy pamiętać gdzie co było-
faktycznie wróżka jaka, czy co?)
2. Własne wspomnienia zapisane w "mózgotwardzielu"
3. Mapka przekazana wraz z samochodem przez Autoway.
4. Mapka z przewodnika Marco Polo (czasami zdarzało się, że na obu mapach drogi
biegły nieco inaczej; mimo, że mniej dokładna czasami lepsza była samochodowa, a
czasami lepsza ta z przewodnika.
Tak więc jeżeli będą jakieś błędy to wybaczcie, ale nie są one zamierzone i nie
mają na celu upiększenia historii (bo i po co, skoro Kreta naprawdę nie wymaga
żadnych "ulepszaczy").
Gacku- co do gipsu- już na kilka dni przed wyjazdem, celem prześwietlenia
musiałem go zdjąć. Od razu drogą kupna nabyłem taki usztywniacz na rzepy, który
w środku ma taką sztywną metalową blaszkę. Po prześwietleniu okazało się, że
złamana jest nie ta kość, którą zaopiniowali w szpitalu, a takie małe g...,
które nazywa się "kość łódeczkowata". Wymogłem na lekarzu, by na wyjazd nie
pakował mi ręki do gipsu (jaki by on nie był)- musiałem nawet podpisać
oświadczenie, że nie wyrażam zgody na gips. Praktycznie przez cały czas z tą
opaską latałem po Krecie- zdejmowałem tylko na kąpiele. Teraz już po kontroli
mam z nią łazić jeszcze co najmniej 6 tygodni i potem do kontroli. W każdym
razie łapkę dalej czuję, choć już zdecydowanie mniej.
rzeczywiście, masz rację z tym żeby sprawdzić na różnych serwisach a i pewnie
bez dokładnego prześledzenia mapy samochodowej się nie obędzie ;) a nie
zauważyłam opcji dla pieszych więc już sprawdzam!
Wyrobienie biletów rocznych troche trwa ( ok.30 minut). Najpierw
stoisz w kolejce do kasy, mówisz, ze kupujesz bilet roczny, płacisz,
a potem idziesz do innego pomieszczenia i tam dopiero wyrabia się
bilet roczny), ten bilet to taka legitymacja ze zdjęciem ( zdjęcia
robią na miejscu) ale za to drugiego dnia już wchodziliśmy omijając
wielgaśną kolejkę czekającą na kupienie biletu zwykłego i zrobienie
rocznego.
Wiesz, w zasadzie to nie wiem, jak 15 latek podejdzie do tematu
legoland, moze faktycznie 1 dzień mu wystarczy ( choć ja i mąż z
przyjemnością wróciliśmy tam drugiego dnia ( i z mapą, co jeszcze
zostało do zobaczenia)na niektóre atrakcje też poszliśmy drugi raz,
bo tak nam się podobało. No i w miarę dokładne pooglądanie miast i
budowli z klocków Lego też zabiera sporo czasu, a nie można tego nie
zobaczyć, chociaż w części (pływające statki, jeżdżąca straż, która
leje wodą, startujące samoloty, miniaturowe kopie słynnych miast,
budowli, wszystko z lego-fajne!) : w pierwszym dniu nie zdążyliśmy
pooglądać. Z tym, że byliśmy z 5 i 9 latkiem, więc dużo czasu
spędzaliśmy na atrakcjach dla takich maluchów:statek piracki, plac
basenowo-zabawowy, tor samochodowy i wyrobienie lego-prawa jazdy dla
naszego 5 latka, starszy uwielbia roller-castery, a tam zawsze spore
kolejki. Sala z robotami Lego Bionicle zrobiła tak ogromne wrażenie
na moim 9 latku, że cały wieczór mówił tylko o tym, jaki program
robota ustawi w następnym dniu ( ramię robota zakończone
siedzeniami, tam się siadało, zapinało, ustawiało rózne programy i
potem to ramię telepało tym siedzeniem razem z ludźmi na wszystkie
strony, w zależności od programu). Ja oczywiście musiałam zaliczyć
punkty-sklepiki z wyprzedażami róznych produktów lego- ciuszków,
plecaków, dzieci buszowały w wielkich pojemnikach i kupowały klocki
na wagę. Niesamowite efekty w kinie czterowymiarowym tak się nam
podobały, że w pierwszym dniu byliśmy na jednym filmie, a następnego
dnia musieliśmy zobaczyć drugi Dla starszych jest też sala,
gdzie otrzymuje się instrukcję i klocki i trzeba zbudować coś tam wg
instrukcji, chyba za to są jakieś nagrody, ale nie wiem, bo już nie
udało nam się tam zabawić ( to też zabierało trochę czasu). Ogólnie
jest tam tak dużo różnych atrakcji, że żal nie zobaczyć wszystkiego.
venus99 napisał:

> co dla ciebie oznacza:
> 1- nieopodal?

Za plecami

> 2- bardzo duży ruch samochodowy?

Droga na czerwono na mapie

> podaj dokładne dane.
Byłam na Krecie dwa lata temu na początku maja. Pogoda była taka sobie, ciepło, ale chwilami trzeba było zakładać cieplejszy sweterek. Strasznie wiało, ale bądź co bądź jest to wyspa. Byłam wtedy w piątym miesiącu ciąży więc dla mnie pogoda była OK. Hotele na Krecie mąją chyba rzeczywiście troszkę zaniżony standard, ale to przez bardzo surowy wystrój. My mieszkaliśmy w holetu 3*, a był gorzej urządzony niż w Hiszpanii klasa turystyczna. Zresztą jedna moja przedmówczyni właśnie o tym wspominała. Co do wydatków na miejscu to nie zgodzę się, że w tawernach można wydać majątek. Można bardzo przyzwoicie, niedrogo i smacznie zjeść, ale trzeba wiedzieć gdzie iść. Więc trzeba się dobrze rozglądać i iść tam gdzie siedzi najwięcej starych "czarnych" dziadków. Tam z reguły jest dobre jedzenie. W typowych knajpkach przy promenadach serwują tylko frytki, kotleciki, hamburgery itd. nie mają tam nawet tzatzik"ów. Wszystko nastawione pod Niemców (czyt. Majorka na Krecie). A w takich małych gospodach greckie jedzenie jest naprawdę smaczne i bardzo dobrze przyprawione i stosunkowo niedrogie. My wynajęliśmy sobie samochód i przez tydzień tylko jeździliśmy po Krecie, zaglądając w co ciekawsze kąty, mieliśmy samochód ubezpieczony kompleksowo (nadwozie, podwozie i opony) więc pchaliśmy się w drogi oznaczone na mapie jako czasowo nieprzejezdne, dzięki temu widzieliśmy "wąwóz śmierci". Widoki były za..... . Zwiedziliśmy całą wschodnią Kretę. Ale skoro jedziecie z takim maluszkiem to pewnie ominie Was przejażdżka samochodowa po wyspie. W każdym miasteczku turystycznym jest milion sklepów, które sprzedają dokładnie to samo: naturalne gąbki, przyprawy, oliwy z oliwek i inne wynalazki z reguły do jedzenia. Tak wyglądają sklepy z pamiątkami, ale trzeba przynać że ich miód z kwiatów tymianka jest nie do pobicia. Czasami zdarzają się sklepy z ceramiką ręcznie malowaną. Polecam wówczas tam wejść. My przywieźliśmy przecudne solniczki i pieprzniczki i dzięki temu przynajmniej raz dziennie wracam na Kretę . Wybierając się bardziej w góry można zakupić wyroby ludowe: strugane drewniane łyżki, obrusy, dywaniki, uozo własnej roboty (czyt. samogon - tylko najpierw trzeba spróbować!!, bo nie odpuszczą). Mi się tam bardzo podobało i kiedyś napewno jeszcze tam pojadę. Pozdrawiam MOnika (właśnie wybierając się do Egiptu )
cenzura i "obszary zamknięte"??
www.rp.pl/gazeta/wydanie_020704/kraj/kraj_a_4.html

"Obszarów zamkniętych" nadal nie wolno zaznaczać na mapach...

Obszary zamknięte podlegają klauzuli poufności
Powrót do białych plam na mapach

W czasach, gdy każdy przez Internet może zamówić zdjęcia satelitarne dowolnego
obszaru, u nas cenzuruje się mapy. Polskie wydawnictwa kartograficzne nie mogą
zaznaczać na nich terenów zamkniętych. Takich ograniczeń nie ma w żadnym kraju
Unii Europejskiej.

Podejście do map zmieniło się. Po 1945 roku wydawanie jakichkolwiek publikacji
kartograficznych było przez pewien czas zabronione. Dopiero w 1955 roku ukazał
się pierwszy, bardzo niedokładny plan Warszawy. Niektóre duże miasta -
zwłaszcza na zachodzie kraju - doczekały się pierwszych planów w połowie lat
60. Do 1989 roku wszystkie mapy były zmieniane przez specjalny wydział
cenzorski. Rozcinano prawidłowe siatki kartograficzne i przesuwano kształty
terenu. W rezultacie nigdy nie zgadzały się odległości, co zapewne doskonale
pamiętają turyści wędrujący z mapą po szlaku. Przez wiele lat nie wolno było
pokazywać budynków na terenie zakładów pracy, przez co plany większości miast
na Śląsku na niewiele się przydawały. W latach 50. nie wolno było oznaczać
mostów, a aż do lat 70. nie były uwidaczniane linie kolejowe. Potem cenzura
była bardziej liberalna - zakazywano jedynie oznaczania dworców kolejowych i
bocznic do zakładów pracy.

Główny Urząd Geodezji i Kartografii kwestionuje umieszczanie w atlasach
samochodowych informacji o obszarach zamkniętych, najczęściej są to tereny
zajmowane przez jednostki wojskowe. 12 czerwca pismo w tej sprawie otrzymało
Polskie Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych.

Tymczasem dla kierowców i turystów informacje o tych obszarach są ważne, bowiem
do miejsc tych nie ma wstępu. We wszystkich krajach Unii Europejskiej takie
tereny zaznacza się na mapach.

W maju 2001 roku ukazało się rozporządzenie ministra rozwoju regionalnego i
budownictwa w sprawie materiałów geodezyjnych i kartograficznych oznaczonych
klauzulą "poufne". Za takie uważa się m.in. "mapy przedstawiające
rozmieszczenie terenów zamkniętych, na obszarze większym od powiatu".

W styczniu 2001 roku po raz pierwszy w nowych atlasach samochodowych Polski z
serii "Copernicus" PPWK ukazały się informacje o obszarach zamkniętych. -
Tworząc nową serię map chcieliśmy wprowadzić w nich jak najwięcej użytecznych
dla kierowców i turystów informacji - mówi Beata Konopska, redaktor naczelna
PPWK. - Wzorem atlasów zachodnioeuropejskich wprowadziliśmy informacje o
obszarach zamkniętych. Powód jest prosty - bez tego trudno planować wycieczkę -
np. na Pojezierzu Drawskim jest wiele pięknych miejsc na biwak, ale do części z
nich dostępu bronią druty kolczaste.

- Rozporządzenie wyraźnie określa, że terenów zamkniętych nie można oznaczać na
mapie, która nie jest dokumentem poufnym i obejmuje obszar większy od powiatu -
tłumaczy Łucja Knoll, rzeczniczka prasowa Głównego Urzędu Geodezji i
Kartografii. - Zgody na ich publikację może udzielić tylko minister, którego
resortowi podlega teren - najczęściej jest to MON. Nie przeczę, że to może być
uciążliwe dla turystów, ale takie jest prawo.

Przepisy w sprawie oznaczeń kartograficznych nie przystają do współczesnych
realiów. Obecnie poprzez Internet swobodnie zamawia się zdjęcia satelitarne
dowolnych obszarów. Ich dokładność jest taka, że można rozróżnić linie na
boisku do piłki nożnej. Z cenzurowania map zrezygnowały kraje
zachodnioeuropejskie - na obszarach zamkniętych nie wprowadza się jedynie
dokładnych oznaczeń budynków. Na stacjach benzynowych w Polsce można kupić
niemieckie mapy, gdzie oznaczone są polskie obszary zamknięte. I na odwrót -
polscy turyści wiedzą, gdzie nie można pojechać za zachodnią granicą, bo
informują o tym nasze atlasy drogowe.

Dzisiaj już nie rysuje się map, lecz poddaje cyfrowej obróbce zdjęcia lotnicze.
Największy wydawca kartograficzny w kraju ma nawet własny samolot. Dokładność
pomiarów sprawia, że trudno cokolwiek ukryć. Z punktu widzenia tajemnicy
państwowej zakazywanie oznaczania terenów zamkniętych dla kierowców i turystów
nie ma najmniejszego sensu - rozporządzenie ministra z maja ubiegłego roku
przywodzi skojarzenia z inną epoką.

Łukasz Gołębiewski
cytat:
Autor: przem 25-09-2004 12:27 wyślij odpowiedź

Witam wszystkich!!!
Niedawno wrocilem z Krety i chcialbym sie "podzielic" wrazeniami.
Polecialem z itaki do hotelu electra w miejscowosci Kalamaki 5 km na zachod od
Xanii.
Generalnie nie bylo zadnych problemow z organizatorem ( nie chce zeby to
brzmialo jak reklama - podobnie z innymi moimi opiniami - po prostu pisze jak bylo)
Wylecialem z wrocka o 14 - trasa przelotu wiedzi przez krakow, a pozniej dopiero
na krete, wiec w Chanii bylem o 19,30 (godzina do przodu - czas grecki)
hotel na szczescie jest bardzo najblizej - wiec bylismy po 20 minutach na
miejscu. ale coz pora przyjazdu jest taka ze mozna po kolacji isc tylko na
krotki spacerek.
Sam hotel nowy, czysty, posciel i reczniki zmianiane co 3 dni. Pokoje sprzatane
codziennie oprocz niedziel. Lodowka extra platna - euro za dzien. Klimatyzacja
rowniez platna dodatkowo - ale jej we wrzesniu nie potrzebowalem. Obsluga bardzo
uprzejma. Basen znajdujacy sie w hotelu o wumiarach mniej wiecej 7 na 15-20m, z
czysta woda (nie slyszalem aby ktos mial zapalenie ucha czy inne problemy
zdrowotne spowodowane woda) Posilki (najslabszy punkt) - sniadania 8-1030 i
obiadokolacje 20-2230. Na sniadanie codziennie to samo - pieczywo biale i
ciemne, wedlina mielonkopodobna, niezbyt dojrzale pomidory, ogorek zileony, ser
zolty, feta, margaryna , dzem, musli, jogurt, cos nutellopodobne, soki
(rozcienczane stezone), kawa, herbata, kakao, mleko.
Obiadokolacje serwowane - zawsze jest 6 salatek (ogorki z pomodorami, cebula i
pojedynczymi oliwkami; kapusta czerwona z zwykla i czasem tunczykiem i 4 inne:
np. tza-tziki, makaron z boczkiem itp. Salatki sa traktowane jako starter i
kelner czeka z podaniem glownego daniana zakonczenie przekaski. "Wlasciwy" obiad
dwudaniowu - np. jesli zupa to pomidorowa i jakies pieczenie z paroma frytkami
lub ziemniakami, czasem spaghetti i ryba pozniej. Poczatkowo mialem drobny
problem z dostosowaniem sie do takich por posilku i "dojadac" wczesnym
popoludniem. Napoje sa dodatkowo platne do obiadokolacji - piwo 2,5euro, wino
6-10euro.
Hotel lezy przy dosc ulicy (tak zwanej old national road) ruch jest tam raczej
czesty i w nocy dosknale slyszalny.
Pogoda jest oczywiscie piekna, codziennie slonce, temperatura okolo 30. Raz
zdarzyl sie jakis przelotny deszczyk. Slonce najmocniej prazy miedzy 11-15 wiec
osobom o jasnej karnacji zalecana ostroznosc w opalaniu, a tak poza tym to
wszytskim polecam przez kilka pierwszych dni ostroznosc. Drobnym problemem moga
byc wiatry - dosc silne. O ile na morezm zapewniaja one ochlode i praktycznie
nie czuje sie slonca, o tyle moga z ich powodu byc odwolywane rejsy.
Jednakze wieczorami robi sie chlodniej i wiaterek bardziej wyczuwalny wiec bluza
czy katana nie zaszkodzi.
Samo Kalamaki nie oferuje zbyt wielu rozrywek (poza tawernami ) lezace na zachod
Platanias jest wieksze i oferuje odrobine wiecej - ale i tak zamkniete we wrzesniu.
Do plazy nalezy podejsc jakies 200m - dojscie niestety wzdluz tej drogi - old
national. Chodnik jest tam raczej symboliczny, ale Grecy jezdza specyficznie,
ale bezpiecznie. Plaze sa piaszczyste, lezak9i platne lub nalezace do tawern, sa
prysznice do splukania wody morskiej. niektor sa polozone za polwyspami i dzikei
temu osloniete od fal. Woda do goracych nie nalezala i mi po 30 minutach
plywania bylo zimno.
Bardzo popularne sa wypozyczalnie aut - praktycznie wszedzie. Cena zalezy od
rodzaju auta, ale i od rodzju ubezpieczenia. Nalezy przeczytac dokladnie i
ulotke i umowe. Najlepsze jest pelne ubezpiecznie : cdw + ubezpieczenie od
wypadku oraz podwozie,opony, szyby, bez limitu kilometrow. Wypozyczalnie czasami
stosuja "self risk" - w przypadku spowodowania wypadku placili sie do 450 euro,
reszta pokrywa ubezpieczenie. Ja wypozyczylem hyundaia atosa 1,0. Autko mialo
klimatyzacje, wspomaganie, malo palilo przy rozsadnej jezdzie i praktycznie
dojechalem wszedzie gdzie chcialem nawet w 4 osoby. Ubezpieczenie nie pokrywalo
podwozia i opon ale praktycznie wszedzie drogi byly wyasfaltowane. Autko
wypozyczylem na 7 dni za 160 euro.
W rezultacie zwiedzilem kilka miejsc w zachodniej krecie (polecam zakup dobrej
mapy samochodowej - road map z wpozyczalni raczej odpada).
W palnowaniu wycieczek poslugiwalem sie przewodnikami (ciekawy byl z "wiedzy i
zycie" z gotowymi trasami )
Jednego dnie pojechalem do falasarny zwiedzajac po drodze miejscowosci polozne
wzdluz old road oraz polirynie z ruinami akweduktu, wiezy oraz miasteczka.
Obowiazkowo warto odwiedzic moni gonia - klasztor kolo kolimbari - slicznie
polozony z pieknymi ikonami (prosze pamietac o dlugich spodniach i nakryciu ramion)
Nastepnie Chora Sfakion z przejazdem przez wawoz imbros, oraz aradne (opuszczona
wioskaw gorach - wiedzie do niej urocza kreta droga) oraz francokastello. Przed
fortem jest ladna plaza - na ktorej wrecz nalezy odpoczac. Poza tym wyvbrzezy
poludniowe krety nad morzem libijskim jest ladniejsze- na pewno cieplejsze.
Na tym musze przerwac swoje wywody lae pozniej postaram sie dokonczyc
Koszalin liderem w regionie
Dzisziejsza "Rzeczpospolita"
______________________________________________________________________________
_______________

Koszalin przewodzi w regionie

Miasto sprzedało już wszystkie grunty w swojej podstrefie ekonomicznej. A
teraz - by obsłużyć kolejnych inwestorów - stara się o pozyskanie nowych
terenów

Białą plamą na mapie regionalnych inwestycji pozostaje tylko stolica
województwa — Szczecin
(c) MARCIN BIELECKI/GŁOS SZCZECIŃSKI
Nabywcą ostatniego gruntu jest niemiecka firma Siegel, produkująca metalowe
wyposażenie sklepów. Obecnie miasto dopełnia wszystkich formalności. W
czwartek inwestor i miasto Koszalin podpisali protokół końcowy z
przeprowadzonego przetargu. Kolejnym etapem będzie podpisanie - do końca
stycznia 2006 roku - aktu notarialnego sprzedaży terenu. Na jego mocy Siegel,
a dokładnie jego spółka córka Produs Retail, zostanie właścicielem 5,2
hektara gruntu.

- Produs chce rozpocząć prace budowlane jak najszybciej, by w drugim lub
czwartym kwartale 2006 roku rozpocząć produkcję. W firmie ma znaleźć
zatrudnienie minimum 80 osób - mówi Grzegorz Śliżewski, rzecznik prasowy
prezydenta Koszalina.

Fabryka stanie na terenie 22 hektarowego kompleksu "Koszalin" wchodzącego w
skład Słupskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. To sukces miasta, które do
strefy dołączyło w 2003 roku. Od tego czasu szybko zapełniało podstrefę.

Wśród inwestorów znalazły się zarówno polskie, jak i zagraniczne firmy. Jako
pierwsza - w marcu 2004 roku - czterohektarową działkę kupiła spółka Dajar
Dom i Ogród, produkująca artykuły gospodarstwa domowego. W tym samym roku
grunty kupił też Nordglass II (zlokalizował tam produkcję szyb
samochodowych), a w kolejnym roku - Fabryka Flag Linea (producent artykułów
włókienniczych), Romex (producent urządzeń pomiarowych do cystern i
zbiorników), Elfa Polska (producent elementów metalowych systemu
przechowywania elfa R) i - jako ostatni - Produs Retail.

Wśród inwestorów znalazła się też chińska firma EIW Industrial Development,
która planuje stworzyć w Koszalinie 1. w Europie Chińskie Centrum
Przemysłowe. W centrum mają znaleźć się chińscy inwestorzy z branży
elektronicznej, artykułów gospodarstwa domowego oraz przemysłu maszynowego.
Na razie powstaje zakład produkcji rowerów.

Według szacunków w firmach podstrefy pracę ma znaleźć 650 osób. Już teraz
przy ich budowie zatrudnienie znalazło kilkaset osób.

- Dwa lata od podjęcia decyzji o utworzeniu liczącego 22 ha
kompleksu "Koszalin" Słupskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej udało nam się
sprzedać wszystkie tereny. Uważam, iż to wyraźny sygnał, że traktujemy
inwestorów poważnie - cieszy się Mirosław Mikietyński, prezydent Koszalina,
zapowiadając jednocześnie, że są już kolejni inwestorzy.

- Oczywiście nie zamierzamy wciąż rozpamiętywać naszych dotychczasowych
sukcesów, tylko wykonać kolejny krok. Dlatego już kilka miesięcy temu, kiedy
stało się jasne, że terenów w koszalińskim kompleksie zabraknie, podjęliśmy
działania, by strefę powiększyć. Wystąpiliśmy do Pomorskiej Agencji Rozwoju
Regionalnego o przyznanie Koszalinowi kolejnych 11 ha terenu ze Słupskiej
Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Poza tym staramy się pozyskać kolejne tereny
ze strefy w Tarnobrzegu - około 10 ha. To element rozwoju przemysłowej części
Koszalina - w bezpośrednim sąsiedztwie strefy znajduje się około 150 ha
Zorganizowanej Strefy Działalności Inwestycyjnej, w której mogą rozpocząć
produkcję kolejne firmy - powiedział "Rz".

Dzięki licznym inwestycjom 100-tysięczny Koszalin stał się gospodarczym
liderem Pomorza Zachodniego. W regionie aktywne są też inne miasta, w których
działają specjalne podstrefy ekonomiczne lub parki przemysłowe - m.in.
Barlinek, Goleniów i Police.

MICHAŁ STANKIEWICZ
hallina napisała:

> jasne, że nie chodzi mi o sztabowe mapy wojskowe z zaznaczonym każdym
> kamieniem, ale myślałam, że są osiągalne mapki okolic naszego miasta, w miarę
> szczegółowe, tak w promieniu np 30 km, ale chyba nie...

Mapa której szukasz miała by od 5-20 metrów kwadratowych :)

>Te mapy "okolice
> Wrocławia, część pn i pd" oglądałam, ale to nic innego, jak mapka "Wrocław i
> okolice" z przed kilkunastu lat,

Nieprawda, mam oba wydania i nie da się porównać. Na starej nawet dróg
samochodowych brakuje, a co dopiero o ścieżkach leśnych mówić.

>tyle że podzielona na dwie, żeby sprzedac w
> lepszej cenie :)

Znowu sobie żartujesz ?
Mapy są dwie a i tak duże ok 100x 70 cm.
Trudno się je trzyma ( tu przyjęto bardzo dobre proporcje -trzy zakładki w
poziomie i osiem w pionie.
Korzystałaś kiedyś z mapy w terenie , która miała 100x 150 cm ?
Już mapa 4 zakładkowa czyli około 80 cm w pionie żle się składa i niszczy przy
zaginaniu na dwie strony.
Mapę trzy zakładkową można jeszcze na wietrze obrócić i liczyć ,że nie pójdzie
w strzępy.
Ja sam wszystkie duże mapy kupione w jednym arkuszu tnę na półówki dzięki temu
dłużej mi służą (nie przecierają się na zgięciach).
A co do ceny to się zdecyduj, szprzedają Ci setkę w dwóch arkuszach , Ty
grymasisz że chciałabyś pięciesiątkę , a przecież ona byłaby w ośmiu arkuszach .
Więc albo chcesz dokładnie albo wszystko na jednym arkuszu (wtedy 1:200 000
albo duża 1:150 000)

> tam sporo ścieżek faktycznie jest, ale jednak trochę
> brakuje... może się czepiam,

Chyba się czepiasz :) (na razie są to najlepse mapy lepsze od topo , których
też używam)

>ale jak coś znajdę wartościowego, to dam znać..

Chyba szkoda Twego czasu (nawet nie wiesz gdzie szukać ;) )
Zapewniam Cię ,że jak ma się coś ukazać wartosciowego to księgarze uprzedzają o
tym zawczasu ( na drugą część "Planu" czekałem klika miesięcy"
Jeśli chcesz mapy topo 25-ki wydać w formie albumu a by objął okolice w
promieniu 30 km od Wrocławia, to przy arkuszu formatu A4 potrzebujesz 120 stron.
Ponieważ atlasy wydaje się tak aby arkusze zachodziły na siebie to idealnie
byłoby 480 stron ( z niewielką zakładką 240 stron).
Ponieważ drukuje się na grubym papierze byłaby to bukwa ważąca około 3 kg gruba
na jakieś 7 cm.
A jeśli dokładniejsze topo 1:10 000 (mapy robione są w oparciu nie o zdjęcia
lotnicze tylko o mapy leśnicze 1:5000 i 1: 2000) to wazyłaby ok 20 kg i miała
prawie 50 cm grubości :)
Dlatego wiele osób używa palmtopów lub noteboków zintegrowanych z GPS do map
które mozna sobie dowolnie powiększać.
Dobra jest też mapa 1:40 :00) (chyba Wzgórza Trzebnickie ale niestety obejmuje
niewielki obszar -nie może być inaczej ;) )
Na koniec powiem Ci , niema nic gorszego niż dokładna mapa ale nieaktualna (np
zmienione szlaki, nowe zagajniki , zmienione strumienie) mam to przećwiczone
nieraz.
Pozdrawiam i do spotkania na szlaku.
przy każdej kwestii wykazujesz się kompletną ignorancję, a do tego zbywaniem,
lekcewazeniem i wybiórczym traktowaniem zapisów w ustawach i rozporzadzeniach.
jestes prawnikiem, czy co?
może więc zasięgnij porady specjalisty ...

Co ty za bzdury o tej mapie wygadujesz? Możesz to jakoś uzasadnić, z tą
> zielenią? I, oczywiście, cały czas nie wykazałeś, jak należy odczytać tę mapę,

eot

> Ty na to coś za słaby w uszach jesteś.
staram sie ciebie nie obrażać. jesli masz zamiar kontunuowac ta dyskusje bądź
łaskaw zachować minimum kultury.

> A PoRD mówi tak:
> "Korzystanie z chodnika przez kierującego rowerem jest dozwolone jedynie w
> razie
> braku drogi (ścieżki) dla rowerów i niemożności korzystania z jezdni, jeżeli
> dozwolony jest na niej ruch pojazdów samochodowych z prędkością większą niż
> określona w art. 20 ust. 1."

może w końcu uaktualnisz sobie przepisy? powoływanie się na nieaktualną ustawę
naprawdę świadczy o tobie jak najgorzej!!!!

> Wyraźnie jest napisane, że jak nie chcesz jechać ulicą, to masz jechać
> ścieżką.

ciekawostka...
migasz się od odpowiedzi i piszesz o czyms zupełnie innym niż w temacie. widać
ze niespecjalnie sie w nim orientujesz!

czy ja cokolwiek pisałem o jeździe po chodniku? czy ty w ogóle wiesz na jaki
temat jest ta pożałowania godna dyskusja?
po drugie nieprawdą jest to co napisałeś, że
"że jak nie chcesz jechać ulicą, to masz jechać ścieżką."

prawdą jest że istnieje obowiązek jazdy drogą dla rowerów (o ile istnieje),
poboczem (o ile nadaje się do jazdy i jazda nie zakłoca ruchu pieszych),
jezdnią. zaś jedynie w kilku ściśle określonych przypadkach jazda po chodniku
jest dozwolona, acz nie obowiązkowa.

jest więc dokładnie na odwrót niż ty napisałeś.

> Dopiero jak nie ma ścieżki (tak, ścieżki, panie znawco prawa, PoRD używa
> określenia "ścieżka"),

posługiwanie sie nieaktualnymi przepisami nie świadczy o tobie za dobrze ...
panie znawco prawa ...
hint -> modyfikacje z 2002 roku

> a ulica spełnia odpowiednie warunki, możesz jechać
> chodnikiem. Ścieżka przy Legnickiej istnieje, więc masz nią jechać.

droga dla rowerów nie "scieżka".
i nie masz racji - obowiązek jazdy droga dla rowerów istnieje wyłącznie dlatego,
że po prawej stronie pasa ruchu umieszczono znak c13 który oznacza początek
drogi dla rowerów (czyli oznacza nakaz _dalszej_ jazdy drogą dla rowerów).
warunek taki spełniony jest na odcinku od poznańskiej w kierunku gądowa do
wejcherowskiej (ale nie w przeciwnym) oraz od pl. strzegomskiego w kierunku
centrum (aczkolwiek przy lucasie brak jest mozliwości wjechania z jezdni).
wyjeżdżając z dowolnej ulicy po przeciwnej stronie legnickiej nie ma takiego
obowiązku, albowiem nie ustawiono tam ani znaków nakazu c13 ani znaków zakazu
jazdy rowerem.

> (Chociaż, może wystarczy oznakowanie poziome?)
nie wystarczy, albowiem zgodnie z przepisami oznakowanie poziome jest li i
jedynie powtórzeniem oznakowania pionowego. zdarzają się sytuacje gdy droga dla
rowerów jest czasowo likwidowana (np. planty od swidnickiej), ale znak łatwo
zdemontować, a oznakowania poziomego niestety nie.

> Ale tłumaczenie ci,
> co to znaczy "abstrahować" już sobie odpuszczę, bo jeszcze ci mózg
> eksploduje.
moim mózgiem nie musisz się zajmowac. nieźle sobie jeszcze radzi.

nie watpie jednak, że zabrakło ci merytorycznych argumentów, zatem zgodnie ze
starożytnymi zasadami retoryki zajmujesz się nie meritum sporu, a
deprecjonowaniem i atakowaniem interlokutora (trudne słowa).
w sumie może powinienem uznac to za komplement, ale jakoś czuję niesmak ...
w zasadzie wisi mi że mnie tak nie lubisz, ale kultury bycia i dyskusji w tobie
za grosz...

eot

(ponieważ przypuszczam że nie rozumiesz okreslenia eot, spieszę wyjaśnic że
oznacza to end of topic, czyli zakończenie dyskusji na powyższy temat).

>