| ||
|
Wyświetlono wypowiedzi wyszukane dla słów: dokumenty do podróży zagranicznych
|
| Szukaj:Słowo(a): dokumenty do podróży zagranicznych |
wyjaśnienie MSZ RP Informacja MSZ dla osób planujących podróż na Ukrainę 2008.12.19 Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje, że zgodnie z art. 1 Umowy między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej, a Gabinetem Ministrów Ukrainy o zasadach ruchu osobowego, podpisanej dnia 30 lipca 2003 r. (M.P. 2003 nr 56 poz. 878), obywatele Rzeczypospolitej Polskiej, bez względu na miejsce stałego zamieszkania i cel podróży, mogą bez wiz, na podstawie ważnych dokumentów podróży, wjeżdżać, przebywać na terytorium Ukrainy do 90 dni w ciągu 6 miesięcy od dnia przekroczenia granicy, z możliwością pobytu przez okres do 90 dni w ciągu kolejnych 6 miesięcy, wyjeżdżać, a także podróżować tranzytem. W związku z wdrożeniem systemu teleinformatycznego umożliwiającego kontrolę czasu przebywania cudzoziemców na terytorium Ukrainy, władze graniczne tego państwa od dnia 16 grudnia 2008 r. odmawiają wjazdu obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej, którzy wymienione w Umowie okresy pobytu już wykorzystali. Piotr Paszkowski Rzecznik Prasowy MSZ www.msz.gov.pl/Informacja,MSZ,dla,osob,planujacych,podroz,,na,Ukraine,24065.html |
Sprawa wyglada tak, ze nie ma juz potrzeby potwierdzania w konsulacie dokumentu wczesniej potwierdzonego przez zagranicznego notariusza - miejscowe poswiadczenie notarialne wystarczy. Poswiadczenie podpisu zrobia Ci w kazdym biurze " podrozy". Jedni za 1$ lub za darmo(tych jest mniejszosc) inni skasuja Cie $20. Popytaj, moze podbija Ci u Twojego agenta ubezpieczeniowego(musza miec u siebie notariusza)albo wsrod znajomych, notariuszy ci u nas jak mrowkow. |
przerabialem to milion razy, bylo to juz niestety jakis czas temu, wiec nie wszystkie zrodla mam, ale kilka kwiatkow, takich jak ten jak najbardziej: "Wykonanie decyzji tj. wpisanie zagranicznego aktu stanu cywilnego do polskiej księgi jest dowodem urodzenia, małżeństwa i zgonu." www.mswia.gov.pl/spr_oby_pas.html#za granicą a ja myslalem ze dowodem urodzenia jest akt urodzenia (w przypadku moich dzieci - birth certificate), wystawiony przez jurysdykcje na terenie ktorej sie urodzily. po calym tym cwiczeniu, dalem sobie spokoj, nie zamierzam spedzac miesiecy walaczac lub blagajac polskie urzedy o wystawienie polskiego paszportu dla moich dzieci i dla zony, jest to chore ze polski ustawodawca nie potrafi zrozumiec ze inne panstwa takze wydaja dokumenty, ale trzeba miec nadzieje ze za kilka miesiecy, lat ulegnie to zmianie i nie bedziemy mieli takich problemow. w miedzy czasie, jako kanadyjczycy mozemy podrozowac do polski bez problemow, i tak naprawde to dla mnie jest i wygodniej i bezpieczniej wyladowac w polsce jako kanadyjczyk! ladujac z kanadyjskim paszportem, mam mozliwosc zwrocenia sie o pomoc do najblizeszego konsulatu/ambasady Canady lub UK, ladujac jako polak, jestem skazany na polske. |
Od poniedziałku(10.10) w hotelu Mercure Kasprowy będzie można oglądać wystawę obrazującą 85-letnią historię Biura Podróży "Orbis". Będzie można zobaczyć m.in., jak zmieniało się logo Orbisu, jacy artyści byli autorami firmowych plakatów oraz jak wyglądał popularny orbisowski kalendarzyk z rysunkami Gwidona Miklaszewskiego. Na wystawie "Razem w podróży od 85 lat" będzie można zobaczyć zdjęcia, plakaty, reklamy, broszury i gadżety, które przez 85 lat budowały wizerunek Orbisu w oczach Polaków i zagranicznych gości, dla których kontakt z biurem był nierzadko pierwszym spotkaniem z Polską: od przedwojennego poradnika "Jak podróżować tanio i wygodnie" po znane kieszonkowe kalendarzyki z rysunkami Gwidona Miklaszewskiego. W ten sposób powstała unikatowa kolekcja wspomnień, dokumentów i śladów przeszłości. Nie jest jednak zamknięta i każdy, kto podróżował z Orbisem, może się podzielić swoimi pamiątkami. Dla tych, których eksponaty zostaną wykorzystane, przewidziano nagrody. Zainteresowani proszeni są o kontakt pod nr. (22) 622 89 45. Wystawę w hotelu Mercure Kasprowy będzie można oglądać do 16 grudnia. Wcześniej gościła w Warszawie, Gdańsku i Poznaniu. Ukoronowaniem ekspozycji będzie publikacja jubileuszowego albumu dokumentującego 85 lat działalności Orbisu na polskim rynku usług turystycznych i hotelowych. (KOV) ZAPRASZAMY!!! |
Dzieki za odpowiedz. Kamien z serca... A plotki rozsiewa Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w poradniku "Polak za granica" dostepnym na www.msz.gov.pl SZWAJCARIA PRZEPISY WJAZDOWE. Dokumentem podróży uprawniającym do bezwizowego wjazdu i pobytu turystycznego do 90 dni jest paszport lub (od 1.04.2006 r.) dowód osobisty. Uwaga: Należy zwrócić uwagę,iż zgodnie z art.1 ust.3 pkt.3 ustawy z dnia 10 kwietnia 1974 r. o ewidencji ludności i dowodach osobistych (Dz.U. z 2001 r. Nr 87, poz. 960 z późn. zmianami, dowód osobisty jest dokumentem "upraniającym obywateli polskich do przekraczania granic między państwami członkowskimi Unii Europejskiej". Tak więc, jeśli cel podróży leży poza terytorium państw UE, to polscy podróżni przy kontroli wyjazdowej na lotnisku Okęcie muszą legitymować się paszportem, a nie dowodem osobistym. |
1. Tam, u góry strony jest takie okienko, obok niego jest narysowana lupka. To piktogram, podpowiadający, ze to okienko to wyszukiwarka. Próbowałaś wpisać w nią słowo "paszport"? Jeśli nie- spróbuj. 2. Istnieje w Polsce taka instytucja - Ministerstwo Spraw Zagranicznych. (msz.gov.pl I ono publikuje od lat, co roku taki informator: "Polak za granicą". Warto do niego zajrzeć. Gdybyś nie dała rady - wklejam skrócony link: skocz.pl/btyq 3. różne portale mają strony o podróżach, na których umieszczają odpowiedzi na podstawowe pytania. moim ulubionym jest onet:) przewodnik.onet.pl/1236,1598,spin.html Z powyższego wynika, że Obywatele polscy korzystają z prawa do swobodnego przepływu osób w ramach Unii Europejskiej/ Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Dokumentem podróży uprawniającym do bezwizowego wjazdu i pobytu (niezależnie od jego celu) na terytorium Republiki Greckiej do 90 dni jest paszport bądź dowód osobisty (starego i nowego wzoru). Przed wyjazdem należy się upewnić, czy dokument jest w wystarczająco dobrym stanie technicznym i pozwala na stwierdzenie tożsamości (szczególną uwagę w przypadku starszych, książeczkowych dowodów osobistych należy zwrócić na aktualność zdjęcia). Reasumując: TAK, wolno wjeżdżać na dowód osobisty. Przetestowałam na sobie - dwa razy na Krecie i raz na Kosie. |
do Megalonissos Megalonissos, bardzo dawno nie widziałem Cię na forum (chyba że przeoczyłem) i nawet już się zacząłem zastanawiać gdzie się podziewasz. Donoszę Ci w takim razie, bo pewnie Cię to zainteresuje (a może już o tym wiesz?) że ostatnio grecki patriarchat w Jerozolimie był w powaznych tarapatach, bo rząd Jordanii cofnął uznawanie patriarchy (to skomplikowana kwestia, ale dla istnienia patriarchatu potrzebne jest też poparcie Jordanii). Ostatnio w Ammanie była grecka minister spraw zagranicznych, Dora Bakojani i ostatecznie Jordania przywróciła swoje zaufanie do nowego skądinąd patriarchy. Patriarchat, zapewny przyciśnięty przez Grecję,wydał ostatnio dokument, w którym stwierdza, że żadne ziemie patriarchatu w rejonie Jerozolimy (i nie tylko) nie zostały przekazane ani odsprzedane Izraelowi- takie podejrzenia wywołały swego czasu burzę protestów Arabów wobec greckiego patriarchatu w Jerozolimie (do tego dochodzi kwestia szerszego dopuszczenia prawosławnych Arabów do władzy w patriarchacie).Itd.itp. W razie czego, napisz na priva bo nie chciałbym rozbijać wątku podrózy Barbelka a z drugiej strony nie chcę za bardzo mnożyć wątków na forum. Pozdrawiam Tomek |
tlumaczenia unijne Jestem tłumaczem kilku projektów europejskich i uważam, że jest to wina błędów politycznych. Porządna firma z tradycjami nie pozwoli sobie na wypuszczenie tekstów z takimi błędami, jak w artykule. W każdej, dla której robię jest wielostopniowy system korekty tekstów: najpierw tekst jest tłumaczony, potem korygowany przez korektora stylistycznego (w przypadku tekstu tłumaczonego na język obcy przez tzw. native'a) a potem przez korektora merytorycznego. Ponownie trafia do tłumacza, który widzi od razu wszystkie swoje błędy. Porządne firmy korzystają z porządnego oprogramowania uniemożliwiającego błędy typu: 15 zamiast 1,5 = po prostu tego typu fragmenty są tak zaznaczoen, że ich się nie tłumaczy w ogóle. Im większa (i niestety czasem droższa) firma tym porządniejsza praca. Im bardziej wyspecjalizowany zespół (nieważne czy przysięgłych tłumaczy ale zawodowych a to różnica)tym lepszy efekt. Trzeba się zastanowić nad kontrolą merytiryczną i wagą tłumaczonych dokumentów wystawianych do takich przetargów. Czasem należy zlecić coś po prostu specjalistom albo zaostrzyć warunki przetargu. Wyobrażacie sobie sytuację, kiedy nasz prezydent albo premier przed wyjazdem za granicę ogłasza przetarg na tłumacza do jego podróży zagranicznej?! Pozdrawiam |
Jeszcze jedna ciekawostka o KBN. KBN popodpisywal z odpowiednimi instytucjami w innych krajach umowy o wspolpracy - zeby mozna bylo zapraszac ludzi do Polski, robic konferencje miedzynarodowe, wyjezdzac do wspolpracownikow zagranicznych, itd. Teoretyczne reguly sa zadziwiajaco malo krepujace: strona zapraszajaca pokrywa koszty pobytu, gosc placi za podroz, zadnej innej biurokracji. Praktyka jest od paru lat taka: zagraniczna instytucja daje swojemu czlowiekowi rzeczywiste pieniadze, a KBN "zatwierdza" projekt, ale nie daje nic. Mowi (w domysle, bo jawnie tego nie ma w zadnym dokumencie): "Dobra chlopaki, wspolpracujcie, ale pieniedzy nie damy zadnych. Znajdzcie sami gdzie indziej." Na pytanie, po co w takim razie umowa, odpowiada: to dobrze wyglada w sprawozdaniu, kiedy mozna wpisac, ze ma sie wspolprace z zaganicznym partnerem. Polacy zlapani w te pulapke na ogol staja na glowie, zeby uniknac kompromitacji przed zagranicznym partnerem i jakos pieniadze znajduja (np w innych projektach finansowanych przez KBN). W ten sposob KBN, choc nic nie zrobil, ma na papierze sukces, zapisany w sprawozdaniu. I jeszcze jedna ciekawostka: za taka "wspolprace" jest w KBN odpowiedzialna kilkuosobowa komisja, ktora odbywa regularne spotkania ze swoimi zagranicznymi odpowiednikami, na zmiane w Polsce i za granica. Komisja zagraniczna sklada sie z dwu osob, komisja polska, kiedy jedzie za granice - na przyklad z szesciu. W tej szostce sa nie tylko "uczeni", ale takze urzedniczki z KBN. |
granica wewnetrzna UE Podstawa swobodnego podrozowania po UE jest OBYWATELSTWO jednego z krajow czlonkowskich. Tylko i wyłącznie obywatelstwo. Wystarczy dokument stwierdzajacy tozsamosc i obywatelstwo polskie czyli UE. Dziecku tez mozna wyrobic dowod osobisty, albo zabrac jego paszport. Dla osoby doroslej dowod osobisty jest zupelnie wystarczajacy. Jakies oswiadczenia drugiego rodzica to wspomnienia PRLu. Wyjazd na Słowację to nie jest podróż zagraniczna, tylko poruszanie się w obrebie Unii Europejskiej. Do czasu pełnej impelentacji dorobu Schengen kontrola tozsamosci jest utrzymana tylko z tego powodu, ze legalny pobyt w Polsce cudzoziemcow z krajow trzecich (spoza UE) nie uprawnia ich jeszcze do swobodnego podrozowania po Unii i trzeba jednych oddzielic od drugich. Dla nas praktycznie granicy tej juz nie ma. Ani pod wzgledem celnym, ani imigracyjnym. |
To, ze Golonka jest za Wroblem to jasne. Funkcjonuja tu jeszcze prastare uklady kiedy w latach 80-tych Slawomir Golonka byl v-ce przewodniczacym ds Zagranicznych Rady Naczelnej Zrzeszenia Studentow Polskich , a Zbigniew Wrobel- Dyrektorem Biura Podrozy ALMATUR (bylato rowniez agenda Zrzeszenia Studentow Polskich). Byly to mroczne czasy komunizmu, wyjazd za granice byl wtedy na wage zlota, a obaj panowie dzielili i rzadzili wyjazdami zagranicznymi studentow z calej Polski i jako JEDYNI W POLSCE mieli prawo podpisywania dokumentow paszportowych na wyjazdy studentow za granice do krajow zachodnich na praktyki, staze, wyjazdy turystyczne, obozy naukowe, wyprawy naukowe i inne tego typu imprezy. Widac ta przyjazn z dawnych czasow przetrwala do dzis i nawet nie zalamala sie przed komisja sledcza. Widocznie obaj panowie maja pewnosc, ze wszystko bedzie OK. Pan Wrobel to w ogole bardzo ciekawy czlowiek. Twierdzi, ze ukonczyl Wydzial Karbochemii na Politechnice Slaskiej w Gliwicach. Bardzo bym chcial zobaczyc jego dyplom... AB |
ponponka1 napisała: > Ale mysle, ze nie potrzebujesz paszportu, jesli masz dowod osobisty > Prawo mowi, ze przekraczajac granice w ramach EU musisz miec dokument > potwierdzajacy obywatelstwo kraju unii, Tylko ze z paszportem USA tez mozesz podrozowac po Unii i nikt sie nie bedzie czepial ze Dowod Osobisty sprzed 20 lat Unijny paszport moze byc poreczny jesli sie w Unii zamierza pracowac lub studiowac, turysta mozna byc na amerykanskim. Problemem moga byc natomiast wizyty w PL, bo obywatel polski (o to osoba ktora sie w PL urodzila, lub jej rodzice albo dziadkowie sie tam urodzili) musi sie w Polsce wykazywac polskim paszportem i polskie sluzby graniczne moga robic problemy gdy zobacza Polaka legitymujacego sie zagranicznym paszportem. |
Kwach przestraszył się informacji o nowych dokumen dokumentach jakie znalazły sie w rekach Komisji. Najpierw wyjechał w pilneą podróż zagraniczna, później był chory na gardło a teraz nie przyjdzie, bo zagrożona jest demokracja RP. A wszystkie mafie prowadzą do Pałacu Prezia i Jąli. I co wy na to tow. Prezydęcie???? |
Izrael - zakaz korzystania z lotniska w Tel-Awiwie Na stronach MSZ zawierających informacje dla osób podrózujacych za granicę, można przeczytać: www.msz.gov.pl/index.php?page=14450&lang_id=pl&bulletin_id=36&document=25696 "Obywatele polscy zarejestrowani jako mieszkańcy obszarów podległych Palestyńskiej Władzy Narodowej w przypadku planowania podróży zagranicznych powinni liczyć się z koniecznością odbycia podróży przez Amman (mieszkańcy Zachodniego Brzegu) lub przez Kair (osoby zamieszkałe w Strefie Gazy, o ile przejścia graniczne z Egiptem zostaną otwarte w przyszłości). Wynika to ze stosowanej przez władze izraelskie praktyki zakazu wjazdu do lub wyjazdu z Izraela przez lotnisko Ben Gurion w Tel Awiwie wobec osób mających prawo stałego pobytu na terytorium podległym Palestyńskiej Władzy Narodowej, nawet jeśli mają one obywatelstwo i dokument podróży (paszport) innego kraju." |
Kubisiu! Ty jak zwykle z igły robisz widły.Przyhamuj odrobinę.Jeżdżąc po krajach strefy Schengen nie wiedziałem nawet kiedy przekraczam granicę.Nigdy nie byłem kontrolowany.Podobnie wielu moich znajomych podróżujących po tej strefie żadnej kontroli nie uświadczyli.Jeżeli uważasz ,że to jest pozorna wolność ,to szkoda,że nie żyłeś w czasach "żelaznej kurtyny".W tych zamierzchłych czasach otrzymanie paszportu to była wielka rzecz.Po otrzymaniu paszportu chowało się więc ten dokument do szuflady i tam sobie leżał na honorowym miejscu bo właściwie na nic nie był potrzebny, no chyba że chciałeś podróżować po krajach bloku sowieckiego:)) .Wtedy ten okaz wyjmowałeś z szuflady i..... także nici z Twoich podróży.:))Potrzebne było jeszcze specjalne zaproszenie,które mogłeś załatwić znając jakiegoś Węgra,ewentualnie Czecha.Niestety aby jednak ich poznać musiałeś przecież na tych Węgrzech czy w Czechach (właściwie Czechosłowacji) bywać ,więc koło się zamykało.:))Wyjątkową więc okazją były wczasy zagraniczne np.w Bułgarii bo mogłeś plik takich zaproszeń z podpisami przywieżć ze sobą.:))Wtedy stawałeś się komiwojażerem pełną gębą ,bo aby eskapada zwróciła się, sklep zabierałeś ze sobą w podręczym bagażu.:))Byłeś wtedy podziwiany przez znajomych i sąsiadów jako bywalec dalekich (demokracji ludowej oczywiście) krajów. |
Zezwolenie notarialne Witam, Mam problem..nie mam skończonych 18 lat,a chciałabym sama,wraz z koleżanką wziąść udział w wycieczce zagranicznej..dzwoniąc do biura podróży dowiedziałam sie,ze by bylo to możliwe muszą spisać zezwolenie notarialne-chciałabym sie dowiedzieć jak taki dokument wygląda,na czym polega i ile kosztuje. |
Co konduktor wie o legitymacji studenckiej? mnie niestety rowniez spotkala taka nieprzyjemna sytuacja, nawet dwa razy, posiadalam wszystkie wymienione dokumenty upowazniajace mnie do znizki, czyli paszport, legitymacje studencka uczelni zagranicznej oraz legitymacje ISIC, kupilam bilet ze znizka i kiedy przyszla pani konduktor sie zaczelo, najpierw straszyla mnie mandatem, jak sie upieralam przy swoim twierdzac, ze mam prawo do znizki to straszyla kolegium, wiec po 15 minutach dla swietego spokoju, bo jak juz opisano w artykule bylam w Polsce tylko kilka dni i 20 zlotych, ktore musialam doplacic nie byly warte zachodu i uzerania sie z jakimis urzedasami, wiec w koncu doplacilam, ale jak przyszedl nastepny konduktor opowiedzialam cala historie i on stwierdzil, ze pani nie miala racji i powinnam zglosic skarge i zebrac dane osob z przedzialu, z ktorymi jechalam jako swiadkow, tak tez zrobilam: wyslalam skarge, ale zostalam odeslana do nastepnej "instancji", rece opadaja, dalam spokoj, nie chcialo mi sie szczerze mowiac z nimi walczyc o 20 zlotych, szkoda nerwow i czasu... drugie zdarzenie nie zakonczylo sie wprawdzie doplata do biletu ulgowego, ale pani po 15 minutach klotni powiedziala, ze to na moja odpowiedzialnosc, bo legitymacja jest wystawiona przez biuro podrozy Almatur, ktorej oni nie honoruja, dziekuje bardzo, to tyle na ten temat, jezeli ktos ma sile to niech walczy o swoje, powodzenia |
> Możesz podać przykłady przekrętów Nawotki? Proponuję się przyjrzeć zagranicznym podróżom Nawotki, które miały przynieść setki studentów z Chin i Indii, oraz używanym wtedy kartom kredytowym... >Poza tym to nie Nawotka był autorem reform, tylko Pacholski. No to warto zobaczyć kto pisał dokumenty programowe za kadencji Pacholskiego > I przypomnę, że Pacholski już zanim został rektorem, dużo zrobił. To m.in. fakt > , że pod jego rządami Instytut Informatyki zdobył czołowe miejsce w kraju, zade > cydował o dużym poparciu, jakie Pacholski miał przed wyborami. Twierdzenie, że ktoś się nadaje do rządzenia Uczelnią, bo potrafił zarządzać Instytutem jest tak samo zasadne, jak twierdzenie, że plutonowy nadaje się na generała, bo dobrze dowodził plutonem - skala jest ta sama. Pacholski to zrozumiał, szkoda ze dopiero pod sam koniec swojej kadencji. |
rozliczenie delegacji zagranicznej dziewczyny prośba o pomoc... mam pracownika, który ma umowe etatową ale z zaznaczedniem, że wykonuje prace w miejscu zamieszkania czyli w Paryżu (Francja)... firma ma siedzibe w Warszawie... facet przyjeżdża na seminarium do Warszawy... czy robie mu delegacje Paryż/Wawa/Paryż czy tylko zwracam za podróż i rachunki poboczne (luncz przy przesiadce, dojazd z i na lotnisko itp)... mi bardziej pasuje to drugie czyli zwrot na podstawie dokumentów... druga sprawa - ta sama osoba - jedzie na seminarium do Brukseli - robie delegację Paryż/Bruksela/Paryż według standardów czyli diety za pobyt, diety noclegowe lub rachunek za hotel, diety dojazdowe... aha chodzi o projekt finansowany z funduszy UE, w budżecie są na takie podróże wyznaczone kwoty ale bez szczegółowego rozliczenia ile i na co... |
Echtom, mnie juz nic nie zdziwi. moj syn odbyl dwie podroze zagraniczne na niewaznym juz dokumencie tozsamosci (uplynal termin waznosci)... dokument byl kontrolowany przez polskich i niemieckich oficjeli kilka razy, rowniez przez obsluge lini lotniczych - kilkakrotnie... ... nikt nic nie zauwazyl... ba, za pierwszym razem my tez nic nie zauwazylismy po prostu nie wiedzielismy, ze uplynal termin waznosci (to male dziecko, to nie jest paszport). za drugim razem zauwazylam dzien przed wylotem... na szczescie na lotnisku dalo sie wyrobic dokument tymczasowy, ale, w ramach eksperymentu, nikomu go nie pokazywalam, tylko ten stary, niewazny... i znow nikt sie nie zorientowal, ech... widac, jak latwo jest uprowadzic dziecko... |
za travelplanet.pl Wyjazdy zagraniczne 1. Czy dziecko musi mieć własny paszport? W przypadku podróży po krajach Unii Europejskiej, jeśli rodzice mają tzw. stary dowód osobisty (w formie zielonej książeczki) z wpisanymi danymi dzieci, nie jest to konieczne. Planując podróż poza Unię lub jeśli rodzice mają tzw. nowy dowód osobisty (w postaci laminowanej karty), dziecko musi mieć własny dokument. 2. Jak dopełnić formalności paszportowych? Należy złożyć w urzędzie powiatowym kwestionariusz paszportowy z dwoma zdjęciami dziecka i odpisem aktu urodzenia oraz wnieść opłatę paszportową (30 zł). Przy składaniu dokumentów muszą być obecni oboje rodzice. |
Ja wyjechalam w zagraniczna podroz poslubna 2 dni po slubie, w poniedzialek. Zadnych problemow. Bo niby skad pogranicznik ma wiedziec, ze wyszlam za maz 2 dni wczesniej, skoro nawet w USC jeszcze nie ma dokumentow (slub konkordatowy), ze do slubu doszlo? Sprawdzaja zdjecie z twarzą podającego paszport + oznaki ewentualnego podrobienia. Na nazwisko nikt nie zwraca uwagi. Przekraczalam granice Wegry/Chorwacja/Słowenia/Austria (na tej ostatniej tez byla kontrola paszportowa) |
Od 1 sierpnia 2004 r. w Chorwacji obowiązują nowe przepisy dotyczące systemu wizowego, które m.in. zezwalają obywatelom UE na przekraczanie granicy chorwackiej także na podstawie dowodów osobistych. Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP pragnie przestrzec, iż jest to uregulowanie wewnętrzne Republiki Chorwacji i przy przekraczaniu granicy chorwackiej na podstawie dowodu osobistego dochodzi do naruszania postanowień prawa polskiego. Turyści legitymujący się w Chorwacji tylko dowodem osobistym mogą spotkać się także z innymi problemami lub utrudnieniami, np. przy korzystaniu z bezpłatnej opieki medycznej w nagłych przypadkach, z niektórych usług banków, poczt czy Western Union. Dlatego też obywatele polscy przy przekraczaniu granicy chorwackiej nadal powinni posługiwać się paszportem. Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje, że władze Bośni i Hercegowiny powiadomiły, iż obywatele państw członkowskich Unii Europejskiej oraz państw sygnatariuszy Układu z Schengen mogą przekraczać granice Bośni i Hercegowiny na podstawie ważnych dokumentów stwierdzających tożsamość i obywatelstwo osoby podróżującej, czyli zarówno paszportu jak i dowodu osobistego. Jednocześnie przypomina się, że podróże obywateli polskich do Serbii odbywają się na podstawie ważnego paszportu. Piotr Paszkowski Rzecznik Prasowy |
jak to nie stac? a ile kosztuje wymiana dowodow? moim zdnaiem mniej niz ukradna parlamentarzysci czy ministrowie... gdyby tyle nie kradli to juz dawno mieliby i nowe samoloty do latania w podroze zagraniczne i ludzie mieliby dowody osobiste - czlowiek nie potrzebuje kilku numerow identyfikacyjnych i ilus dokumentow stwierdzajacych ze jest tym kim jest - wystarczy mu z powodzeniem jeden numer i jeden dokument tozsamosci. Jesli panstwo potrzebuje miec nowe dowody to niech zaoszczedzi kase i ukroci zlodziejstwo. A co do obowiazku meldunkowego - nie rozumiem po co on jest, tzn rozumiem ze jest potrzebny w panstwie totalitarnym by sprawowac kontrole nad migracja ludnosci (dlatego wprowadzili je komunisci). Moim zdnaiem Polska to bardzo bogate panstwo skoro kaze wymieniac tak wiele dokumentow w tak krotkim czasie. beeeeeeeebeeeeeeeeeebeeeeeebebebebeeeee (to pozdrowienia dla niemyslacych, glosujacych, placacych obywateli) |
ratujcie - prośba o info!!! czy ktoś może wie, do jakiej instytucji w wawie może zwrócić się z prośbą o pomoc osoba okradziona ze wszystkich dokumentów i pieniędzy, której przepadnie udokumentowany wyjazd zagraniczny na rozmowę kwalifikacyjną w bardzo poważnej organizacji międzynarodowej...? szlag trafił paszport, bilet i sporo kasy muszę wyjechać dzisiaj żeby dotrzeć na interview we wtorek rano mam tylko stary dowód... za to kasy na bilet już nie mam szukałam wśród różnych warszawskich telefonów informacyjnych i nawet telefonów zaufania ale niczego nie znalazłam mam duże szanse na tą posadę (zaproszono troje kandydatów, w tym mnie) firma zwraca koszty podróży tyle że muszę tam dojechać czy ktoś może miał kiedyś podobny problem i znalazł rozwiązanie...? będę dozgonnie wdzięczna za wszelkie info! sprawa jak sami rozumiecie gardłowa!!! z góry wielkie dzięki!!! |
Kwasniewskiemu nie wysylales? 26 lutego 1999 podpisał dokumenty ratyfikujące polskie członkostwo w NATO .16 kwietnia 2003 stał na czele delegacji państwowej na szczyt Unii Europejskiej w Atenach podczas którego doszło do podpisania Traktatu Akcesyjnego. Podczas 10-letniej kadencji prezydent Kwaśniewski wziął udział w ponad 2600[potrzebne źródło] wydarzeniach o charakterze międzynarodowym, w tym w: 324 oficjalnych i roboczych podróżach zagranicznych; 218 wizytach głów państw obcych w Polsce; 106 spotkaniach i audiencjach premierów, szefów rządów i wicepremierów; 306 spotkaniach i audiencjach innych osobistości rządowych (ministrów, wiceministrów, szefów urzędów centralnych i sądownictwa); 169 spotkaniach i audiencjach z delegacjami parlamentarnymi; 143 spotkaniach i audiencjach z przedstawicielami organizacji i stowarzyszeń międzynarodowych; 714 spotkaniach i audiencjach z korpusem dyplomatycznym; 596 innych wydarzeniach, spotkaniach i audiencjach o charakterze międzynarodowym; 35 spotkaniach krajowych o charakterze polonijnym. |
Wygląda na to, że to jasny sygnał, że p. Rektor straciła poparcie na własnej jednostce. Co na to brat Dziekan? Tego nie wiem. Pewnie śpi spokojnie. W końcu liczy się tylko, żeby wygrać wybory. Co do zespołu Rektorskiego to słyszałem już w bardzo wielu miejscach, że Prorektora Tygielskiego na stanowisku Prorektora ds. badań naukowych i współpracy z zagranicą ma zastąpić Dziekan Lengauer! Nie wiem jak mógł komuś taki pomysł przyjść do głowy. Dziekan Lengauer nie zna języka angielskiego!!! Zna tylko niemiecki (no i łacinę i koptyjski). Ponadto nie wygląda na człowieka energicznego w pozyskiwaniu nowych kontaktów zagranicznych. Raczej sprawia wrażenie osoby, która unika podróży. Ma też tendencje do niekontrolowanego zasypiania. Chyba, że robi to z premedytacją, sam byłem świadkiem jak mu się to przydarzało w różnych sytuacjach. Ciekawe kto miałby być Prorektorem ds. studenckich... Ostatnio widziałem komunikat Prorektora Wojtaszczyka i były w nim kolokwializmy. Wydaje mi się, że w oficjalnych dokumentach nie powinno się ich stosować. To godzi w wizerunek Uniwersytetu. A wiadomo kto miałby być w zespole u pozostałych dwóch kandydatów? Pewnie niewiele wiadomo skoro dziś się dopiero ujawniły ich kandydatury? Ciekawe czy jak wygra obecny skład to będzie nadal zniżka w Dominium. Ostatnio ze strony główne UW zniknęła reklama to pewnie oznacza, że nie będzie tej zniżki. Z jednej strony dobrze, przynajmniej UW nie wystawia się na skojarzenia z pizzerią. |
I tak w kółko: Informacja dla osób planujących podróż do Bośni i Hercegowiny 2009.01.20 Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje, że władze Bośni i Hercegowiny powiadomiły, iż obywatele państw członkowskich Unii Europejskiej oraz państw sygnatariuszy Układu z Schengen mogą przekraczać granice Bośni i Hercegowiny na podstawie ważnych dokumentów stwierdzających tożsamość i obywatelstwo osoby podróżującej, czyli zarówno paszportu jak i dowodu osobistego. Jednocześnie przypomina się, że podróże obywateli polskich do Serbii odbywają się na podstawie ważnego paszportu. Piotr Paszkowski Rzecznik Prasowy |
A my juz po pierwszej podróży zagranicznej:) Co prawda bylismy bliziutko, bo w Czechach i w Niemczech, ale zawsze to coś Mój obywatel juz od ponad dwóch tygodni ma swój pierwszy dokument Ja załatwiałam w Starostwie powiatowym w Pruszkowie a odbierałam w Warszawie na Kruczej. |
i meldunki ? To pozostalosci systemu totalitarnego, gdy czlowiek nie mial prawa miec 2 domow lub mieszkan oraz prawa swobodnego przemieszczania sie. W USA prawo jazdy jest podstawowym dokumentem do zalatwiania wszystkiego wlacznie ze slubem. jesli nie prowadzisz samochodu, Motor Vehicle wydaje Ci cos podobnego do prawa tyle ze bez uprawnien prowadzenia samochodu.Ten sam format, te same dane. Dowodem na zamieszkanie moze byc np. rachunek za elektrycznosc z adresem ale generalnie poza toba samym nikogo to nie obchodzi gdzie mieszkasz. Jesli zmieniasz adres na stale lub czasowo - dajesz zawiadomienie na poczte zeby korespondencje wysylali na nowy adres. Prawo do glosowania potwierdzasz tzw Voters registration, ktore musisz okazac przy glosiwaniu wraz z prawem jazdy. Najwazniejszym jednak jest Social Security nr. ktory orzymuje sie raz w zyciu i to jest w sprawach b. wielu , zwlaszcza podatkowych potrzebne. Na podroze zagraniczne obowiazuja paszporty , ktore po zlozeniu wniosku ( poczta ) otrzymujesz rowniez poczta. Tylko podpis na prawie jazdy skladasz w obecnosci urzednika. Wydaje sie , ze ten system jest sprawny i nie zmusza obywateli do stania w kilometrowych kolejkach, pomijajac oczywiscie koszty jakie w Polsce sie powoduje ( dowody, melsunki, biura meldunkowe itp ) Moze jest to przyklad do przemyslenia ? Chyba warto. pozdrawiam |
Voucher [wym. wauczer] - dokument kredytowy umożliwiający realizację świadczeń zamówionych przez biuro podróży u kontrahenta zagranicznego. Wymienione na voucherze świadczenia są przez klienta zapłacone i powinny być wydane w ilości i jakości zaznaczonej na voucherze. Vouchery dostajesz albo w biurze podróży albo odbierasz na lotnisku od polskiego rezydenta.Nie wiem po co ci przy tym angielski?Pilnuj ich jak oka w głowie,bo to na ich podstawie zameldujesz się w hotelu.Po prostu dajesz w recepcji paszporty i vouchery a oni już cię dalej pokierują ;) |
Przywilej koszycki Przywilej koszycki nadał 17 września 1374 roku polskiej szlachcie król Ludwik Węgierski w Koszycach w zamian za uznanie przez szlachtę praw do korony polskiej jednej ze swych córek (w dokumencie nie wymieniono której, chodziło jednak o najstarszą córkę Ludwika, Katarzynę, która zmarła kilka lat później). Szlachta uzyskała następujące przywileje: * zwolnienie z poradlnego z wyjątkiem 2 groszy z łanu, * zwolnienie od obowiązku budowy i naprawy zamków (z wyłączeniem sytuacji, gdy odbudowy wymagałyby umocnienia pograniczne, zagrożone wojną, lub gdy na budowę nowego zamku wyraziłaby zgodę cała szlachta), * urzędy tylko dla Polaków. * za służbę wojskową poza granicami kraju szlachta otrzymywała żołd (w przypadku dostania się szlachty do niewoli w czasie wyprawy zagranicznej, król miał obowiązek wykupić szlachtę z niewoli), * zwolnienie szlachty z obowiązku utrzymywania dworu królewskiego w czasie jego podróży po kraju. * zwolnienie z budowy miast i mostów Pakt koszycki był przywilejem generalnym, czyli rozciągał się na cały kraj i odnosił się tylko do szlachty (nie obejmował chłopów, mieszczan oraz duchowieństwa, które później otrzymało od Ludwika osobne przywileje). |
kaszka13 napisała: > w zyciu bym nie pomyslala, ze Hawaje to tez Stany <jad kapie na klawiature& > #62; > Aneta, zanim napiszesz nastepnym razem to sie zastanow co autor mial na mysli > piszac, ze nie wie co zmienilo sie w prawie paszportowym. wydawalo mi sie, ze > wprowadzili wymog posiadania paszportu rowniez na liniach wewnetrznych. Paszporty posiada mniej wiecej 20% obywateli USA i myslisz, ze tylko ci wybrancy moga latac na liniach krajowych? ten kraj ma sporo bzdurnych przepisow, ale do tego jeszcze sie nie posuneli. Paszport to wedlug prawa miedzynarodowego dokument ktorym sie poslugujemy w podrozach zagranicznych... Ja po prostu nie lubie jak ludzie wypisuja glupoty albo pisza o czyms o czym nie maja pojecia (sorka ale juz tu taka jedna byla, na szczescie chwilowo odpuscila ...pewnie sie wakacjuje we Wloszech) poza tym napisal ktos wyzej, ze byl ostatnio na Hawajach i pytano sie tylko o prawo jazdy. |
zbychuk napisał: > > Czyli przywilejem nie jest odliczanie kosztow, ale fakt, ze *bez dokumentow* > odlicza sie 50% A wiesz Ty dlaczego "*bez dokumentów* odlicza się 50%", a nie - całość kosztów wg rachunków? Bo gdybym ja przedłożyła moje rachunki na - od amortyzacji komputera, prenumeraty prasy fachowej (także zagranicznej), opłat za konferencje (także zagraniczne oraz podróże tamże) zaczynając, poprzez książki (z podręcznikami, z których korzystam ucząc sudentów, włącznie), płyty, dyskietki, a na papierze i długopisach oraz innych materiałach biurowych (segregatory, "koszulki foliowe", itp) kończąc, to nawet owych 50% podatku bym nie zapłaciła. Tak, jak jest, państwu po prostu wychodzi taniej. Zainteresowanych faktem, jak to możliwe, że tak spokojnie "dokładam do interesu", informuję, że ja na państwowym uniwersytecie pracuję (filolog anglista) dla przyjemności, a na życie zarabiam chałturami. Choć wcale mi się to nie uśmiecha... |
mieszka tam, bo nie ma innego wyjscia, bo RUS ma go los gdzies, choc obludnie udaje, ze ja tp interesuje. A poza tym w RUS nie ma czego szukac, bo poziom zycia jest tam nizszy, a poziom swobod osobistych jest ponizej wszelkiej krytyki. Takie sa realia. 1)."Nieobywatel" w LV moze otrzymac swoj "dokument podrozy" w ciagu paru-kilku dni i moze z nim podrozowac bez wizy do LT i EST, do reszty krajow (za nielicznymi wyjatkami) potrzebuje wiz - w tym do ukochanej Rosji, wladze ktorej doskonale zdaja sprawe, ze posiadacze tych "dokumentow podrozy", to w ogromnej wiekszosci "rosyjskojezyczni", natomiast perfidnie wprowadzily dla nich odplatne (sic!) wizy. 2. Obywatel Federacji Rosyjskiej zamieszkaly w swojej ojczyznie musi czekac na uzyskanie paszportu do podrozy zagranicznych (do tego przedstawic mnostwo dokumentow, "sprawok s mesta raboty", "o voinskom ucziote", opinie pracodawcy i inne duperele) do kilku miesiecy - chyba ze ma uklady i "znajomosci" w OViRze - wtedy wciagu kilku tygodni. Z tym paszportem moze podrozowac bez wizy jedynie do wiekszosci krajow WNP (z nielicznymi wyjatkami dla czkonkow zorganizowanych grup turystycznych do poszcz. trad. destynacji turystycznych - np. Chorwacji). Obywatel RUS ma obowiazek ciagle posiadac ze soba dowod tozsamosci - tzw. "paszport wewnetrzny", musi nim legitymowac sie na kazde zadanie kazdego milicjanta, obowiazuje go zasada "propiski-vypiski" etc., etc. Ta liste mozna mnozyc w nieskonczonosc. To ma byc uprzewilejowana sytuacja obywateli RUS w stosunku do nieobywateli w LV i EST? |
Jakie polowanie na czarownice? Szary stracił umiar. Poczuł się tak pewny, a może zaczął się śpieszyc wyczuwając koniec, że przestał kontrolowac swoje posunięcia. Pewne, jest złodziejem. Zbyszek Farmus nic nie robił bez zgody i akceptacji Szarego. Podejrzewam, że to co ujawniono w "Rzeczpospolitej" to tylko wierzchołek. Szeremietiew nie na stos, ale do pierdla i przepadek mienia. Oczywiście po wyjaśnieniu wszystkich spraw niejasnych. Przez cztery lata to nie tylko lancia, "domek", haubica- jest mon. NTD, smigłowiec szturmowy, przetarg na samolot etc., podróże zagraniczne Pana ministra ( czy zawsze uzasadnione koniecznością służbową??), zagubione dokumenty niejawne i wiele wiele innych ciekawych sytuacji. Był szkodnikiem, złodziejem, malwersantem, w działalności słozbowej nastawiony tylko na osobisty zysk(był , bomam nadzieję ,że teraz już się nie podniesie) i "rzucenie" go na stos może zrobić z niego męczennika. Udowodnić( co nie bedzie trudne) i do pierdla. |
Gość portalu: star napisał(a): > W czasie podrozy zagranicznych,sporo czytalem o komorach gazowych,widzialem > rowniez amerykanski film "Doktor Smierc",poswiecony zydowskiemu > inzynierowi,specliscie od wspolczesnych komor gazowych w USA,Lechterowi. > Uwazam,ze gazowanie zydow jest wielkim kłamstwem.Sędziowie skazujacy dr > Ratajczaka to zwykli przestępcy, którzy prędzej czy póżniej zostana pociagnięci > do odpowiedzialności karnej. Musiałeś sobie w życiu zadać wiele trudu unikając zaznajomienia się z tymi niezliczonymi relacjami ocalałych ofiar obozów zagłady, ofiar reprezentujących różne narodowości, w tym wielu Polaków, a nade wszystko Żydów. Ileż to wymagało z Twojej strony wysiłku i złej woli, żeby nie wziąć do ręki dokumentu czy choć jednej książki z pośród tego mnóstwa specjalistycznej literatury, żeby nie obejrzeć choć jednego z pośród niezliczonej ilość filmów dokumentalnych, w tym i oryginalnych hitlerowskich (kiedyś tajnych). To co Ty uznajesz za prawdę, to jest to „prawda” neonazisty Davida Irvinga, „prawda” tak teraz licznych neonazistów niemieckich, naszych historyków-narodowców Bendera i Ratajczaka, czy też "prawda" rodzimych faszystów - Bubla i Tejkowskiego. Nie podróże zagraniczne, ani wybiórczy dobór literatury, zwłaszcza tej nazistowskiej, a po prostu odbyta pielgrzymka do Obozu Oświęcimskiego, do miejsc pamięci w Treblince i Sobiborze uzmysłowią Ci grozę prawdy, no i Twój bezmiar ignorancji. |
Wojaże 1977 (dokończenie) Stanąwszy w kolejce o wpół do szóstej rano, około południa docierało się wreszcie przed oblicze nieodmiennie ponurego gliniarza w cywilu, który przylepiał w paszporcie podatek od podróży zagranicznych, czyli dostarczone przez petenta znaczki paszportowe za 2000 złotych - trzy tygodnie zarobków młodego inżyniera - i zabierał do depozytu weksel gwarancyjny oraz książeczkę wojskową, aby nikt tego tajnego dokumentu nie wywiózł za granice. Potem, z wyraźnym żalem i ociąganiem, dawał paszport do ręki, odbierał dowód osobisty, i pouczał o obowiązku złożenia paszportu z powrotem w Komendzie w ciągu siedmiu dni po powrocie z zagranicy, żeby za następnym wyjazdem można było wszystko zaczynać od nowa. Potem paszportowy gliniarz, który sam naturalnie nigdy w życiu nie był za granicą, smutniał jeszcze bardziej, patrzył na petenta jak na pluskwę, zbierał się w sobie, przełykał ślinę, chrząkał, poprawiał się na krześle i wreszcie z trudem wyduszał z siebie: "Życzę szczęśliwej podróży". Wiedzieliśmy wtedy, ze jesteśmy już po drugiej stronie szlabanu, w Europie. I już można było, jak wolny ptak, lecieć w świat, nie zaniedbawszy jednak przedtem odebrać w dziekanacie kartek na cukier za czas planowanej nieobecności. Stary, Australia |
Nowa Zelandia skazała domniemanych agentów Mossadu tobi 15-07-2004, ostatnia aktualizacja 15-07-2004 17:52 Nowa Zelandia zamroziła w czwartek stosunki dyplomatyczne z Izraelem. - Są powody, by wierzyć, że izraelskie służby specjalne nielegalnie zdobywały nasze paszporty - powiedziała Helen Clark, premier Nowej Zelandii Afera szpiegowska wybuchła w marcu, kiedy nowozelandzka policja namierzyła w biurze paszportowym w Wellington dwóch Izraelczyków. Chcieli oni odebrać dokument zamówiony przez jednego z nich na nazwisko sparaliżowanego Nowozelandczyka. Mieszkaniec Jerozolimy Uriel Zosze zapewne nie spodziewał się, że przykuty do wózka inwalidzkiego mężczyzna kiedykolwiek zapragnie udać się w podróż zagraniczną i dlatego liczył, że będzie mógł przez długie lata podróżować pod jego nazwiskiem. Sprawa się wydała, bo inwalida jednak zamarzył o zagranicznych wojażach. Po aresztowaniu jeden z Izraelczyków utrzymywał, że pracuje dla biura turystycznego, a drugi podawał się za doradcę europejskiej firmy ochroniarskiej. - To jakieś ciemne sprawy. Podejrzewamy, że to coś więcej niż zwyczajny przekręt - mówiła od początku nowozelandzka policja. Choć podczas śledztwa i procesu nigdy oficjalnie nie padła nazwa Mossad, to nowozelandzka prasa huczała od plotek o agentach izraelskiego wywiadu. Wczoraj te pogłoski potwierdziła premier Helen Clark. - Potępiamy tego rodzaju akcje agencji izraelskiego rządu. Izrael naruszył naszą suwerenność i złamał prawo międzynarodowe - powiedziała po ogłoszeniu werdyktu sądu, który skazał Izraelczyków na sześć miesięcy więzienia za "udział w przestępczej szajce". Oburzona premier ogłosiła też, że jej kraj nie życzy sobie wizyty Mosze Kacawa, prezydenta Izraela (planowano ją na sierpień), nie będzie uznawać izraelskich paszportów dyplomatycznych i zawiesi wszelkie kontakty dyplomatyczne z tym krajem. - Zrobimy wszystko, by wkrótce poprawić nasz stosunki z Wellington - zdawkowo powiedział wczoraj Silwan Szalom, szef izraelskiego MSZ. Po co Mossadowi nowozelandzkie paszporty? - Nasz kraj ma opinię neutralnego, a nawet przychylnego Arabom. Agent z naszym paszportem bez trudu może zatrudnić się w organizacjach humanitarnych i agendach ONZ-owskich działających w krajach arabskich. Inaczej nie mógłby tam nawet wjechać - tłumaczy politolog prof. Jim Rolfe. W czasach zimnej wojny szpiedzy fałszowali paszporty, wpisując w nich nazwiska nieboszczyków. Ale teraz dzięki komputeryzacji urzędnicy mają łatwy wgląd w rejestry zmarłych i dlatego stare sposoby trafiły do lamusa. - Szpiedzy muszą się podszywać pod żyjących - tłumaczy prof. Jim Rolfe. |
Sejm przeciwko internautom: Reakcja posła Poseł z sejmowej komisji infrastruktury Janusz Piechociński przyznał się do błędu w zapisie projektu ustawy Prawo telekomunikacyjne - podało radio RMF FM. Kontrowersyjne punkty ustawy dotyczą zakładania kont pocztowych w Internecie oraz kupowania telefonów komórkowych w systemie pre-paid. Według nowelizacji ustawy Prawo telekomunikacyjne, aby zawrzeć umowę na świadczenie usługi poczty elektronicznej przez Internet, użytkownik będzie musiał okazać dokument tożsamości. Utrudni to dostęp do poczty, ponieważ portale internetowe są zwykle zlokalizowane w jednym miejscu i nie posiadają sieci sprzedaży. Zatem użytkownik, chcąc założyć konto pocztowe, będzie musiał podróżować z dokumentami do siedziby portalu. Zapisy te ograniczą konkurencyjność polskich firm internetowych, ponieważ zniechęceni klienci zaczną korzystać z poczty elektronicznej na zagranicznych portalach, gdzie nie ma takich wymagań. Umieszczenie takiego zapisu wymogło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Chodzi o wprowadzenie obowiązkowej rejestracji telefonów na kartę, co ma ułatwić walkę z przestępcami i terroryzmem. Szef sejmowej komisji infrastruktury Janusz Piechociński w rozmowie z radiem RMF nie wydawał się przejęty sprawą. Przyznał jednak, że taki zapis jest bezzasadny i że zgłosi stosowną poprawkę dotyczącą usług internetowych. Wszystko teraz w rękach Sejmu, który może przyjąć bądź odrzucić poprawkę posła. Posłowie tłumaczą, że dostosowują prawo do unijnych dyrektyw, nigdzie jednak ten przepis nie jest tak restrykcyjny, jak w Polsce. Tu możesz zaprotestować przeciwko pomysłowi posłów Poseł Janusz Piechociński był jednym z odbiorców listu, jaki wystosowali szefowie największych polskich portali internetowych przeciwko nowemu Prawu telekomunikacyjnemu. Zobacz pełny tekst listu otwartego |
Mieszkam we Francji, mialam polskie obywatelstwo, gdy zaadoptowalismy z mezem (Anglikiem) dwoje dzieci z zagranicy: nasza coreczke z Tahiti i synka z Kambodzy. Przeoralismy tomy prawa, by udowodnic wladzom, ze mozemy to zrobic. Trzeba wiedziec, ze wedlug rodzinnego prawa miedzynarodowego, ktore w takiej sytuacji ma pierwszenstwo, para tej samej narodowosci mieszkajaca w innym kraju podlega prawu kraju pochodzenia. Pary mieszane (dwoch narodowosci) podlegaja prawu kraju zamieszkania. W adopcji zagranicznej jest to wazne, bo trzeba pogodzic wymogi prawa kraju wlasnej narodowosci, kraju zamieszkania i kraju pochodzenia dziecka. Nie z kazdego kraju taka adopcja bedzie wiec mozliwa. Na przyklad o ile wiem, Chiny wspolpracuja wylacznie z osrodkami adopcyjnymi, ktore same zatwierdzaja jako godne wspolpracy. Nie mozna wiec zglosic sie do Chin indywidualnie w kwestii adopcji. W przypadku pary mieszkajacej w Norwegii, zbadalabym najpierw sprawe od strony wymagan norweskich, bo a nuz prawo pobytu uprawnia do adopcji (choc watpie wobec tego, co mowi prawo miedzynarodowe o parze tej samej narodowosci). O ile wiem, polskie osrodki nie prowadza jeszcze adopcji zagranicznych (jest wystarczajaco duzo dzieci polskich do adopcji). Nie jestem wiec pewna, czy byloby to w ogole mozliwe. Problem polega na tym, ze kraj pochodzenia dziecka musi zaakceptowac dokumenty pary, ktore musza byc poswiadczone przez wladze jakiegos kraju. No i potem kraj zamieszkania musi wydac dziecku wize na wjazd. Rozwiazaniem byloby wystaranie sie jednej osoby w parze o obywatelstwo kraju zamieszkania. Inne rozwiazanie to osiedlic sie na pare lat w kraju pochodzenia dziecka, wtedy wiza do innego kraju nie bedzie dziecku potrzebna. Po otrzymaniu prawnej adopcji dziecko dostanie wasze obywatelstwo i bedzie moglo podrozowac razem z wami. Znam kilka osob, ktore tak zrobily. Pozdrawiam, Ania peilin napisała: > Prawdopodobnie mieszkajac w Norwegii musicie sie starac o adopcje przez > tamtejsze osrodki adopcyjne. Polskie OAO Polakow mieszkajacych za granica > traktuja jak cudzoziemcow. Poza tym nie jestem pewna (a probowalam sie > dowiedziec w wielu miejscach) czy bedac obywatelem Polski mozna adoptowac z > zagranicy. Teoretycznie tak, ale nie udalo mi sie znalezc nikogo komu by sie to > > udalo. Jezeli znacie takie osoby, to prosze o kontakt, bo sama chcialabym > adoptowac z Chin. > Pozdrawiam > Iwona |
Witam wszystkich, też mam to już za sobą. Uszy do góry! Moim zdaniem jest naprawdę super. Gdybym wiedziała to wcześniej, na pewno bym się aż tak nie denerwowała. Ale każdy musi przejść przez swoje męki;). Zdawałam w piątek pod koniec dnia, budynek EPSO był niemal wyludniony. Cisza, spokój, zero egzaminowej atmosfery. Pani sekretarka bardzo miła, komisja w sumie też. Potwierdzam wcześniejsze posty o pani z wadą wymowy:). Przewdoniczący komisji też w sumie mógłby mówić wyraźniej, ale da się ich zrozumieć. Atmosfera w sali egzaminacyjnej jest jednak bardzo spokojna i przyjazna. Nawet jest dzbanuszek z wodą i kubeczek, pewnie na wypadek gdyby komus zrobiło się słabo;). Co do pytań, ze mną dośc długo rozmawiali o CV, pytali o moją obecną pracę i wykształcenie. Potem pani 'niewyraźna' zadawała pytania sekretarsko- komputerowe. Tych było bodaj najwięcej, ale z kompa bardzo łatwe. Do czego służy Excel? Co najbardziej lubię w Wordzie? Kiedy używam telefonu, a kiedy maila? Czy różni się praca sekretarki w Polsce a w UE? Czy mam doświadczenie w pracy sekretarkiej? No i cały wachlarz pytań typu sytuacyjnego: szef jest w drodze na ważne zebranie i zapomniał ważnych dokumentów- co robię? Przychodzi tłum ludzi na konferencję, a sala konferencyjna jest zajęta- co robię? Dzwoni jakiś wkurzony gość i koniecznie chce rozmwiać z szefem, a szef też ma zły humor- co robię? Reszta pytań taka jak u innych. Potem pan pracujący w Komitecie Regionów zadawał pytania unijne: jakie państwa tworzyły WE? Daty wszystkich rozszerzeń i państwa. Liczba europarlamentarzystów i ilu deputowanych ma Polska. Jak się nazywa nowy przewodniczący Komisji i komisarz z Polski. Wymienić najważniejsze instytucje i ciała doradcze. Opisać, czym zajmuje się Komitet Regionów. Reszta taka jak w postach innych osób. Potem kolejna pani, tym razem lepiej mówiąca, zadała mi parę pytań typu 'personal interests', mieszając je z kolejnymi sekretarskimi. Pytała, co moja rodzina powiedziałaby na osiedlenie się w Brukseli, jakie są plusy pracy w multikulturowym środowisku, zagadanęła mnie o moje podróże zagraniczne. Aha, też miałam pytanie o tegoroczne miasta- stolice kulturalne. Generalnie jestem zadowolona i dobrej myśli. Aha, powiedzieli mi, że wyniki około połowy grudnia, ale do tej informacji podchodzę akurat sceptycznie:). Pozdrawiam! |
Teraz w sprzedaży ISIC ważny do 31.12.2005 Nie płać dodatkowo za ubezpieczenie na uczelni - masz je w ISIC. Zniżki w ponad 100 krajach Jedyna karta dająca zniżki we Francji i Niemczech. Niezbędna w podróży do USA, Kanady i Australii. Gwarancja ubezpieczenia w czasie każdej podróży zagranicznej oraz w kraju. Teraz także uprawniająca do ponad 1000 zniżek w Polsce. International Student Identity Card (ISIC) jest jedynym dokumentem potwierdzającym status studenta na całym świecie. Legitymacja ISIC przysługuje studentom uczelni państwowych i prywatnych i dotyczy wszystkich rodzajów studiów (dziennych, wieczorowych, zaocznych, licencjackich, magisterskich i doktoranckich) bez ograniczenia wieku. Wystawiana jest także uczniom szkół średnich i gimnazjów powyżej 12 roku życia. Legitymacja ISIC, objęta patronatem UNESCO została wprowadzona w 1968 r. w celu stworzenia jednolitego dokumentu identyfikacyjnego dla uczniów i studentów na całym świecie. Co roku korzysta z niej około 5 milionów osób z ponad 100 krajów na całym świecie. ISIC uprawnia do korzystania z tysięcy zniżek, m.in. w usługach transportowych, w hotelach, ośrodkach kulturalnych, a także sklepach i centrach rozrywki na całym świecie oraz upoważnia jej posiadaczy do korzystania z wielu usług specjalnych. W wielu krajach posiadacze ISIC otrzymują zniżki na towary lub usługi, które nie zostały objęte oficjalną umową, ponieważ wiele instytucji traktuje legitymację ISIC jak lokalną legitymację studencką. Wiele instytucji akademickich zaadoptowało ISIC jako legitymację studencką swojej uczelni. Twoja legitymacja ISIC zapewnia: możliwość korzystania ze zniżek w Polsce i na świecie tańsze bilety wstępu do: muzeów, galerii, ośrodków oświatowych i kulturalnych ulgi na rozmaite formy rozrywki: bilety do kin, teatrów, klubów, dyskotek zniżki na środki transportu (w tym bilety lotnicze) ubezpieczenie w Polsce (NNW) i zagranicą (NNW i KL) dostęp do Help Line - bezpłatnej infolinii czynnej 24 godziny na dobę, pomoc w sprawach organizacyjnych lub prawnych ISIConnect - dostęp do usług telekomunikacyjnych na całym świecie dostęp do ponad 5 000 biur w ponad 100 krajach specjalizujących się w usługach dla studentów, gdzie możesz zasięgnąć informacji na temat lokalnych zniżek i usług oraz uzyskać pomoc lub radę dotyczącą podróżowania po danym państwie |
Czy to kolejna polska paranoja? Za Dziennikiem Polskim: "Z paszportem na Rysy (???!!!) Na górskim szlaku dowód nie wystarczy (INF. WŁ.) Za kilka dni granice państw należących do Unii Europejskiej, w tym Słowacji, będziemy mogli przekraczać na podstawie dowodów osobistych. Wyjątkiem będą przejścia na górskich szlakach turystycznych - bo zapomniano zmienić zapisy w stosownych umowach. Po przystąpieniu Polski do Unii nasze granice z Niemcami, Czechami, Słowacją i Litwą staną się granicami wewnętrznymi. Od 1 maja zatem obywatele polscy będą mogli przekraczać je na podstawie dowodu osobistego (zarówno nowego, jak i starego). Okazuje się jednak, że nie zawsze wystarczy ten dokument; paszport okaże się konieczny - i to w miejscach, gdzie kontrole są jedynie wyrywkowe, czyli na polsko-słowackich szlakach turystycznych. - Ruch graniczny na szlakach odbywa się na podstawie umowy zawartej między rządami Rzeczypospolitej Polskiej a Republiki Słowacji w dniu 1 lipca 1999 r., dlatego niezbędna jest zmiana zapisów - usłyszeliśmy w Departamencie Konsularnym i Polonii Ministerstwa Spraw Zagranicznych. - Do takiego przekraczania granicy państwowej w celach turystycznych na podstawie ważnych dokumentów podróży - a tym dokumentem nie jest dowód osobisty - uprawnieni są obywatele obu państw oraz kilkudziesięciu państw znajdujących się w specjalnym wykazie dołączonym do umowy. Na karpackim odcinku granicy polsko-słowackiej są 23 takie miejsca, m.in. w Szczawnicy, Jaworkach, Sromowcach, na Rysach, Babiej Górze i Pilsku. - Nadal będziemy tam przeprowadzać wyrywkowe kontrole i - zgodnie z prawem - żądać paszportów - zapowiada kapitan Marek Jarosiński, rzecznik prasowy Karpackiego Oddziału Straży Granicznej. Sami pogranicznicy przyznają, że sytuacja jest nieco irracjonalna i niezbyt zachęcająca dla turystów. Przez normalne przejście graniczne od 1 maja będzie można przewieźć na własne potrzeby - na podstawie dowodu - 10 litrów napojów spirytusowych, 90 litrów wina i 110 litrów piwa, a przez granicę na szlaku turystycznym - ani grama alkoholu. I na dodatek trzeba będzie jeszcze legitymować się ważnym paszportem. A wszystko to w zjednoczonej Europie." Ciekawe, kto bylby w stanie udzwignac w plecaku 10 litrow wodki, 90 litrow wina, czy 220 butelek piwa... To jest przyklad nadgorliwosci idiotow. Prawo unijne jest nad krajowym w takich sytuacjach. To sie nadaje do Strasburga. Kompromitacja Polski i jej instytucji. Popier....ony kraj!!!!!!! |
Z dniem 1 maja 2004 r. następuje zmiana przepisów wizowych wobec obywateli Kanady oraz ... - 4/30/2004 www.msz.gov.pl/start.php Australia, Brunei Darussalam, Kanada i Nowa Zelandia - zmiana przepisów wizowych z dniem 1 maja 2004r. Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP informuje, że z dniem 1 maja 2004 roku - nie będą wymagane wizy od obywateli Australii, Brunei Darussalam, Kanady oraz Nowej Zelandii. Zniesienie obowiązku wizowego wobec tych państw jest zgodne z rozporządzeniem Rady Wspólnot Europejskich nr 539/2001 z dnia 15 marca 2001 roku i dotyczy pobytów w Polsce do 90 dni. Wymóg ten nie dotyczy obywateli Kanady, którzy zamierzają wjechać na terytorium RP w celu podjęcia pracy bądź innego zajęcia zarobkowego, a także udających się na stały pobyt. Od obywateli polskich podróżujących do Brunei Darussalam wizy tego państwa przy pobytach do 15 dni nie są wymagane. W przypadku podróży do Australii od 1 lipca 2004 roku zostanie wprowadzona dla obywateli RP możliwość uzyskania wizy turystycznej, uprawniającej do pobytu do 90 dni i ważnej przez 1 rok za pośrednictwem internetu. Stosowana będzie następująca, przyśpieszona procedura wizowa: - kwestionariusze wizowe będzie można wypełniać i przesyłać w trybie online (na adres: www.immi.gov.au ) przez całą dobę i wszystkie dni tygodnia, - opłaty wizowe można będzie regulować za pomocą kart kredytowych, - powiadomienie zainteresowanych o podjętej decyzji wizowej nastąpi pocztą elektroniczną średnio w przeciągu 2 dni, - nie będzie konieczności udawania się do australijskich urzędów konsularnych celem wklejenia wizy do paszportu, - sprawdzanie dokumentów (paszportów) i ostateczna decyzja o wjeździe podejmowana będzie przez australijskie władze imigracyjne na granicy. Obywatele RP udający się do Kanady i Nowej Zelandii będą nadal obowiązani do posiadania wiz. www.polishembassy.ca/news_details.asp?nid=183 |
powiedziala konsul Urszula Ślązak Eugeniusz Jarosiewicz zglosil pretensje pod adresem konsulatu RP. "Na poczatku pazdziernika ubieglego roku, korzystajac z posrednictwa agencji, zlozytem podanie o wydanie nowego paszportu. W zamian otrzymalem tzw. paszport tymczasowy. Od kwietnia agencja, a takze ja sam, kilka razy kontaktowalismy się z konsulatem w sprawie mojego paszportu. Kazdorazowo sprawdzano w komputerze i informowano mnie, ze nie zostal jeszcze wyslany z kraju. Wreszcie z koricem sierpnia zniecierpliwiona przedstawicielka agencji, z ktorej posrednictwa korzystalem, poprosila urzednika konsulatu, aby nie korzystal z komputera, tylko sprawdzil wszystkie dokumenty, w jakich posiadaniu jest konsulat. Mój paszport znalazl sie. Byl wystawiony w Polsce 29 stycznia. Albo nie wpisano go do komputera, albo wpisano go pod niewlasciwym nazwiskiem i przelezal w szufladzie ponad pol roku". Z wyjasnien, jakie udalo nam się uzyskac w dziale paszportowym konsulatu RP, wynika, ze data wystawienia paszportu niekoniecznie oznacza, ze natychmiast jest on przesylany do Nowego Jorku. Dokument po wystawieniu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przesyla do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Stamtąd po zatwierdzeniu trafia do Nowego Jorku pocztą dyplomatyczną, ktora dochodzi nieregularnie. Czasem raz w miesiącu, a czasem rzadziej. Osoba pracująca w okienku przy wydawaniu paszportu, jesli nie znajdzie nazwiska w komputerze, zawsze zwraca się do dzialu paszportowego o odręczne sprawdzenie, czy paszport nie zostal juz nadestany. "Jest to normalna procedura konsulatu i trudno uwierzyc, by ktos musial naszą urzędniczkę specjalnie do tego zachęcać. Na zakonczenie pragnę przypomnieć, ze caly czas - do pazdziernika biezacego roku - dysponowal Pan paszportem tymczasowym, umozliwiającym podroz po calym swiecie" — powiedziala konsul Urszula Ślązak. |
Komunikat MSZ Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje, że z dniem 1 maja 2004 roku nie będą wymagane wizy od obywateli Australii, Brunei Darussalam oraz Nowej Zelandii. Zniesienie obowiązku wizowego wobec tych państw jest zgodne z rozporządzeniem Rady Wspólnot Europejskich nr 539/2001 z dnia 15 marca 2001 roku i dotyczy pobytów w Polsce do 90 dni. Od obywateli polskich podróżujących do Brunei Darussalam wizy tego państwa przy pobytach do 15 dni nie są wymagane. W przypadku podróży do Australii od 1 lipca 2004 roku zostanie wprowadzona dla obywateli RP możliwość uzyskania wizy turystycznej, uprawniającej do pobytu do 90 dni i ważnej przez 1 rok za pośrednictwem internetu. Stosowana będzie następująca, przyśpieszona procedura wizowa: - kwestionariusze wizowe będzie można wypełniać i przesyłać w trybie online (na adres www.immi.gov.au ) przez całą dobę i wszystkie dni tygodnia, - opłaty wizowe można będzie regulować za pomocą kart kredytowych, - powiadomienie zainteresowanych o podjętej decyzji wizowej nastąpi pocztą elektroniczną średnio w przeciągu 2 dni, - nie będzie konieczności udawania się do australijskich urzędów konsularnych celem wklejenia wizy do paszportu, - sprawdzanie dokumentów (paszportów) i ostateczna decyzja o wjeździe podejmowana będzie przez australijskie władze imigracyjne na granicy. Obywatele RP udający się do Nowej Zelandii będą nadal obowiązani do posiadania wiz. Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje ponadto, że do czasu wyjaśnienia wszystkich kwestii związanych z jego zniesieniem, obowiązek wizowy wobec obywateli Kanady utrzymany będzie na dotychczasowych zasadach. |
Wojaże 1977 dokonczenie przed godzina szesnastą, kiedy to, z dokładnością do pół sekundy, urząd zamykano. Aktywiści, wyłonieni przez kolejkę w drodze trójprzymiotnikowych, wolnych, demokratycznych i bezpośrednich wyborów, sporządzali tzw. listę społeczna, którą następnie odczytywano na głos co godzina, żeby nikt nie oszukiwał przez zajęcie miejsca i pójście sobie precz, do pracy na przykład. Należało stać twardo i nie wymykać się do roboty czy na zajęcia. Wolno było oddalić się do ustępu, ale nie za często i nie na długo. Wyjście z kolejki na obiad było możliwe tylko, jeśli ktoś mieszkał niedaleko, pozostałe osoby powinny przynieść własną wałówkę i wodę mineralną "Mazowszanka". Osoby nieobecne przy dwóch odczytaniach listy były z kolejki wykopywane przy ogólnej aklamacji. Robienie sobie kpin z listy i mężów zaufania groziło zlinczowaniem przez kipiący bezsilną wściekłością tłum. Stanąwszy w kolejce o wpół do szóstej rano, około południa docierało się wreszcie przed oblicze nieodmiennie ponurego gliniarza w cywilu, który przylepiał w paszporcie podatek od podroży zagranicznych, czyli dostarczone przez petenta znaczki paszportowe za 2000 złotych - trzy tygodnie zarobków młodego inżyniera - i zabierał do depozytu weksel gwarancyjny oraz książeczkę wojskową, aby nikt tego tajnego dokumentu nie wywiózł za granice. Potem, z wyraźnym żalem i ociąganiem, dawał paszport do ręki, odbierał dowód osobisty, i pouczał o obowiązku złożenia paszportu z powrotem w Komendzie w ciągu siedmiu dni po powrocie z zagranicy, żeby za następnym wyjazdem można było wszystko zaczynać od nowa. Potem paszportowy gliniarz, który sam naturalnie nigdy w życiu nie był za granicą, smutniał jeszcze bardziej, patrzył na petenta jak na pluskwę, zbierał się w sobie, przełykał ślinę, chrząkał, poprawiał się na krześle i wreszcie z trudem wyduszał z siebie: "Życzę szczęśliwej podróży". Wiedzieliśmy wtedy, ze jesteśmy już po drugiej stronie szlabanu, w Europie. I już można było, jak wolny ptak, lecieć w świat, nie zaniedbawszy jednak przedtem odebrać w dziekanacie kartek na cukier za czas planowanej nieobecności. Stary Wiarus, Australia |
komentator napisała: > A maja one swoje zrodlo w zaostrzonych przepisach paszportowych na calym > swiecie, zmiany te zainicjowano w USA. Paszporty drukuje sie wylacznie w kraju > macierzystym po bardzo dokladnym sprawdzaniu tozsamosci osoby, stad > koniecznosc posiadania aktualnej informacji osobowej. NIE PRAWDA! Konsulaty innych panstw wydaja paszporty w trybie pilnym OD REKI i ksiazeczki paszportowe sa wypelniane w konsulacie, a nie w kraju macierzystym! Jezeli jest obowiazek drukowania paszportow w kraju macierzystym, to dlaczego w moim nowym paszporcie, ktory dostalam pare tygodni temu po pol roku oczekiwania jest napisane, "Organ wydajacy: Konsul w Kolonii?????" Nikt nie neguje koniecznosc posiadania aktualnej informacji osobowej. Ale co ma do tego obowiazek UMIEJSCOWIENIA zagranicznych aktow stanu cywilnego w Polsce? > Dodatkowo wladze polskie > musza szczegolnie uwazac w zwiazku z odbywajaca sie akcesja do strefy > Schengen. Partnerzy sa niezwykle uczuleni na to by system byl bez dziur a w > bazach danych SIS znalazly sie precyzyjne informacje. Za kilka lat Polska > przystapi do stefy Schengen a przed przystapieniem zniesiony zostanie > obowiazek wizoway dla kilku krajow dla ktorych strefa nie wymaga wiz. > Oczywiscie pozostanie w mocy obowiazek posiadania paszportow przez obywateli > polskich. Obywatele innych krajow Schengen nie musza umiejscawiac zagranicznych aktow stynu cywilnego, zeby uzyskac paszport. Wystarcza dokumenty wydane przez urzedy stanu cywilnego kraju zamieszkania. > Dodajmy na koniec ze we Francji paszport 10-letni mozna uzyskac tylko w kraju, > konieczna jest podroz jesli ktos mieszka zagranica. Komentatorze, nie czerwienicie sie piszac te klamstwa? |
Niestety Panie Soup nas tez zrobili w konia : ....Australia, Brunea Darussalam i Nowa Zelandia - zmiana przepisów wizowych z dniem 1 maja 2004r. 2004-04-26 19:47 Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje, że z dniem 1 maja 2004 roku nie będą wymagane wizy od obywateli Australii, Brunei Darussalam oraz Nowej Zelandii. Zniesienie obowiązku wizowego wobec tych państw jest zgodne z rozporządzeniem Rady Wspólnot Europejskich nr 539/2001 z dnia 15 marca 2001 roku i dotyczy pobytów w Polsce do 90 dni. Od obywateli polskich podróżujących do Brunei Darussalam wizy tego państwa przy pobytach do 15 dni nie są wymagane. W przypadku podróży do Australii od 1 lipca 2004 roku zostanie wprowadzona dla obywateli RP możliwość uzyskania wizy turystycznej, uprawniającej do pobytu do 90 dni i ważnej przez 1 rok za pośrednictwem internetu. Stosowana będzie następująca, przyśpieszona procedura wizowa: - kwestionariusze wizowe będzie można wypełniać i przesyłać w trybie online (na adres www.immi.gov.au ) przez całą dobę i wszystkie dni tygodnia, - opłaty wizowe można będzie regulować za pomocą kart kredytowych, - powiadomienie zainteresowanych o podjętej decyzji wizowej nastąpi pocztą elektroniczną średnio w przeciągu 2 dni, - nie będzie konieczności udawania się do australijskich urzędów konsularnych celem wklejenia wizy do paszportu, - sprawdzanie dokumentów (paszportów) i ostateczna decyzja o wjeździe podejmowana będzie przez australijskie władze imigracyjne na granicy. Obywatele RP udający się do Nowej Zelandii będą nadal obowiązani do posiadania wiz. Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje ponadto, że do czasu wyjaśnienia wszystkich kwestii związanych z jego zniesieniem, obowiązek wizowy wobec obywateli Kanady utrzymany będzie na dotychczasowych zasadach,...." Prosze przeczytac ostatnie zdanie . Mam nadzieje ze Canada im tych "kwestii" dlugo nie zapomni . Ja ze swojej strony bede przypominal mojemu MP jak nas "podwojnych" traktuja . |
Wizy dla Kanadyjczykow zniesione !!!! Ze strony mnisterstwa spraw zagranicznych: "Australia, Brunea Darussalam, Kanada i Nowa Zelandia - zmiana przepisów wizowych z dniem 1 maja 2004r. 2004-04-26 19:47 Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje, że z dniem 1 maja 2004 roku - nie będą wymagane wizy od obywateli Australii, Brunei Darussalam, Kanady oraz Nowej Zelandii. Zniesienie obowiązku wizowego wobec tych państw jest zgodne z rozporządzeniem Rady Wspólnot Europejskich nr 539/2001 z dnia 15 marca 2001 roku i dotyczy pobytów w Polsce do 90 dni. Od obywateli polskich podróżujących do Brunei Darussalam wizy tego państwa przy pobytach do 15 dni nie są wymagane. W przypadku podróży do Australii od 1 lipca 2004 roku zostanie wprowadzona dla obywateli RP możliwość uzyskania wizy turystycznej, uprawniającej do pobytu do 90 dni i ważnej przez 1 rok za pośrednictwem internetu. Stosowana będzie następująca, przyśpieszona procedura wizowa: - kwestionariusze wizowe będzie można wypełniać i przesyłać w trybie online (na adres: www.immi.gov.au ) przez całą dobę i wszystkie dni tygodnia, - opłaty wizowe można będzie regulować za pomocą kart kredytowych, - powiadomienie zainteresowanych o podjętej decyzji wizowej nastąpi pocztą elektroniczną średnio w przeciągu 2 dni, - nie będzie konieczności udawania się do australijskich urzędów konsularnych celem wklejenia wizy do paszportu, - sprawdzanie dokumentów (paszportów) i ostateczna decyzja o wjeździe podejmowana będzie przez australijskie władze imigracyjne na granicy. Obywatele RP udający się do Kanady i Nowej Zelandii będą nadal obowiązani do posiadania wiz." No i skonczy sie zdzieranie haraczy za wyrabianie polskich paszportow w konsulatach Pomrocznje w Kanadzie...tak trzymac... |
Tajlandia - terroru ciąg dalszy.............. Nie byłem nigdy w Tajlandii. Dopiero planuję wyjazd. (Przy okazji: jakieś szczeg. instrukcje i namiary na tani bilet) Oto info naszego Ministrstwa Spraw Zagranicznych o Tajlandii i Egipcie. Proszę porównać. BEZPIECZEŃSTWO W KRAJU . W Tajlandii nie występuje szczególne zagrożenie przestępczością. Kraj jest w zasadzie bezpieczny dla turystów, ale dość często (zwłaszcza w hotelach) zdarzają się kradzieże pieniędzy, sprzętu fotograficznego i dokumentów oraz próby naciągania turystów na wyższe opłaty. Nie należy zawierać znajomości z przypadkowo poznanymi osobami ani też korzystać z poczęstunku np. cukierkami, papierosami lub napojami, szczególnie w nocnych lokalach, pubach itp. BEZPIECZEŃSTWO W KRAJU . Sytuacja w Iraku i generalnie niestabilne uwarunkowania procesu bliskowschodniego wywierają pośrednio negatywny wpływ na bezpieczeństwo całego regionu, w tym i Egiptu. Wszystkie wycieczki autokarowe w czasie podróży po Egipcie eskortowane są przez policję, a utrzymywanie przez władze szczególnych środków ostrożności jest następstwem zamachów terrorystycznych, jakie miały miejsce w latach 90. Mimo iż ostatni z nich zdarzył się w 1997 r. w Luksorze (zginęło wówczas 58 turystów), to jednak nie można stwierdzić z całą pewnością, że zagrożenie to zostało całkowicie wyeliminowane. Nie ma szczególnych zagrożeń przestępczością, jednak w ostatnich latach znacznie wzrosła ilość kradzieży kieszonkowych, coraz częściej także odnotowywane są zuchwałe napady rabunkowe w dzielnicach biedoty i slumsów. Za przestępstwa wymierzane są surowe kary (dotyczy to także obcokrajowców), najczęściej w trybie doraźnym, na podstawie regulacji obowiązującego w Egipcie od 1981 roku stanu wyjątkowego. W Egipcie byłem po raz 2. Jest super-bezpieczny dla Turystów. Być może gdyby się szukało problemów to by się je znalazło. Z opisu MSZ wynika, że Tajlandia powinna byc o wiele bezpieczniejsza. Oczywiście T to także stolica swiatowa prostytucji, dodając narkotyki, więc i gangi, mafię itp. nie można oczekiwać by tam ludzie nie gineli. |
W interesie społecznym – ostrzegając wszystkich potencjalnych klientów przed biurem podróży Ecco Holiday, opisuję naszą historię. Korzystając z usług Ecco Holiday wybraliśmy się wraz z 3-letnim synem na Kretę. Wybraliśmy apartament w Stalis (ok. 40 km na wschód od Heraklionu). Po przylocie na Kretę rezydentka Ecco Holiday poinformowała nas, że wybrany przez nas hotel jest zamknięty i zostaniemy zakwaterowani gdzie indziej. Przewieziono nas do Ammoudary (dzielnicy Heraklionu). Jest to chyba najgorsze miejsce na Krecie do spędzania wakacji. Nie dość, że jest brzydkie i przygnębiające, to dodatkowo nad miastem nieustannie unosi się dym z kominów pobliskiej elektrowni, co nie wpływało dobrze na nasze alergiczne dziecko. Sprawdziliśmy i okazało się, że hotel, w którym mieliśmy mieszkać był czynny, a właściciel pomstował na prezesa zarządu Ecco Holiday, że ten obiecywał mu przysyłać klientów, ale nikogo mu nie przysłał i nie wywiązał się z umowy. Po powrocie do Polski wysłaliśmy reklamację do firmy Ecco Holiday. Otrzymaliśmy odpowiedź, w której dyrektor zarządzający Ecco Holiday informuje nas, że biuro może, zgodnie z regulaminem, zakwaterować nas gdzie indziej przy zachowaniu miejsca wypoczynku. Według pana dyrektora cała Kreta to jedno miejsce i 50 km w tę czy inną stronę jest bez znaczenia. To tak, jakbym kupił wycieczkę krajoznawczą do Krakowa, a został zawieziony do Katowic. W końcu też duże miasto w Polsce. Co więcej, w liście zostaliśmy poinformowani, że Ecco Holiday zrobiło wszystko, by nas zakwaterować tam, gdzie chcieliśmy. Ale jak wynikało z rozmowy z właścicielem hotelu w Stalis, Ecco Holiday zapomniało mu zapłacić. Ostrzegamy wszystkich przed takimi praktykami biura Ecco Holiday. Zostaliśmy oszukani i potraktowani arogancko przez pracowników biura. Podczas naszego pobytu poznaliśmy kilkanaście osób potraktowanych tak samo. Podobnie został potraktowany zagraniczny kontrahent. Taka sytuacja zdarzyła się nam po raz pierwszy, a podróżujemy od wielu lat. Posiadam dokumenty udowadniające powyższy tekst. Jeżeli ktoś został też tak oszukany przez Ecco Holiday, proszę o pilny kontakt w celu wspólnego złożenia doniesienia do prokuratury o popełnieniu przestępstwa. Nie można pozwolić, aby takie zachowanie biur podróży było bezkarne i stało się standardem w polskim biznesie. Pozdrawiam, Michał michall1111@poczta.onet.pl |
Droga Pusiu-kotusiu. Faktycznie masz rozum pusi-kotusi albo po prostu jestes zwykłą "amerykańską" blondynką, która nie nuaczyła się jeszcze czyta umów.Bowiem mając w tej chwili przed sobą umowę i wrunki uczestnictwa, w punkcie IX podpunkt 1e wyraźnie jest napisane "potwierdzenie na conajmniej 2 dni przed wylotem godziny i miejsca zbiórki na lot powrotny do kraju.Potwierdzenia można dokonac u organizatora w Polsce lub u przedstawiciela organizatora w miejscu wakacyjnym".Z góry Ci zaznaczam,że nie jestem pracownikiem żadnego biura podróży, a zwykłą turystką.Stosuję natomiast zasadę, której nauczyła mnie moja mamusia, a ja, z powodzeniem uczę swoje dzieci, że najważniejszym organem człowieka jest mózg, z któego należy korzystac, a co za tym idzie, analizowac otrzymane dokumenty. Życzę Ci sukcesó na drodze sądowej, wpędzisz się wyłącznie w koszty. Każdy chcący zarobi na Tobie adwokat powie iż sprawę wygra, w rzeczyswistości, w świetle dawanych klientom warunków uczestnictwa (fakt pisanych petitem) okarze się to niemożliwe. Zatem albo dołożysz kasę, albo faktycznie jesteś z konkurencyjnego biura podróży i robisz niepotrzebne zamiesznie, albo jesteś analfabetką, która nie czyta przedstawionych jej dokumentów. Byc może uważasz też, że zapłacenie za wycieczkę zagraniczną stawia Cię na poziomie, który zwalnia Cię z czytania czegokolwiek. Żadna kasa nie zatąpi solidnego wykształcenia, które bez względu na jego kierunek uczy logicznego myślenia. Niestety w pewnym wieku nie da się nadrobi dobrej szkoły śrdeniej i pożądnych studniów na sprawdzonej państwowej uczelni.Tam kasa nie wystarczy żeby się dostac.Więc nie kompromituj się wklejając wszędzie swoje dopiski, a naucz się czytac dokumenty.Uzupełnij edukację,a pozbędziesz się przykrych niespodzianek. Pozdrawiam |
Ile jeszcze takich kwiatkow? Chory pop...kraj!!! "Z paszportem na Rysy (???!!!) Na górskim szlaku dowód nie wystarczy (INF. WŁ.) Za kilka dni granice państw należących do Unii Europejskiej, w tym Słowacji, będziemy mogli przekraczać na podstawie dowodów osobistych. Wyjątkiem będą przejścia na górskich szlakach turystycznych - bo zapomniano zmienić zapisy w stosownych umowach. Po przystąpieniu Polski do Unii nasze granice z Niemcami, Czechami, Słowacją i Litwą staną się granicami wewnętrznymi. Od 1 maja zatem obywatele polscy będą mogli przekraczać je na podstawie dowodu osobistego (zarówno nowego, jak i starego). Okazuje się jednak, że nie zawsze wystarczy ten dokument; paszport okaże się konieczny - i to w miejscach, gdzie kontrole są jedynie wyrywkowe, czyli na polsko-słowackich szlakach turystycznych. - Ruch graniczny na szlakach odbywa się na podstawie umowy zawartej między rządami Rzeczypospolitej Polskiej a Republiki Słowacji w dniu 1 lipca 1999 r., dlatego niezbędna jest zmiana zapisów - usłyszeliśmy w Departamencie Konsularnym i Polonii Ministerstwa Spraw Zagranicznych. - Do takiego przekraczania granicy państwowej w celach turystycznych na podstawie ważnych dokumentów podróży - a tym dokumentem nie jest dowód osobisty - uprawnieni są obywatele obu państw oraz kilkudziesięciu państw znajdujących się w specjalnym wykazie dołączonym do umowy. Na karpackim odcinku granicy polsko-słowackiej są 23 takie miejsca, m.in. w Szczawnicy, Jaworkach, Sromowcach, na Rysach, Babiej Górze i Pilsku. - Nadal będziemy tam przeprowadzać wyrywkowe kontrole i - zgodnie z prawem - żądać paszportów - zapowiada kapitan Marek Jarosiński, rzecznik prasowy Karpackiego Oddziału Straży Granicznej. Sami pogranicznicy przyznają, że sytuacja jest nieco irracjonalna i niezbyt zachęcająca dla turystów. Przez normalne przejście graniczne od 1 maja będzie można przewieźć na własne potrzeby - na podstawie dowodu - 10 litrów napojów spirytusowych, 90 litrów wina i 110 litrów piwa, a przez granicę na szlaku turystycznym - ani grama alkoholu. I na dodatek trzeba będzie jeszcze legitymować się ważnym paszportem. A wszystko to w zjednoczonej Europie." |
za kilka lat będzie można nie tylko sie dowiedzieć ale jeszcze zobaczyć... "Życie Warszawy" jako pierwsze dotarło do projektu odtworzenia historycznych Nalewek - przedwojennej ulicy żydowskiej. To gigantyczne przedsięwzięcie będzie częścią Muzeum Historii Żydów Polskich, jednej z najnowocześniejszych tego typu placówek na świecie. Koszt całości wyniesie 50 mln dolarów - To nie ma być muzeum Holocaustu, ale placówka, która wypełni lukę po Holocauście - tłumaczy Jerzy Halbersztadt, dyrektor projektu. Założeniem pomysłodawców jest pokazanie, że historia Żydów w Polsce nie ogranicza się do wojennej zagłady. - Polska nigdy nie była dla nas rajem, ale też Polacy nigdy nas nie wygnali - mówił w Warszawie prof. Israel Gutman z Jerozolimy, członek zespołu ekspertów pracujących nad utworzeniem placówki. - Dlatego nie można sobie wyobrazić historii Izraela bez zrozumienia historii Polski - przekonywał. Na czele międzynarodowego komitetu budowy muzeum stanął minister spraw zagranicznych Izraela Shimon Peres. Wczoraj przybył on do Warszawy, by osobiście poprzeć ideę budowy tej niezwykłej placówki. Muzeum powstanie w pobliżu pomnika Bohaterów Getta. Z tradycyjnym obiektem tego typu nie będzie miało jednak wiele wspólnego. Dzięki wielkim makietom, prezentacjom multimedialnym oraz efektom świetlno-dźwiękowym ma w nim ożyć przedwojenna Warszawa, a także żydowskie miasteczka i wsie. Aby wszystko zobaczyć, zwiedzający będzie potrzebował prawie trzech godzin. W tym czasie odbędzie m.in. wirtualną podróż po średniowiecznym rynku, odwiedzi też synagogę oraz żydowskie zakłady rzemieślnicze. Ekspozycję zakończy wyobrażenie warszawskiego getta i makiety zburzonej stolicy. Jednym z głównych elementów będzie szczegółowo odtworzony przedwojenny fragment ulicy żydowskiej - Nalewek. Jej projekt, podobnie jak pozostałych ekspozycji, przygotował zespół wybitnych brytyjskich architektów z londyńskiej firmy Event Communications. Publikujemy go jako pierwsi. Żydowskie Nalewki będą miały długość 25 metrów i naturalną szerokość (6 metrów). Zwiedzający będą mieli wrażenie, że spacerują po oryginalnej ulicy. Oprócz tego, muzeum ma też pełnić funkcje dydaktyczne i naukowe. Na stanowiskach komputerowych będzie można korzystać z gigantycznych baz danych, zawierających dokumenty, fotografie i materiały filmowe. Całość ma kosztować 50 mln dolarów. Pokryje to polski rząd, międzynarodowe fundacje oraz sponsorzy prywatni. Żydowski Instytut Historyczny wierzy, że przedsięwzięcie zostanie ukończone w 2007 lub 2008 roku. MARCIN DZIERŻANOWSKI [Powr |
Witam, Ma Pani wyjątkowe pociechy. Są one bardzo silnymi osobowościami. Moga ze sobą walczyć o terytorium, ale na pewno będa zgodnym i kochającym się rodzeństwem (Księżyc córki jest w Byku, w okolicach Słońca Pani syna, co bardzo dobrze wróży ich relacjom w przyszłości). Syn jest upartym i mozno stojącym na ziemi Bykiem, ktory będzie umiał walczyć o swoje. Trudno przed nim ukryć tajemnice, zawsze wytropi gdzie sa schowane prezenty lub ważne dokumenty. Jesli raz cos sobie postawowi, trudno go odwieść od raz powziętych planów. Lepiej przeczekać, aż sam zrozumie swój błąd - bardzo żle znosi krytykę, nawet bliskich mu osób. Ma duże talenty artystyczne - szczególnie do wystepowania przed publicznością i do rysowania (chociaż Byki wybierają zwykle sztuke użytkową). Ma talent do języków obcych, warto inwestowac w jego naukę, aby doporowadzić go do studiów wyższych - jest to horoskop, który bez tego może nie zrealizowac wsyzstkich ambicji zawodowych. Najlepsze dla niego kierunki to prawo i zarządzanie. Często może ulegac wpływom grupy, szczególnie kobiet. Zawsze będzie się wyrózniał na tle swoich rówieśników. Sprzyjają mu wyjazdy zagraniczne i kontakty z cudzoziemcami. Będzie miał duże powodzenie u kobiet, o czym może już teraz się Pani przekonuje. Księzyc w Wodniku będzie sprawiał, że trudno będzie odwieśc go od nawet najbardziej fantastycznych pomsyłów. Nadmiar energii, wybuchowośc a nawet kłotliwość może zminimalizowac uprawiając sporty, najlepiej te eksptermalne ( a przynajmniej jazda na rowerze górskim po wertepach lub pod górę). Córka ma równie ciekawy hoorskop, choć ma chyba więcej talentów niż syn. Silny wpływ znaków ziemskich (Słońce i Mars w Koziorożcu, Księzyc w Byku) harmonizowany jest przez znaki powietrzne (ascendent w wadze, 6 planet w III domu) i ogniste (Merkury i Wenus w Strzelcu). Będzie miała wszechstronne zaintersowania, od gotowania przez prowadzenie samochodu, sztukę, języki obce, wystąpienia publiczne, bankowość i sporty. Najwięcej nauczy się w szkole podstawowej i średniej, dlatego warto zawozić ja na dodatkowe zajęcia z róznych dziedzin. Bardzo lubi wyjazdy, krótkie podróże i jazdę róznymi środkami komunikacji - od pociągu prze samochód po samolot. Im więcej będzie wyjeżdżać, tym bardziej będzie szczęsliwa. Najlepsze dla niej kierunki studiów to prawo, dziennikarstwo lub turystyka. Ma duży talent krasomówczy i do pisania pięknych rzeczy, nawet wierszy. Słońce wkoniunkcji z Marsem wymaga, tak jak u syna, dużej aktywności fizycznej. Pozdrawiam serdecznie Iza Podlaska |
Nie płać dodatkowo za ubezpieczenie na uczelni!!!! Teraz w sprzedaży ISIC ważny do 31.12.2005 Nie płać dodatkowo za ubezpieczenie na uczelni - masz je w ISIC. Zniżki w ponad 100 krajach Jedyna karta dająca zniżki we Francji i Niemczech. Niezbędna w podróży do USA, Kanady i Australii. Gwarancja ubezpieczenia w czasie każdej podróży zagranicznej oraz w kraju. Teraz także uprawniająca do ponad 1000 zniżek w Polsce. International Student Identity Card (ISIC) jest jedynym dokumentem potwierdzającym status studenta na całym świecie. Legitymacja ISIC przysługuje studentom uczelni państwowych i prywatnych i dotyczy wszystkich rodzajów studiów (dziennych, wieczorowych, zaocznych, licencjackich, magisterskich i doktoranckich) bez ograniczenia wieku. Wystawiana jest także uczniom szkół średnich i gimnazjów powyżej 12 roku życia. Legitymacja ISIC, objęta patronatem UNESCO została wprowadzona w 1968 r. w celu stworzenia jednolitego dokumentu identyfikacyjnego dla uczniów i studentów na całym świecie. Co roku korzysta z niej około 5 milionów osób z ponad 100 krajów na całym świecie. ISIC uprawnia do korzystania z tysięcy zniżek, m.in. w usługach transportowych, w hotelach, ośrodkach kulturalnych, a także sklepach i centrach rozrywki na całym świecie oraz upoważnia jej posiadaczy do korzystania z wielu usług specjalnych. W wielu krajach posiadacze ISIC otrzymują zniżki na towary lub usługi, które nie zostały objęte oficjalną umową, ponieważ wiele instytucji traktuje legitymację ISIC jak lokalną legitymację studencką. Wiele instytucji akademickich zaadoptowało ISIC jako legitymację studencką swojej uczelni. Twoja legitymacja ISIC zapewnia: możliwość korzystania ze zniżek w Polsce i na świecie tańsze bilety wstępu do: muzeów, galerii, ośrodków oświatowych i kulturalnych ulgi na rozmaite formy rozrywki: bilety do kin, teatrów, klubów, dyskotek zniżki na środki transportu (w tym bilety lotnicze) ubezpieczenie w Polsce (NNW) i zagranicą (NNW i KL) dostęp do Help Line - bezpłatnej infolinii czynnej 24 godziny na dobę, pomoc w sprawach organizacyjnych lub prawnych ISIConnect - dostęp do usług telekomunikacyjnych na całym świecie dostęp do ponad 5 000 biur w ponad 100 krajach specjalizujących się w usługach dla studentów, gdzie możesz zasięgnąć informacji na temat lokalnych zniżek i usług oraz uzyskać pomoc lub radę dotyczącą podróżowania po danym państwie |
Z tego co sie orientuje to jak juz zlozysz wymagane dokumenty w tym Urzedzie to ustalasz z nimi czy odbierzesz je osobiscie czy maja ci wyslac na adres domowy.czas oczekiwania maksymalnie 30 dni. Nastepnie jak juz masz to zaproszenie to chyba Twoj maz musi zglosic sie z wszystkimi wymaganymi dokumentami do polskiej ambasady w Macedonii (Skopije). DOKUMENTY NIEZBĘDNE DO OTRZYMANIA POLSKIEJ WIZY: ZAWSZE: - formularz aplikacji wizowej z przyklejoną fotografią 3,5 x 4,5 cm - paszport zagraniczny lub inny dokument podróży uprawniający do przekraczania granic państwowych ważny co najmniej 3 miesiące, licząc od daty zamierzonego wyjazdu z Polski. - kserokopia stron paszportu zawierających dane personalne i zdjęcie - kwit potwierdzający uiszczenie opłaty otrzymany podczas rejestracji w Konsulacie. DODATKOWO, W ZALEŻNOŚCI OD RODZAJU WIZY, O KTÓRĄ UBIEGA SIĘ CUDZOZIEMIEC: - oryginał zaproszenia wystawiony na blankiecie Urzędu Wojewódzkiego - voucher, rezerwacja noclegów na terenie Polski WYMAGANY KOMPLET DOKUMENTÓW POZOSTAJE W URZĘDZIE. NALEŻY WCZEŚNIEJ PRZYGOTOWAĆ STOSOWNE KOPIE. Wnioski wizowe można składać w dni robocze od wtorku do piątku od godziny 10:00 do 13:00 To chyba po krotce wszystko co nalezy zrobic aby twoj maz mogl ubiegac sie o polska wize. nie wiem czy cos sie zmienilo w zwiazku z tym ze jestesmy w szengen. Troszke dluzej podobno to trwa ale dla malzonkow raczej nie robia problemow. www.skopje.polemb.net/ to jest strona polskiej ambasady w Macedonii, tam mozesz poczytac o tym, zadzwonic do nich i sie dopytac wszystkiego. Nie wiem czy mozesz Ty starac sie o wize dla meza w polsce, calkiem mozliwe ze tak, ja znam tylko ta droge o ktorej pisalam, wiec tylko na ten temat moge sie wypowiedziec. Pozdrawiam. Powodzenia |
Chciałam zapytać jakie dokumenty potrzebne są dla dziecka, by wybrać się w taką zagraniczną podróż? |
ŚWIĄTECZNY PROBLEM Kiedyś z jakiejś podróży zagranicznej przywiozłem książkę Gezy Vermesa “Jesus, the Jew”, wydaną potem w języku polskim jako „Jezus Żyd”. Po uważnym przeczytaniu lektury nawiedził mnie problem, który corocznie wraca do mnie w tej samej postaci. W tym roku został on explicite postawiony w „Tygodniku Powszechnym”: - Co historyk może powiedzieć o fakcie Zmartwychwstania? - Nic. To coś, czego nie można sprawdzić. Historykowi pozostaje tylko zbadanie źródeł, na których takie przekonanie się opiera. Jeśli ktoś interesował się starożytnością kultury basenu Morza Śródziemnego to mógł odnieść wrażenie, że to, czym dysponuje, wyczerpuje podział na: „literaturę” i coś, co delikatnie nazwać można „historią literatury”. W „literaturze” owych czasów trudno ustalić odniesienie do faktów, czy one w ogóle miały miejsce i co stało się przyczyną oparcia na nich danej opowieści. W przypadku „historii literatury” mamy do czynienia z faktami, ale są to fakty z zakresu ludzkiej świadomości. Są to fakty odbioru czegoś, co również faktów jako takich przeważnie nie ustala. W przypadku religii, na ten podział nakłada się wiara. Dlatego i ona podlega podobnemu podziałowi, w zależności od związku ze swoim „podłożem”. Jest wiara (nazywam ją wiarą poetów), która nie opiera się na niczym (różnym od siebie). Jest to wiara wielkich religii Wschodu, tak charakterystyczna np. dla judaizmu. Jest wiara (nazywam ją wiarą historyków), która opiera się na czymś, ale na czymś różnym od wiary. Historykowi potrzebny jest drobny skrawek dokumentu, dający mu wiarę, że nim wypełni choćby jedną przestrzeń w tym „serze” pełnym dziur. Historyk, nawet jeśli tego nie robi, to gotów jest przysłowiowej „brzytwy” się chwycić. Na swój użytek sformułowałem trzecie pojęcie wiary, wiary fizyków, u których nawet wiara jest wiedzą. I z tej pozycji uprawiam historię. Rzecz zrozumiała, że musi ona być bliższa współczesność. Im dalej w czasy dawne tym więcej wiary potrzeba. Trudno oceniać te sposoby widzenia rzeczywistości i idące za nimi postawy. Ale czy wszystko w tym życiu musi być uzasadnione, szczególnie w sposób dostateczny? I dlatego ludzie myślący zawsze będą zdani na wątpliwości. Czy uzupełnią je wiarą i jaką wiarą - to już ich problem. Taki jest sens kultury, jeśli ma być żywą. |
Powiedziala arogancko konsul Urszula Ślązak Eugeniusz Jarosiewicz zglosil pretensje pod adresem konsulatu RP. "Na poczatku pazdziernika ubieglego roku, korzystajac z po-srednictwa agencji, zlozytem poda-nie o wydanie nowego paszportu. W zamian otrzymalem tzw. paszport tymczasowy. Od kwietnia agencja, a takze ja sam, kilka razy kontaktowalismy się z konsulatem w sprawie mojego paszportu. Kazdorazowo sprawdzano w komputerze i informowano mnie, ze nie zostal jeszcze wyslany z kraju. Wreszcie z koricem sierpnia zniecierpliwiona przedstawicielka agencji, z ktorej posrednictwa korzystalem, poprosila urzednika konsulatu, aby nie korzystal z komputera, tylko sprawdzil wszystkie dokumenty, w jakich posiadaniu jest konsulat. Mój paszport znalazl sie. Byl wystawiony w Polsce 29 stycznia. Albo nie wpisano go do komputera, albo wpisano go pod niewlasciwym nazwiskiem i przelezal w szufladzie ponad pol roku". Z wyjasnien, jakie udalo nam się uzyskac w dziale paszporto-wym konsulatu RP, wynika, ze data wystawienia paszportu niekoniecznie oznacza, ze natychmiast jest on przesylany do Nowego Jorku. Dokument po wystawieniu Ministerstwo Spraw Wewngtrznych i Administracji przesyla do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Stamtąd po zatwierdzeniu trafia do Nowego Jorku pocztq dyplomatyczną, ktora dochodzi nieregularnie. Czasem raz w miesiącu, a czasem rzadziej. Osoba pracująca w okienku przy wydawaniu paszportu, jesli nie znajdzie nazwiska w komputerze, zawsze zwraca się do dzialu paszportowego o odręczne sprawdzenie, czy paszport nie zostal juz nadestany. "Jest to normalna procedura konsulatu i trudno uwierzyc, by ktos musial naszą urzędniczkę specjalnie do tego zachęcac. Na zakonczenie pragnę przypomnieć, ze caly czas - do pazdziernika biezacego roku - dysponowal Pan paszportem tymczasowym, umozliwiającym podroz po calym swiecie" — powiedziala konsul Urszula Ślązak. |
ISIC Posiadacz karty ISIC jest objęty ochrona ubezpieczeniową w zakresie: * kosztów leczenia, pomocy medycznej oraz usług assistance standard poza granicami Polski w czasie każdej podróży zagranicznej i pobytu we wszystkich państwach świata, podczas wykonywania pracy zgodnej z przepisami o zatrudnieniu obowiązującymi w kraju pobytu ubezpieczonego oraz amatorskiego uprawiania sportów (osoby zagraniczne nie są objęte ubezpieczeniem na terenie kraju rezydencji oraz w Polsce) * następstw nieszczęśliwych wypadków na terenie całego świata Zakres ubezpieczenia Koszty leczenia w związku z nagłym zachorowaniem lub nieszczęśliwym wypadkiem: * koszty leczenia szpitalnego - do 250 000 PLN * koszty leczenia stomatologicznego - 100 EUR * koszty transportu - do 250 000 PLN * koszty ratownictwa - 5 000 EUR * koszty poszukiwania - 5 000 EUR Następstwa nieszczęśliwych wypadków: * trwały uszczerbek na zdrowiu - 20 000 PLN * całkowite trwałe inwalidztwo - 20 000 PLN * śmierć będąca następstwem nieszczęśliwego wypadku - 10 000 PLN * zwrot kosztów nabycia protez i środków pomocniczych - do 1 000 PLN * zwrot kosztów przeszkolenia zawodowego inwalidów - do 1 000 PLN Ubezpieczyciel- PZU S.A. Jesli chodzi o kwestie photo ID- skoro nie sprawdzales to sie nie wypowiadaj.Ja uzywalam ISIC dopoki nie mialam amerykanskich dokumentow.Dziala. Znizki przysluguja wszystkim studentom, nie wiem jak oceniasz kogos po wygladzie czy jest czy nie jest studentem, ale skrot ISIC powstal od "International Student Identity Card" i taki tez napis widnieje na te legitymacji, potwierdzajac tym samym angielskojezycznie twoj status studenta uprawniajacy do znizek. ISIC uprawnie tez do kupna studenckiego biletu lotniczego- na trasie USA-Polska roznica jest spora, mozna zaoszczedzic kilkaset zlotych. |
HELSINKI 1. Rosyjska interpretacja historii nie znajduje zrozumienia w Waszyngtonie < /B>Helsingin Sanomat, 7.5.05, Jyri Raivio, korespondencja z Waszyngtonu . Zbigniew Brzeziński: Moskwa cierpi na zanik pamięci. Gniewna reakcja oficjalnej Rosji na wizyty prezydenta Georega Busha na Łotwie i w Gruzji w przededniu obchodów Dnia Zwycięstwa w Moskwie wywołała nie mniej ostrą kontrreakcję w Waszyngtonie. Odpowiadając na sprzeciw wyrażon y wobec tych wizyt przez ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ław rowa sekretarz stanu Condoleeza Rice stwierdziła, że prezydent Stanów Zjednoczonych może podróżować dokąd mu się tylko podoba. Jeszc ze ostrzej zareagował Zbigniew Brzeziński, jeden z najsławniejszych a merykańskich ekspertów problematyki międzynarodowej, komentując spr awę dla dziennika "Helsingin Sanomat". "Oficjalna Rosja cierpi na zanik p amięci, a Kreml odrzuca całe dziedzictwo stalinizmu", powiedział Brze ziński, doradca prezydenta Jimmy Cartera ds. bezpieczeństwa w latach 19 77 - 1981. Brzeziński powołał się na oficjalne dokumenty wskazują ce, że w końcu lat 1930. Józef Stalin uważał wojnę wszczętą przez Adolfa Hitlera za zgodną z komunistycznymi interesami. Zdaniem Brz ezińskiego Związek Radziecki wydatnie przyczynił się do poczynań Hitlera. Zbigniew Brzeziński nie znajduje zrozumienia dla stwierdzenia la nsowanego przez Rosjan, jakoby kraje bałtyckie nie były okupowane po za kończeniu wojny, lecz dobrowolnie przystąpiły do Związku Radzieckie go. "Rosja twierdzi obecnie, że układ ten opierał się na umowach za wartych ze znajdującymi się wówczas przy władzy rządami. W taki s am sposób i na podstawie podobnych, sfabrykowanych przesłanek Hitler za władnął Czechosłowacją". Oficjalna reakcja Rosji wywodzi się we dług Brzezińskiego z dawnego systemu sowieckiego. "Taka reakcja jest os tatnim tchnieniem radzieckiej epoki. Obecne władze Rosji i ich mentalno ść już niedługo odejdą do historii". Brzeziński dopatrzył si ę w aktualnej sytuacji także jasnych stron. "Zwyczajni ludzie, zwłasz cza młodzi, rozumieją, że Rosja musi uczciwie rozliczyć się ze sw ojej historii, tak jak to miało miejsce w Niemczech". MSZ |
Zajmuje sie problematyka unijna od niemal 10 lat. Z traktatem konstytucyjnym jest tak: rzeczywiscie istnieje "nadrzednosc prawa Unijnego nad prawem krajowym". Dlatego dokument nie jest konstytucja tylko traktatem konstytucyjnym. Na prawdziwa "Konstytucje Unii Europejskiej" rzady panstw UE nie sa jeszcze gotowe. Traktat konstytucyjny po prostu porzadkuje system wladzy w UE, znacznie wzmacnia role Parlamentu Europejskiego (PE reprezentuje interesy zwyklych ludzi, Komisja Europejska - Unii jako calosci, a najwazniejsza w UE, Rada Ministrow UE - interesy rzadow; co ciekawe, interesy obywateli bywaja sprzeczne z interesami rzadow i dlatego Parlament czasem nie moze sie z Rada dogadac). Traktat konstytucyjny wprowadza jednak bardzo wazna zmiane: bardzo duzo waznych decyzji w UE bedzie podejmowana WIEKSZOSCIA glosow. Czyli na Radzie jakies panstwo moze zostac przeglosowane. Do tej pory dyskutowali tak dlugo, az doszli do CONSENSUSU. Czyli kazde panstwo musialo sie zgodzic na zmiane prawa. I uwaga: wbrew temu co sie czesto powtarza: wazne decyzje w Unii podejmuja RZADY a nie jakas hipotetyczna Bruksela. Ministrowie/premierzy jada do Brukseli, tam dyskutuja i decyduja. Komisja Europejska nie ma prawa narzucania decyzji, moze tylko je ZAPROPONOWAC, ale DECYZJE NALEZA DO RZADOW. Czyli Komisja proponuje, np. zeby psy mialy paszporty albo zeby maslo bylo ze smietany a nie z luszczow roslinnych, odpowiedni ministrowie kazdego z panstw UE mowia: "jestem za" (bo np. to ulatwi podroze, bo prawa konsumenta). Powstaje prawo. Potem jest pare ladnych lat na wprowadzenie go w zycie. Ale w sprawach powaznych, np. stworzenia wspolnej armii czy prowadzenia JEDNEJ polityki zagranicznej bardzo trudno sie dogadac, bo kazde panstwo ma inny punkt widzenia. Ale te najwazniejsze sprawy takze po wprowadzeniu w zycie traktatu konsytucyjnego NIE BEDA podlegaly glosowaniu wiekszosciowemu. Tu nadal potrzebna bedzie JEDNOMYSLNOSC. |
moja historia jest jeszcze smieszniejsza, od lat przyjezdzam na wakacje do polski z dwojka dzieci czesto zmuszeni jestesmy uzywac uslug pkp by przemiescic sie od jednej babci do drugiej i musze przyznac ze uwielbiam te podroze, bawie sie swietnie dzieci tez zrozumialy ze w pociagu bedzie ekstra bo starzy zrobia znowu zadyme i gdy tylko zainstaluja sie w przedziale to co 5 minut pytaja sie "mamo kiedy przyjdzie pan konduktor" i.... w koncu jest, - bileciki do kontroli, a dzieci (8 i 9 lat) legitymacje sa ? -nie nie ma, ale mamy paszporty, -no nie prosze pani, przepisy wymagaja legitymacji szkolnych, nie ma legitymacji, nie ma znizki, trzeba zrobic doplate -a dlaczego przepisy wymagaja legitymacji, zadaje podstepne pytanie -mmm nooo bo zeby stwierdzic ze chodza do szkoly -nie psze pana konduktora, bo w polsce obowiazek uczeszczania do szkoly obowiazuje do 15 roku zycia wiec jesli nie wysylam dzieci do szkoly to prokurator i wiezienie -pisze ze dziecko musi miec legitymacje to albo pani pokazuje legitymacje albo pani placi -psze pana konduktora, niech no pan da ten regulamin, poczytamy razem -tutaj widze niepokoj, ale po godz. wraca urzednik pkp, z regulaminem -no widzi pani pisze ze potrzebna legitymacja -a co jest napisane dalej -mmm gdzie -dalej, no, legitymacja lub inny dokument potwierdzajacy wiek szkolny dziecka -no tak a w paszporcie nie ma ze oni chodza do szkoly tu wybuchamy smiechem i grzecznie lecz stanowczo odmawiamy doplaty pan konduktor nie moze nas wysadzic z pociagu bo to inter-city relacji warszawa-krakow proponujemy mu wypisanie mandatu niestety nie posiadamy dowodow osobistych a w paszporcie nie ma adresu wiec bardzo uprzejmie literujemu mu nasz zagraniczny skomplikowany adres i prosze mi wierzyc ze zaden jeszcze nie byl na tyle odporny by przetrwac nazwe ulicy na ktorej mieszkamy konczy sie to zazwyczaj tak : - no tym razem panstwu daruje ale moglbym miec przez to klopoty po wyjsciu z przedzialu, droga prawie juz skonczona, dzieci w swietnych humorach i niecierpliwe drogi powrotnej tak wiec to nie dokument swiadczacy o wieku dzieci jest wymagany, szczegolnie dla przedszkolakow, lecz legitymacja szkolna, przedszkolna a co ze zlobkiem i niezaleznymi ? |
jakeww napisał: > Tylko niech raczy wyciagnąc wnioski przed swoim ewentualnym powrotem - ma > wyraxne rozszczepienie jaźni i wyidealizowany obraz siebie, co pozwala mu > jednoczesnie łamac prawo przy wypełnianiu dokumentów sejmowych i uważać się za > bardzo uczciwego polityka, pomagać Jaruckim i i głosić że nigdy nie udziela > protekcji. W jednej wypowiedzi autozaprzeczenie: wyidealizowany obraz własny i > informacja przecząca posiadaniu danej cnoty; WC wydaje się nawet tego nie > zauważac. eh cały czas to samo "Jasne, że chciałem, by córka zarobiła. Ale z akcjami Orlenu było tak, że po to, by zarobiła, musiałem poczekać najpierw rok, bo jak potrzymasz rok, dostajesz premię - 10 proc. akcji gratisowo. Potem patrzyłem, co się dzieje z ich kursem. One stały nisko, to trzymałem. A jeszcze potem odbyły się wybory do Sejmu, SLD wygrał, wszystko wskazywało na to, że zostanę ministrem, i nie miałem wątpliwości, że powinienem się tych akcji pozbyć. Nie dlatego, że tego wymagało prawo, tylko żeby uniknąć dwuznaczności. I proszę sobie wyobrazić sytuację: zostaję ministrem spraw zagranicznych, jest październik 2001, Polska stoi źle w negocjacjach z UE, ma najmniejszą liczbę zamkniętych rozdziałów ze wszystkich państw kandydackich, muszę natychmiast przygotować zmianę strategii negocjacyjnej. W listopadzie odbyłem sześć podróży zagranicznych. (Żona: - Siedem). Siódma była w grudniu. I proszę sobie także przypomnieć, że to był rok ataku na World Trade Center. Jakie to miało znaczenie? Ano takie, że musiałem pojechać na przełożoną z września sesję ONZ oraz uczestniczyłem w przygotowaniu prezydenckiej konferencji popierającej Amerykanów w wojnie z terroryzmem. Prezydent Kwaśniewski zaprosił do Warszawy 11 prezydentów. Do tego na początku grudnia miałem pogrzeb, umarł mój ojciec. Naprawdę nie miałem ani czasu, ani głowy zajmować się jakimiś akcjami. A potem było Boże Narodzenie, kiedy nie załatwia się żadnych interesów na giełdzie, minął sylwester i w pierwszym tygodniu stycznia wydałem zlecenie sprzedania tych akcji. Nie chciał Pan opowiedzieć tego publicznie? Ależ mówiłem! To zawracanie głowy, człowiek z żadnymi wyjaśnieniami nie przebije się, kiedy trwa nagonka. Jeszcze się nie zdarzyło, by ludzie wysłuchali czyichś argumentów i powiedzieli: no tak, facet mówi prawdę. Nie, zawsze szukają drugiego dna, trzeciego, czwartego. I można całym swoim życiem udowadniać, kim się jest, i nagle nie ma to znaczenia. Mówię o tym z goryczą. " |
belzebub00 napisał: > te wszystkie bezplodne dyskusje,pytanie czy jest to wogole mozliwe,zeby pozbyc > sie obywatelstwa potrzebny jest wazny polski paszport i tu sie dopiero zaczyna > zabawa i $$$$$ co nie jest powiedziane ze pozniej pozbawia was tegoz > niechcianego obywatelstwa-kolomyja Eugeniusz Jarosiewicz zglosil pretensje pod adresem konsulatu RP. "Na poczatku pazdziernika ubieglego roku, korzystajac z posrednictwa agencji, zlozytem podanie o wydanie nowego paszportu. W zamian otrzymalem tzw. paszport tymczasowy. Od kwietnia agencja, a takze ja sam, kilka razy kontaktowalismy się z konsulatem w sprawie mojego paszportu. Kazdorazowo sprawdzano w komputerze i informowano mnie, ze nie zostal jeszcze wyslany z kraju. Wreszcie z koricem sierpnia zniecierpliwiona przedstawicielka agencji, z ktorej posrednictwa korzystalem, poprosila urzednika konsulatu, aby nie korzystal z komputera, tylko sprawdzil wszystkie dokumenty, w jakich posiadaniu jest konsulat. Mój paszport znalazl sie. Byl wystawiony w Polsce 29 stycznia. Albo nie wpisano go do komputera, albo wpisano go pod niewlasciwym nazwiskiem i przelezal w szufladzie ponad pol roku". Z wyjasnien, jakie udalo nam się uzyskac w dziale paszportowym konsulatu RP, wynika, ze data wystawienia paszportu niekoniecznie oznacza, ze natychmiast jest on przesylany do Nowego Jorku. Dokument po wystawieniu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przesyla do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Stamtąd po zatwierdzeniu trafia do Nowego Jorku pocztą dyplomatyczną, ktora dochodzi nieregularnie. Czasem raz w miesiącu, a czasem rzadziej. Osoba pracująca w okienku przy wydawaniu paszportu, jesli nie znajdzie nazwiska w komputerze, zawsze zwraca się do dzialu paszportowego o odręczne sprawdzenie, czy paszport nie zostal juz nadestany. "Jest to normalna procedura konsulatu i trudno uwierzyc, by ktos musial naszą urzędniczkę specjalnie do tego zachęcać. Na zakonczenie pragnę przypomnieć, ze caly czas - do pazdziernika biezacego roku - dysponowal Pan paszportem tymczasowym, umozliwiającym podroz po calym swiecie" — powiedziala konsul Urszula Ślązak. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13386&w=15588109 |
So you want to resign your Polish citizenship, mat worcester napisała: > US DoD szuka furtki na wizem dla worcester? > ty to masz wejscia, ja piernicze. > > ale nie przejmuj sie kac przeydzie i bedziecie mogli obrzucac sie gownami, ja > k > zwykle. Eugeniusz Jarosiewicz zglosil pretensje pod adresem konsulatu RP. "Na poczatku pazdziernika ubieglego roku, korzystajac z posrednictwa agencji, zlozytem podanie o wydanie nowego paszportu. W zamian otrzymalem tzw. paszport tymczasowy. Od kwietnia agencja, a takze ja sam, kilka razy kontaktowalismy się z konsulatem w sprawie mojego paszportu. Kazdorazowo sprawdzano w komputerze i informowano mnie, ze nie zostal jeszcze wyslany z kraju. Wreszcie z koricem sierpnia zniecierpliwiona przedstawicielka agencji, z ktorej posrednictwa korzystalem, poprosila urzednika konsulatu, aby nie korzystal z komputera, tylko sprawdzil wszystkie dokumenty, w jakich posiadaniu jest konsulat. Mój paszport znalazl sie. Byl wystawiony w Polsce 29 stycznia. Albo nie wpisano go do komputera, albo wpisano go pod niewlasciwym nazwiskiem i przelezal w szufladzie ponad pol roku". Z wyjasnien, jakie udalo nam się uzyskac w dziale paszportowym konsulatu RP, wynika, ze data wystawienia paszportu niekoniecznie oznacza, ze natychmiast jest on przesylany do Nowego Jorku. Dokument po wystawieniu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przesyla do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Stamtąd po zatwierdzeniu trafia do Nowego Jorku pocztą dyplomatyczną, ktora dochodzi nieregularnie. Czasem raz w miesiącu, a czasem rzadziej. Osoba pracująca w okienku przy wydawaniu paszportu, jesli nie znajdzie nazwiska w komputerze, zawsze zwraca się do dzialu paszportowego o odręczne sprawdzenie, czy paszport nie zostal juz nadestany. "Jest to normalna procedura konsulatu i trudno uwierzyc, by ktos musial naszą urzędniczkę specjalnie do tego zachęcać. Na zakonczenie pragnę przypomnieć, ze caly czas - do pazdziernika biezacego roku - dysponowal Pan paszportem tymczasowym, umozliwiającym podroz po calym swiecie" — powiedziala konsul Urszula Ślązak. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13386&w=15588109 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=10828714&a=10910961 paszporty.blogspot.com/2005/08/so-you-want-to-resign-your-polish.html |